Marcin Drewicz
Skandaliczny list biskupów o rodzinie – analiza cz.1
magnapolonia/skandaliczny-list-biskupow-o-rodzinie-analiza-cz-1/
Marcin Drewicz: Skandaliczny list biskupów o rodzinie w ostatnią niedzielę 2025 roku – analiza cz.1.
Jak streścić zagadnienie i nie zamęczać P.T. Czytelników przydługimi wywodami o oczywistościach? Przejdźmy więc od razu do części czwartej spośród pięciu części owego „Listu Pasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na Święto Świętej Rodziny” odczytanego po całej Polsce na Mszach Św. w dniu 28 grudnia (w Mszale dzień Świętych Młodzianków-Rzezi Niewiniątek, sic!) 2025 roku.
Decydujemy się zacytować część IV tego kuriozalnego tekstu (reszta „Listu Episkopatu” jest podobna), zatrzymując się w naszym dalej komentarzu przy pewnych miejscach, w oryginale oznaczonych przez nas uprzednio liczbami. Zwracamy uwagę P.T. Czytelników na wzięte bynajmniej nie z odwiecznej Teologii Świętej, ale z dzisiejszej psycho-nowomowy nazewnictwo-terminologię zastosowaną w „Liście”, nie w tym pierwszym, niestety. Jak czytamy:
„IV Osoby żyjące w związkach nieregularnych (1).
Chcielibyśmy skierować jeszcze kilka słów do tych, którzy żyją w różnego rodzaju (2) sytuacjach nieregularnych (1). Jesteśmy przekonani, że wiele takich relacji (3) przenika prawdziwa (4) troska, głęboka więź i odpowiedzialność. Często również tęsknota (5) – cicha, głęboka, czasem niewypowiedziana. Tęsknota (5) za błogosławieństwem (6). Człowiek jest tak stworzony, że kiedy kocha, chce, żeby ta miłość była pełna, czyli prawdziwie (7) pobłogosławiona (6). Nie tylko przez ludzi (8), ale i przez Boga.
W Sakramencie Małżeństwa (9) dzieje się coś, czego żaden notariusz, żaden podpis, żadna ludzka deklaracja nie może dać. Kiedy narzeczeni (10) przyjmują ten Sakrament z wiarą, to mogą doświadczyć tego, że złączył ich Bóg i „już nie są dwoje, lecz jedno ciało” (Mt 19, 6). Dlatego Sakrament Małżeństwa (9) to nie jest „religijny obowiązek” (11). To przywilej (12), do którego nasz Niebieski Ojciec zaprasza (13). Bo Bóg marzy o rodzinie, która jest domem dla miłości (14).
Chcielibyśmy Was zaprosić (13) do spojrzenia na nauczanie Kościoła na temat Sakramentu Małżeństwa (9) jako zaproszenia (13) – kroku dalej i głębiej (15). Może dzisiaj istnieją przeszkody (16), które nie pozwalają (17) Wam przyjąć tego Sakramentu (9). Wierzymy jednak, że Bóg Was nie skreśla (18) i zaprasza (13) do kolejnego kroku wiary (19). Dla kogoś może być to (20) poproszenie Jezusa o światło i prowadzenie; dla kogoś sięgnięcie po Boże Słowo; dla kogoś zaangażowanie się w lokalne duszpasterstwo; dla kogoś spowiedź po latach, czy rozmowa z duszpasterzem i poszukanie Bożych rozwiązań.
Tych, którzy mogą (17) dziś uregulować swoją sytuację (1), chcemy zaprosić (13), by odważyli się (21) na ten krok (19). Ze wszystkimi jego pięknymi konsekwencjami, a zwłaszcza szczególną obecnością Boga w Małżeństwie (9).
