Niemca należy bać się zawsze.
Ted Cruz
salon24.pl/niemca-nalezy-bac-sie-zawsze
Czy wiecie, że w niemieckim podręczniku do historii agresji na Polskę poświęcono całe 11 linijek? Czy wiecie, że według podręcznika ofiarami wojny są głównie Żydzi i Niemcy, ale generalnie to „obie strony dopuszczały się wielkich okropieństw”?
Ktoś spyta: „zaraz, zaraz, ale jak to Niemcy ofiarą Niemców?”.
Odpowiadam: otóż wychodzi ostatnio Merz na mównicę i rzuca gromy na Zielony Ład, na słabość Europy względem reszty świata, biurokrację i ideologizację Unii Europejskiej. Każdy normalny człowiek powie: „przecież wy nas wszystkich w to wpieprzyliście”. I to będzie u Niemców błąd logiczny! Winni mogą być wszyscy, ale nigdy Niemiec. Dlatego w podręcznikach historii w Niemczech Niemcy są przedstawiani nierzadko jako społeczeństwo zniewolone, zastraszone, uwikłane w system.
Wnioski są oczywiste. Niemca należy bać się zawsze. Nawet jeśli jest się Niemcem. Wtedy boisz się samego siebie, bo masz w sobie ten gen bezczelnej, aroganckiej, teutońskiej pewności siebie.
Czy wiecie, co pisze niemiecki podręcznik do historii o wojnie i reszcie narodów Europy? Polacy, Ukraińcy, Białorusini czy sowieccy cywile pojawiają się rzadko i tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
Czy wiecie, jak w podręczniku z serii „Horizonte” wydawnictwa Westermann przeznaczony do nauczania historii w gimnazjach w dwóch landach – Berlinie i Brandenburgii, przedstawiany jest obraz Izraela, Francji i Polski? W przypadku Izraela klasyfikacja jest prosta – Żydzi i Holokaust, a później właściwie aktor konfliktu bliskowschodniego. Francja? Wzór, partner i przeciwnik, obiekt fascynacji i niechęci. A Polska? Myślicie, że przeczytacie o rozbiorach Rzeczypospolitej? O Powstaniu warszawskim i 6 milionach ofiar, zagrabieniu nam właściwie wszystkiego, od koron, dzieł sztuki, dzieci, aż po kostkę brukową? Nie. Nawet słowa.
Uczeń siódmej i ósmej klasy nie przeczyta o tym, że Prusy dokonały rozbioru Rzeczypospolitej. Widzi jedynie mapę „podbojów Fryderyka II” przedstawianego jako reformatora i modernizatora Prus. Ekspansja terytorialna, która kosztowała życie setek tysięcy ludzi, określana jest w podręcznikach jedynie jako „obecnie kontrowersyjna”, dlatego że naród polski i Polska w ogóle traktowana jest od 1000 lat tak samo – nas w ich optyce nie powinno i nie może być. Jesteśmy ich wstydem i dowodem na ich słabość. Dlatego tak chronicznie nas nienawidzą.
Powstaje więc pytanie. Kogo w takim razie wykształcą te podręczniki? W badaniach przeprowadzonych przez Uniwersytet w Bielefeldzie w 2023 roku wyłania się taki obraz młodzieży: 20 proc. młodych Niemców uważa, iż ich przodkowie byli ofiarami w trakcie drugiej wojny światowej, a 15 proc., że ich przodkowie pomagali ofiarom.
Jeżeli już zapytamy o te ofiary, to się okaże, że byli to przede wszystkim Żydzi (88 proc.), a następnie osoby chore i z niepełnosprawnościami (40 proc.), Romowie (31 proc.), homoseksualiści (24 proc.), osoby pochodzenia niearyjskiego (14 proc.), prześladowani politycznie (8 proc.), przeciwnicy reżimu (7 proc.), specyficzne grupy narodowościowe (3 proc.). Polacy? A skąd. Jaka to ofiara, jak przecież od początku nie powinno ich być? Polak to wróg z zerową opcją litości.
Dziękuję pani Annie Kwiatkowskiej za książkę „W służbie przyszłości. Polityka historyczna zjednoczonych Niemiec”. Bardzo dobry, otwierający oczy zbiór tekstów.
A do Polaków, którzy wybrali sobie na premiera pół-niemca z zamiłowania, mam tylko jedno do powiedzenia. Jeśli myśleliście, że Wasze posłuszeństwo wobec niemieckich gazet, portali i telewizji zostanie nagrodzone łagodnością, to tkwicie głęboko w błędzie. To w Niemczech jest odbierane jako słabość i przyspieszy Wasz koniec. Zero litości.