9/11 i Epstein w tle

9/11 i Epstein w tle

11.09.2026 Sławomir M. Kozak aurora/9-11-i-epstein-w-tle

Mija ćwierć wieku od tak zwanego „ataku na Amerykę”, a świat nadal nie uzyskał odpowiedzi na pytanie o jego szczegóły, a przede wszystkim rzeczywistych sprawców. Przez wszystkie te lata powstały tysiące „teorii spiskowych” próbujących wyjaśnić te kwestie i najmocniej trzyma się ta powołana do życia przez amerykański rząd, w myśl której cztery samoloty pasażerskie, którymi tego zamachu dokonano porwało 19 arabskich porywaczy z nożykami do cięcia kartonu i nienawiścią do Stanów Zjednoczonych w sercach.

Nie będę już dziś przywoływał po raz kolejny wszelkich argumentów zbijających tę idiotyczną narrację. Moi starsi czytelnicy zdążyli się z nimi zapoznać dokładnie, bo przecież napisałem na ten temat kilka książek i setki artykułów. Tych młodszych, którzy przyszli na świat już po tych wydarzeniach, a dziś wchodzą w dorosłość, zachęcam po prostu do sięgnięcia po nie. Można je łatwo znaleźć, choćby na mojej stronie internetowej (www.oficyna-aurora.pl).

Podpowiadam tylko, że o tym tragicznym, nie tylko dla Ameryki, ale całego świata dniu, wspominałem przez 18 lat również w książkach nie dotyczących bezpośrednio zdarzenia nazywanego dziś powszechnie mianem „9/11”. Odwoływałem się do niego w licznych pozycjach nie mających tego określenia w tytule, poświęconych innym przypadkom czy ludziom występującym w historii przełomu XX i XXI wieku.

Najlepszym przykładem takiej książki jest „TerraMar. Utopia elit”, w której przybliżyłem kluczową dla tej sprawy postać, a której nikt z nią oficjalnie nie łączy. To Robert Maxwell. Magnat prasowy, agent wielu wywiadów i niemal oficjalny łącznik między służbami świata zachodniego i wschodniego w okresie zimnej wojny. To on był głównym sprzedawcą opisywanego przeze mnie w kilku książkach niesławnego oprogramowania PROMIS, które nie tylko dało szansę wejść we wszystkie systemy komputerowe agencji amerykańskich 11 września 2001 roku, w tym te zarządzające bezpieczeństwem na lotniskach i wspierające kontrolę ruchu lotniczego, ale też pozwoliło kilku służbom wywiadowczym na pełną infiltrację państwa polskiego jeszcze w latach poprzedzających tzw. transformację ustrojową.

Czyli w dużej mierze jego ówczesna działalność odbija się, nam Polakom, czkawką do dzisiaj. Z całą pewnością można też przyjąć, że to on położył podwaliny pod obecne wydarzenia bombardujące cały świat każdego dnia. Dosłownie, w kontekście toczących się aktualnie dwóch największych wojen, ale też w kwestii realizowanych nieprzerwanie założeń Agendy 2030, które kontynuują wszystkie jego dzieci.

Pisałem w przywołanej książce, że Christine Maxwell jest żoną Rogera Maliny, fizyka po słynnym MIT. Ukończył on również wydział astronomii na Uniwersytecie Kalifornijskim. Pracował dla NASA, zajmował się badaniem ciemnej materii i ciemnej energii. Brzmi fascynująco, choć odrobinę ponuro. (…) Początkowo, Christine była redaktorką, zajmującą się literaturą naukową, w wydawnictwie Pergamon Press, należącym do jej ojca. To właśnie Pergamon i inne firmy Roberta Maxwella zajmujące się oprogramowaniem i informacją już na początku lat 70., opracowywały komputerowe narzędzia informacyjne. Zostały później przejęte nie tylko przez wielkie firmy globalistyczne, ale także przez FBI i agencje wywiadowcze. Otworzyły ogromne możliwości dla izraelskich programów szpiegowskich. Christine została później współzałożycielką firmy Chiliad, zajmującej się oprogramowaniem do inteligentnej eksploracji danych na żądanie, z wykorzystaniem technologii wyszukiwania w języku naturalnym. Oprogramowanie tej firmy było podstawą technologii pozyskiwania informacji i tworzenia bazy danych antyterrorystycznych dla FBI. To ta baza „pomogła” powiązać arabskich zamachowców z wydarzeniami 11 września 2001 roku!

O ile Christine zdecydowanie odwoływała się do swej brytyjskości i ogólnie, świata anglosaskiego, o tyle jej siostra Isabel Maxwell pozostaje fanatyczną syjonistką, która swe życie poświęciła budowaniu przedsiębiorstw pracujących dla państwa Izrael. Już w latach 90. Isabel i jej mąż David Hayden, z pomocą Christine i także jej męża, stworzyli jedną z pierwszych wyszukiwarek internetowych, Magellan. Została natychmiast wykorzystana przez AT&T, Time Warner, IBM, Netcom i Microsoft. Swą pierwszą spółkę, McKinley Group, założoną w roku 1992, sprzedali w roku 1996, za 4,5 miliona dolarów konkurencyjnej firmie, Excite. W latach 1997-2001 Isabel była prezesem Commtouch Inc., izraelsko-amerykańskiej firmy zajmującej się przesyłaniem wiadomości e-mail i bezpieczeństwem internetowym. Commtouch został później zintegrowany z pocztą Google, czyli Gmail. Pośród jej udziałowców roiło się od ludzi związanych z głośną aferą Jonathana Pollarda. Firma weszła na giełdę NASDAQ w roku 1999, a w 2014 zmieniła nazwę na CYREN. Wielce prawdopodobne jest, że to właśnie Christine i Isabel, przy wsparciu Mosadu, pomogły Sergey’owi Brin i Larry’emu Page stworzyć, i wprowadzić na rynek wyszukiwarkę Google.

