Niemiecka partia w Polsce. O sposobach i wpływach Berlina

Niemiecka partia w Polsce. Prof. Bogdan Musiał o wpływach Berlina

pch24.pl/niemiecka-partia-w-polsce

Niemcy od lat 90. korumpowali Polaków – i przez wiele lat mogli odliczać to sobie od podatku… Tworzyli też swoje zaplecze polityczne, używając zarówno środków legalnych, jak i tak zwanych „czarnych kas”. Mówił o tym w rozmowie z PCh24 prof. Bogdan Musiał. Profesor wskazywał też na kwestię reparacji – i wyjaśniał, że istnieją niepodważalne dowody na gazowanie Polaków i Żydów w Auschwitz-Birkenau.

Niemiecka kolonizacja Polski – polityczna i gospodarcza

Znawca tematyki polsko-niemieckiej wskazywał, że Niemcy zaczęli po 1989 roku bardzo intensywnie budować w Polsce swoją „opcję”.

Od początku, jak zaczął się sypać system poststalinowski sypać, Niemcy szybko stwierdzili, że to jest szansa dla nich na ekspansję na wschód. Definiowali to jako ekspansję gospodarczą, nie terytorialną – powiedział profesor.

Jeżeli mamy ekspansję gospodarczą, to musimy ją zabezpieczyć politycznie i społecznie. To działo się przez tzw. soft power: różne instytucje, fundacje, stypendia i tak dalej. Działo się to także nielegalnymi środkami. Proszę sobie wyobrazić, że niemieckie państwo prawa do 2004 roku promowało i wspierało korumpowanie władz przywódczych w Polsce – wskazał.

Polegało to na tym, że niemiecki przedsiębiorca, który prowadził interesy w Polsce, miał de facto zalecane płacenie łapówek. Załóżmy, że wyłożył kasę na konkretnego polityka. Mógł pójść do urzędu finansowego i powiedzieć: słuchajcie, zapłaciłem łapówkę dla pana X, to kosztowało mnie tyle i tyle… i mógł to odpisać od podatku – zaznaczył.

Niemcom udało się Polskę, mówiąc brutalnie, skolonizować gospodarczo. Taki jest opis rzeczywistości. Dopiero kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej, to zlikwidowano wspieranie [korupcji], ale jej nie ścigano. Jeżeli niemiecki przedsiębiorca skorumpuje kogoś w Polsce, to niemieckie organy nie będą go ścigać. Jeżeli już nawet dojdzie do takiego ścigania, to zapłaci jakąś symboliczną grzywnę – dodał. – To nadal jest chronione, nie jest to już skarbowe wspieranie korupcji w Polsce, ale jest ochrona – powiedział.

Jak wyjaśnił, gdyby państwo polskie taką osobę postawiło przed sąd, to Niemiec wyjechałby do swojego kraju, a tam odmawia się ekstradycji – Niemcy są więc zabezpieczeni.

Profesor mówił też o inwestowaniu przez Niemcy w środowiska polityczne. Odbywa się to zarówno przez oficjalne fundacje czy instytuty – na przykład Campus Polska Rafała Trzaskowskiego miał takie finansowanie. Istotne są jednak również tzw. „czarne kasy”. – Te pieniądze były przekazywane między innymi na KLD, czyli partii-matki Donalda Tuska – wskazał.

Niemcy celowo koncentrowali się w pewnych regionach, takich jak Wrocław, ale w szczególności w regionie Gdańska. – Tam jest ogromna korupcja i jest powiązana z Niemcami – zaznaczył.

Jak podkreślił, zna to również ze swojej dziedziny, to znaczy z uprawiania historii. Polega to na tym, że jakiś znany pan historyk zostaje zatrudniony przez niemiecką fundacje – pisze dla niej artykuły. Uzyskuje za to 15 czy 20 tysięcy euro. Są to tymczasem kompletnie puste teksty, które można napisać w pół dnia. Ściąga z internetu, coś poprawie – i za to dostaje duże pieniądze. Formalnie wszystko jest OK…

Jest dzieło, koszt 20 tysięcy euro, publikuje się i już. Są czasopisma w Polsce finansowane przez niemiecką stronę, pisze się tam artykuły i dostaje za do ładne pieniążki. Tak samo jest z gospodarką – powiedział, dodając, że dotyczy to również polityki.

Może to funkcjonować również w Unii Europejskiej, bo Niemcy roszczą sobie kompetencje do prowadzenia tzw. europejskiej polityki wschodniej. Francuzi nie chcą w to wchodzić. Z perspektywy Niemiec Polska należy właśnie do tego obszaru polityki. – Niemcy to kształtują, oni decydują o kierunkach – powiedział.

Niemcy mają własne interesy. Ich interesy na tym polegają, żeby Polskę spacyfikować. Jest Donald Tusk, to bardzo dobrze. Ale to za mało. Trzeba jeszcze prowokować konflikty. Im więcej konfliktów, tym łatwiej rządzić takimi osobami, jak Donald Tusk. To dekompozycja, atomizacja społeczeństwa. Nic w tym nowego – to się robi w białych rękawiczkach. Stare metody, które Niemcy realizowali w Polsce już w latach 20. i 30. XX wieku – podkreślił.

Gazowanie Polaków i Żydów w Auschwitz

Uczony mówił też o debacie, która rozgorzała w Polsce wokół sprawy gazowania Polaków i Żydów w Auschwitz. Niektórzy zaczęli negować istnienie komór gazowych w Auschwitz. Według profesora Musiała jest to merytorycznie żenujące, bo mordowanie gazem Polaków i Żydów jest doskonale udokumentowane. Jak podkreślił, pierwszymi ofiarami gazowania byli zresztą Polacy.

