Ceremonia otwarcia
Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026:
kociołek z płomieniami pośrodku
wszechwidzącego oka w piekle.
Eschatologia.pl 2026-02-08 eschatologia.pl/ceremonia-otwarcia-zimowych-igrzysk-olimpijskich-2026-kociolek-z-plomieniami-posrodku-wszechwidzacego-oka-w-piekle

Mieliśmy już ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich w 2012 roku w Londynie, która to ceremonia stanowiła górujący nad całym globem spektakl śmierci. Mieliśmy też hołd dla Baala w czasie ceremonii otwarcia Igrzysk Wspólnoty Narodów w 2022 roku. Z kolei w 2024 roku gdy E. Macron obwieszczał: „ogłaszam igrzyska za otwarte”, koń trupio blady z Apokalipsy, wjechał niczym śmierć i piekło. Co jeszcze? A no na przykład w 2015 roku bogini Kali (hinduska bogini śmierci i zniszczenia) została zaprezentowana na Empire State Building.
Powyższą listę „hańby”, a także można i użyć określenia: „lista uwielbienia dla śmierci”, no więc do niej możemy dołączyć kolejny punkt. Punktem tym jest – a w zasadzie była już – ceremonia otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2026 roku, która to ceremonia tym razem została „wyrwana” prosto z kart wydarzeń czasów ostatecznych opisanych w Księdze Apokalipsy, księdze opisującej nasze czasy.
A więc, świat po prostu nie potrafi się powstrzymać, prawda? Podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 we Włoszech, to, co miało być pięknie zaprojektowaną wersją „Olimpijskiego Kociołka” symbolizującego „wieczny płomień”, było w rzeczywistości piekielnym przedstawieniem wszechwidzącego oka Horusa wychodzącego z wiecznych ognisk piekła.
Notabene widziałeś kiedyś „Stranger Things”? Oto Demogorgon, w mojej opinii ożywiona wersja oka Horusa:

Ogromny łuk triumfalny, płonący, zawieszony centralny punkt. Cała scena była skąpana krwistoczerwonym światłem, z ogniem spadającym z niebios niczym święto zwycięstwa czegoś pradawnego, pogańskiego i pełnego pychy. Niezależnie od tego, czy projektanci zamierzali stworzyć „wszechwidzące oko”, czy też nie, to efekt jest ten sam: globalne widowisko zbudowane na podziwie, strachu i uwielbieniu – a to wszystko – skupione na ogniu.

Współczesny świat – który jest we władaniu wiadomo kogo – nie tylko toleruje ciemność – on ją uwielbia, promuje i lobbuje, na wszelkie możliwe sposoby stylizuje mrok i „brzydotę”. A dalej to wszystko oferuje / sprzedaje jako tak zwaną kulturę, a przecież to nic innego jak „cywilizacja śmierci”. A potem ten sam świat mówi, że jesteś „szurem” lub propagatorem „teorii spiskowych”, jeśli zauważysz to, o czym dziś piszemy.
Ale wierzący w Biblię nie są wezwani do oklaskiwania tej „produkcji”. Jesteśmy wezwani, by to zdemaskować i zganić takie rzeczy. To jest złe, to jest zło, to są dziwne „ceremonie”, poświęcone uwielbieniu dla „mroku”. My podążamy w światłości, za Panem naszym Jezusem Chrystusem, w którym nie ma nic z „mroku”. Ten świat nie rozpoznał czasu nawiedzenia, które miało miejsce ponad dwa tysiące lat temu, dlatego nadal pozostaje w „ciemnościach” oraz we władaniu „księcia ciemności”.
Gdy patrzę na to wszystko, to do głowy przychodzi mi pewna myśl, którą notabene chcę się teraz z wami podzielić: „W świecie, w którym wszystko zostało upodlone, ujawnienie się Antychrysta stało się bardziej realne niż kiedykolwiek”. Myślę, że czas wejścia antychrysta na „główną scenę” dziejów ludzkości jest już „u progu”, antychryst, ten fałszywy mesjasz, jest już „u progu” naszych czasów.
Autor. Zespół Eschatologia.pl