Tych wszystkich, dla których jest to bolesny (22) temat, bo mają ogromną tęsknotę (5) za Sakramentami (9), chcemy zapewnić, że wciąż jesteście częścią Bożej rodziny – Kościoła. Nie jesteście wiernymi drugiej kategorii (23). Bo każdy z nas, jako uczeń Jezusa (24), został odkupiony za cenę Jego Krwi (por. 1P1, 19). Każdy z nas przez Jego śmierć stał się dzieckiem Boga (por. 1J, 3,1). Każdy z nas przez Jego zmartwychwstanie może wołać do Boga „Abba, Ojcze” (por. Rz 8,15). Każdy z nas może dziś powrócić do Ojca, który ma dobry plan na nasze życie, niezależnie od tego, jak bardzo by się ono skomplikowało”
Doprawdy, to już nie jest katolickie nauczanie. Za naszego dzieciństwa i młodości, w XX jeszcze stuleciu, i oczywiście poprzez stulecia poprzedzające, nauczanie było proste, właśnie katolickie:
Oto współżycie mężczyzny i kobiety po zawarciu Świętego Sakramentu Małżeństwa (powyżej pkt 6 i 9) jest Panu Bogu miłe i owocuje w dzieciach wychowywanych po katolicku – o których w przywołanym „Liście Episkopatu” prawie wcale się nie wzmiankuje – natomiast współżycie pozasakramentalne jest grzechem. I tyle. Lecz właśnie o tym się w „Liście Episkopatu” nie pisze.
Dodajmy, że grzech ten, ogólnie zwany cudzołóstwem, dzieli się na porubstwo, gdy oboje (czy ile ich tam jest!) współżyjący nie są stanu małżeńskiego – to dotyczy zwłaszcza ludzi młodych i bardzo młodych – oraz na cudzołóstwo powiązane ze zdradą małżeńską (!), gdy przynajmniej jedno z grzeszących jest w związku małżeńskim, ale z kimś trzecim.
Również to kardynalne zagadnienie nie jest w „Liście Episkopatu” podejmowane. A wszystko to razem zawiera się w jakże pojemnej i zasługującej na osobne omówienie kategorii grzechu Nieczystości, przeciwnego cnocie Czystości.
W Małym Katechiźmie czytamy przede wszystkiem Przykazania Boże: „6. Nie cudzołóż”, „9. Nie pożądaj żony (męża) bliźniego swego (bliźniej swej)”.
Należy też przywołać jakże dziś zamilczany katechizmowy zbiór „Dziewięciu grzechów cudzych”, czyli własnych grzesznych reakcji na cudze grzechy. Grzechem jest więc m.in.: „3. Na grzechy cudze zezwalać”, „5. Grzechy innych chwalić”, „6. Milczeć widząc cudze grzechy”, „7. Mogąc, nie zapobiegać cudzym grzechom”.
A w ogóle, to należy: „1. Grzeszących upominać”, „2. Nieumiejętnych pouczać”, „3. Wątpiącym dobrze radzić” – to są wezwania z także w Małym Katechiźmie zamieszczonego zbioru ”Siedmiu uczynków miłosiernych względem duszy”.
O tym wszystkim w przywołanym „Liście Episkopatu” odczytanym po kościołach w Polsce w niedzielę w Oktawie Bożego Narodzenia w dniu 28 grudnia 2025 – ni słowa.
Tak więc cały ten dzisiejszy „tolerancjonizm”, „dobroludzizm”, „pluralizm”, „dialogowanie”, „ekumenizm” itp. bezradnie odbijają się od murów twierdzy Małego Katechizmu. W takiej konfrontacji upada ta od lat 60. XX stulecia rozpowszechniana maniera za wszelką cenę „nie wtrącania się w cudze sprawy”.
Już bowiem trzecie pokolenie „katolickich” rodziców (i dziadków-babek) widząc dziś błędy swoich dzieci (i wnuków) – tu: porubstwo, cudzołóstwo, rozpustę, nieprzyzwoitość, rozwiązłość, niestałość itp. – samo-usprawiedliwia się zawołaniem: „To już są ludzie dorośli, więc odpowiedzialni, zatem niech robią co chcą. W cudze życie w ogóle nie należy się wtrącać” (stąd bierze się owo medialne: „Róbta co chceta!”).