Trzeba wyjątkowego uporu, by nie dostrzec, że dzięki takim właśnie osobom, wywiadowi izraelskiemu nie tylko udało się wejść tylnymi drzwiami na teren Doliny Krzemowej, ale też pozyskać z czasem jej najważniejszych graczy, jak choćby Bill Gates, czy Paul Allen. W roku 2001, Isabel zadeklarowała, że „będzie pracować tylko nad sprawami ważnymi dla Izraela”, a żeby to podkreślić, przyjęła równocześnie stanowisko prezesa Centrum Peresa na rzecz Pokoju. (…)

Nie sposób pominąć w tym miejscu postaci jej syna, Alexa Djerassi, który od razu po ukończeniu szkoły został zatrudniony w roku 2008, przez Hillary Clinton do pracy na rzecz jej ówczesnej kampanii prezydenckiej. Fakt, że kampania okazała się porażką nie wpłynął na jego karierę, wręcz przeciwnie, otrzymał pracę w Departamencie Stanu, początkowo jako „specjalny asystent”, ale szybko awansował na szefa sztabu w Biurze Asystenta Sekretarza Stanu, w Wydziale Spraw Bliskowschodnich. W tej roli był doradcą strategicznym i nadzorował stosunki USA z Izraelem, Arabią Saudyjską i Iranem.

Jej bracia, Ian i Kevin, uruchomili nie tak dawno działalność pod nazwą „Zwalczanie terroryzmu i ekstremizmu dżihadystycznego” (COJiT)! W zakładce „o nas” piszą, że „CoJiT jest zarejestrowaną spółką non-profit z ograniczoną odpowiedzialnością (Co. No. 11730673), której głównym celem jest prowadzenie edukacji na rzecz społeczeństwa w Wielkiej Brytanii i poza nią, w dziedzinie zwalczania terroryzmu dżihadu, i ekstremizmu w ogóle, jego przyczyn, cech, i konsekwencji oraz reakcji na niego”. Oczywiście, ponad dwie dekady po 9/11, zajmowanie się dżihadystami zakrawa na kpinę, stąd poczesne miejsce wśród dziś najistotniejszych, światowych „izmów”, zajmuje zapewne nacjonalizm. Wśród osób związanych z COJiT znaleźć można ludzi współpracujących na co dzień z rządem Wielkiej Brytanii, a szczególnie z instytucjami kojarzonymi z Ministerstwem Obrony, uczelniami wojskowymi i przemysłem zbrojeniowym.

Najsłynniejszą z rodzeństwa stała się oczywiście ukochana córeczka Roberta – Ghislaine, którą media całego świata starają się usilnie przedstawiać, jako wspólniczkę słynnego Jeffreya Epsteina, podczas gdy w rzeczywistości w tym duecie to ona grała pierwsze skrzypce. To Robert Maxwell wybrał tego pedofila na przyszłego partnera swej córki już w latach 80. ub. wieku, a w ich wieloletniej działalności stręczenie nieletnich możnym tego świata nie było wcale największą zbrodnią.

Są to sprawy tak intrygujące i ważne dla nas wszystkich, że trudno pojąć, iż ludzi w ogóle to nie zajmuje. Być może rozwinę kiedyś ten wątek, choć coraz mniejszą znajduję przyjemność w pisaniu dla garstki zainteresowanych. Jak wspominałem w książce kończąc jeden z rozdziałów, przez ponad pół wieku rodzina Maxwellów miała bardzo duży wpływ na rozwój nie tylko branży oprogramowania komputerowego, ale też Internetu i mediów społecznościowych. A także, jak wiele na to wskazuje, globalnej sieci szpiegowskiej. Jest to aspekt w ogóle pomijany przez media, co zrozumiałe, ponieważ łatwiej Epsteina sprowadzić do roli psychopatycznego pedofila, działającego bądź to dla zaspokojenia własnych, bądź cudzych, perwersyjnych żądz, aniżeli doszukiwać się rzeczywistych motywów, którymi się kierował i prawdziwych beneficjentów tych działań.

Kilka miesięcy temu administracja Trumpa poinformowała pompatycznie o upublicznieniu tzw. akt Epsteina. W rzeczywistości jednak te dane zawierały ponad 6 mln stron, z czego 3,5 mln pozostaje nadal tajnych. Co najciekawsze, to fakt, że te pozostające z gryfem tajności zawierają zbiór wiadomości i korespondencji z bardzo szczególnego okresu. To przedział kilku miesięcy przed i paru miesięcy po dacie, którą dziś przyszło nam wspominać. Czy zatem 9/11 nie pozostaje nadal jedną z najbardziej intrygujących zagadek historii współczesnej?

Sławomir M. Kozak

Zapraszam do zaglądania na portal Reduta.tv