Watykan odpowiedział na démarche Sikorskiego. Bolesna lekcja kompetencji

Watykan odpowiedział na démarche Sikorskiego. Bolesna lekcja kompetencji

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/watykan-odpowiedzial-na-demarche-sikorskiego-bolesna-lekcja-kompetencji/

15 lipca Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało Stolicy Apostolskiej démarche – oficjalny protest dyplomatyczny.

Teraz Watykan odpowiedział resortowi Radosława Sikorskiego – i niedwuznacznie wskazał, co sądzi o polskim proteście. Mówiąc krótko: to całkowita kompromitacja.

Démarche polskiego MSZ dotyczyło wypowiedzi dwóch biskupów na Jasnej Górze – Wiesława Meringa i Antoniego Długosza. Obaj mówili na temat migracji oraz polityki, nie kryjąc krytycznych słów pod adresem obecnej koalicji rządzącej. Dosadnie rzecz ujął zwłaszcza bp Wiesław Mering.

Wypowiedzi mogły nie podobać się politykom Koalicji Obywatelskiej, ale obaj biskupi korzystali po prostu z wolności słowa. Co kluczowe, wypowiadali się de facto całkowicie prywatnie – nie reprezentowali ani własnej diecezji (obaj są emerytami), ani Konferencji Episkopatu ani oczywiście Jasnej Góry. Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło tymczasem potraktować ich jak urzędników Watykanu – i zgłosiło wspomniany protest.

Już sama idea była absurdalna, ale wykonanie – jeszcze gorsze. Dosłownie w każdym akapicie pojawił się jakiś błąd. Autor démarche oskarżał dwóch biskupów, ale potrafił znaleźć cytaty tylko z jednego, Wiesława Meringa – nie było zatem wiadomo, co zarzuca Antoniemu Długoszowi. Podał błędną datę wystąpienia pierwszego z biskupów. Następnie zacytował, ale… z błędem. Wreszcie popełnił kilka bardzo poważnych błędów merytorycznych, wskazujących, że nie zna w ogóle rzeczywistości kościelnej. Uznał biskupów za „przedstawicieli KEP”, choć, jak pisałem wcześniej, występowali na Jasnej Górze tylko na mocy własnego urzędu. Potem odwołał się do konkordatowej zasady niezależności i autonomiczności Stolicy Apostolskiej i Polski, sugerując, że biskupi… reprezentowali Watykan, co jest oczywiście kompletnie nieprawdziwe. Zasugerował, że Stolica Apostolska powinna ukarać biskupów odwołaniem – choć odwoływać nie ma ich z czego, bo są emerytami. Wreszcie powołał się na Kodeks Prawa Kanonicznego, ale źle zinterpretował przytoczony kanon. Mówiąc krótko – błąd na błędzie. To wstyd, że démarche w tej formie zostało w ogóle przekazane Stolicy Apostolskiej.

Teraz udzielono odpowiedzi. Jak przekazało mediom Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Stolica Apostolska nie zgodziła się ze stawianymi biskupom zarzutami. Według informacji z MSZ watykański Sekretariat Stanu poinformował, że potwierdza „chęć pełnego poszanowania podstawowego prawa obywateli polskich do wyrażania swoich opinii, gwarantowanego przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej”. Ponadto Stolica Apostolska miała wyrazić nadzieję, że „komunikacja z Rządem RP będzie zawsze przebiegać zgodnie z dobrymi praktykami dyplomatycznymi i w duchu konstruktywnego dialogu, aby uniknąć jednostronnej instrumentalizacji”. Dodatkowo miano wyjaśnić, że biskupi działali w swoim własnym imieniu, a nie w imieniu KEP. W ten sposób Watykan udzielił polskiemu MSZ potrójnej lekcji.

Po pierwsze, Stolica Apostolska przypomniała, że w Polsce istnieje wolność słowa, o czym resort Radosława Sikorskiego najwyraźniej zapomniał.

Po drugie, zwrócono uwagę, że biskupi są biskupami właśnie, a nie urzędnikami Watykanu czy Episkopatu – tym samym pouczając MSZ o podstawach funkcjonowania Kościoła katolickiego.

Po trzecie, podkreślając pragnienie zachowania komunikacji z rządem Polski w zgodzie z dobrymi praktykami dyplomatycznymi wyraźnie zasugerowano, że takich praktyk MSZ nie dochował, naruszając kanony dyplomacji.

Słowem – odpowiedź profesjonalnych dyplomatów na żenujący dokument, zdradzający elementarny brak przygotowania i znajomości rzeczy.

Rząd Koalicji Obywatelskiej od samego początku gra antyklerykalizmem. Niezależnie od osobistej winy lub jej braku, sposób potraktowania ks. Michała Olszewskiego był wyrazistym pokazem rzekomej siły władzy wobec Kościoła. Później zaczęła się walka z lekcjami religii w szkole prowadzona przez resort edukacji – nawet po metaforycznych trupach katechetów, którym trudno będzie znaleźć nowe zatrudnienie. Wreszcie zaczęto forsować zupełnie niekatolicką i de facto niezgodną z polskim porządkiem konstytucyjnym edukację zdrowotną. Wszystko w imię wrogiej Kościołowi rewolucji.

Niedawno dziwiliśmy się, dlaczego przedstawicieli Rzeczpospolitej zabrakło na spotkaniu w Waszyngtonie. Nie trzeba się dziwić – takie są efekty braku kompetencji w polityce zagranicznej. Démarche przekazane do Watykanu, jak dość wyraźnie zwróciła uwagę sama Stolica Apostolska, wyraźnie to obrazuje.

Paweł Chmielewski