To jest żenujące i poniżające dla polskich ofiar. Pierwsze próby gazowania przeprowadzano na polskich więźniach – powiedział.

Pierwsze gazowanie odbyło się 28 lipca 1941 roku. To byli polscy więźniowie, wcześniej wyselekcjonowani i wywiezieni. W Auschwitz nie było jeszcze komór gazowych. Zostali załadowani do wagonów i wywiezieni do Saksonii. Tam zostali zagazowani, są nazwiska, akty zgonu – wskazał.

Na pomysł gazowania cyklonem B miał wpaść lekarz SS Siegried Schwela. Wówczas używano cyklonu B do dezynfekcji baraków. Metodę wypróbowano na dużej grupie jeńców sowieckich oraz na około 300 polskich chorych. Jak wskazał, z punktu widzenia oprawców wszystko się udało. Niemcy zaczęli w efekcie rozszerzać możliwości gazowania, zaadaptowali najpierw domek polskiego chłopa, którego wywłaszczono i wypędzono. Są rachunki z tej operacji, dobrze udokumentowane, dotyczy to zwłaszcza pozyskiwanych materiałów. Twórcy tych obiektów musieli się ze wszystkiego rozliczać, tworząc dokumenty nie wiedzieli, że będzie to kiedyś świadectwo zbrodni.

Pierwsze gazowanie było tam bodajże 23 marca 1942 roku. Tu po raz pierwszy gazowani byli Żydzi. Później gazowano też Polaków, tak zwanych „muzułmanów”, ludzi wycieńczonych. Na początku byli gazowani Żydzi z Zagłębia Dąbrowskiego, Górnego Śląska, Będzina. […] Później zaadaptowano kolejny domek – wskazał.

To działo się w Birkenau, gdzie były duże przestrzenie i łatwo było kopać duże doły i zakopywać tam trupy. Okazało się to jednak problematyczne choćby ze względu na wodę gruntową. Wtedy Niemcy wpadli na pomysł, żeby stworzyć regularne instalacje do wyniszczania – z jednej strony do gazowania, z drugiej do spalania zwłok w wysokowydajnych piecach. Budowę zaczęto w lecie 1942 roku i pierwszą instalację oddano do użytku w marcu 1943.

Jak podkreślił, pierwsza komora gazowa była zatem w Auschwitz, a jej ofiarami byli Polacy. W Birkenau gazowano przede wszystkim Żydów, ale Polaków również tam zabijano.

Reparacje od Niemiec

Profesor wskazał też w rozmowie na wagę kwestii reparacji, co można określić jako próbę przeciwdziałania niemieckim wysiłkom „skolonizowania” polskiej pamięci historycznej. – Dzięki debacie o reparacjach Polacy sobie uświadamiają, jak stała się nam krzywda. Ta debata jest dla Niemców bardzo niewygodna. Oni tej debaty nie chcą, dlatego twierdzą, że to jest proputinowskie. Tak powiedział niemiecki ambasador – wskazał historyk.

Trzeba wykazać, w jaki cyniczny, prymitywny i podły sposób niemieckie rządy odmawiały wypłaty tego, co nam się należy, za zniszczenia – powiedział. To może uświadomić zwłaszcza młodym ludziom, że opowieść o polsko-niemieckiej przyjaźni trochę zgrzyta…

Profesor odwołał się do przykładu kanclerza Willy’ego Brandta, który uchodzi za bohatera polsko-niemieckiego pojednania. – Ten człowiek chronił niemieckich zbrodniarzy. Świadomie blokował starania ówczesnego rządu komunistycznego w PRL o odszkodowania. Pojechał do Moskwy i powiedział: „słuchajcie, towarzysze, chcecie od nas rury – bo wtedy potrzebowali w Moskwie rur do rurociągów – no to musicie zrobić tak, żeby żadnych reparacji nie było”. Zadzwonili wtedy z Moskwy do Gomułki i powiedzieli: „zostaw tę kwestię odszkodowania”. Gomułka nie miał wyjścia, tak samo Gierek – wskazał.

Według profesora trzeba rzeczowo pokazać całą tę historię, a wówczas może dojść do zmiany świadomości wśród Polaków, zwłaszcza młodych, w sprawie naszych relacji z Niemcami.

W jego ocenie w dłuższej perspektywie powinno dojść do jakiejś ugody. – Zniszczyliście Warszawę, wymordowaliście polskie elity, zrobiliście Auschwitz, gdzie gazowaliście Żydów, ale także Polaków. Są szkody, za które nie zapłaciliście – powiedział.

Według profesora Niemcy stworzyli sobie legendę, że Polacy przejęli ich tereny zachodnie i to miałaby być spłata odszkodowań. – To jest absolutna bzdura – podkreślił. Jak podkreślił, Niemcy wspólnie z Sowietami napadli na Polskę i przekazali wschodnie tereny Rzeczpospolitej Moskwie. Jeżeli mówią teraz o tym, że obecne polskie ziemie zachodnie to forma odszkodowania, to muszą zrobić tak, żeby Polska otrzymała z powrotem swoje ziemie wschodnie.

Niemcy nie rozliczyli się ani materialnie, ani prawnie, bo niemieckie państwo chroniło zbrodniarzy przed ekstradycją i skazaniem. Stworzyli cały system ochronny, właśnie poprzez zakaz ekstradycji – dodał prof. Bogdan Musiał.