Tymczasem przywołana powyżej w skrócie (Mały Katechizm) Święta Doktryna Katolicka głosi jednak coś przeciwnego, acz przecież w imię elementarnej Rozwagi nie nawołuje ona do bycia aż wścibskim i nachalnym. Napominać ku dobremu należy atoli niezależnie od wieku, w jakim są interlokutorzy. W ostateczności, acz w imię Prawdy i Chrześcijańskiej Troski, przy zachowaniu koniecznych zasad grzeczności napomnieć może nawet młody starego – w razie potrzeby: każdy każdego.
W Kościele przedrewolucyjnym te i pozostałe elementarne zasady naszej Świętej Wiary Katolickiej były znane powszechnie, i ludziom wielkim i tym maluczkim. Bez zająknienia recytowała je z pamięci w ślad za Małym Katechizmem dziatwa najpóźniej w wieku właściwym dla przyjęcia Sakramentu Bierzmowania, lecz ta młodsza też już.
W tym miejscu już moglibyśmy zakończyć niniejszą naszą wypowiedź, gdyż P.T. Czytelnicy sami już się przekonali, że przynajmniej ten cytowany fragment owego „Listu Episkopatu” odczytywanego po kościołach w Polsce w dniu niedzielnym 28 grudnia 2025 roku jako żywo z przywołanymi treściami katechizmowymi się nie zgadza (pozostałe części „Listu Episkopatu” w znacznym zakresie też nie). Jednak pomęczmy się jeszcze trochę.
Zwłaszcza ów fragment IV „Listu” zatytułowany „Osoby żyjące w związkach nieregularnych” (u nas znak: 1) jawi nam się jako inspirowany wcale nie Świętą Teologią, lecz – za przeproszeniem – należącą do obszaru „kina popularnego” anglosaską post-protestancką „komedią romantyczną” (tak to się nazywa), niejedną „telenowelą”, ale już nie „kinem familijnym”, gdyż autorzy „Listu Episkopatu” o dzieciach-potomstwie rozważań nie czynią.
Skoro już o kinie mowa, przywołajmy scenę ze znanego fabularnego filmu biograficzno-wspomnieniowego o Bł. Księdzu Jerzym Popiełuszce. Oto Ksiądz Jerzy spowiada na terenie Huty Warszawa robotników przed odprawieniem tam dla nich Mszy Św. I oto pewien chłopowina-penitent opowiada Spowiednikowi o swoim – jak to eufemistycznie ujmują autorzy i sygnatariusze „Listu Episkopatu” – „związku nieregularnym” (1), o tym że jego dzieci z tego związku są nieochrzczone itd.
Spowiednik spokojnym głosem odmawia mu rozgrzeszenia (tak tę scenę zapamiętaliśmy) i robi to, od czego przy użyciu najrozmaitszych słówek i półsłówek wziętych z dzisiejszej (2025/2026) psycho-nowomowy WYKRĘCAJĄ SIĘ autorzy i sygnatariusze przywołanego „Listu Episkopatu”, czyli nawołuje on penitenta, aby ten czym prędzej podał do Chrztu Świętego swoje własne dzieci, aby wychowywał je po katolicku, a z matką tychże dzieci aby rychło zawarł Święty Sakrament Małżeństwa. Proste? Tylko tyle i aż tyle.
Chłop odskakuje jak żgnięty szydłem w d…ę, lecz po chwili uspokaja się, zawraca i powiada do tego Księdza-Spowiednika: „Ja księdza bardzo przepraszam. Ja przecież wiem, że ksiądz właśnie musi mówić… po księżowsku” (sic! cytujemy z pamięci).
Otóż to! Tylko tyle i aż tyle. Autorom i sygnatariuszom „Listu Episkopatu” nie dość że przywołana scena filmowa, to przede wszystkiem fundamentalny (!) i odwieczny (!) problem, jaki ona obrazuje, są najwidoczniej… obce, nieznane. Nie sposób w to uwierzyć, lecz jednak… czytamy wszakże ich tekst czarno na białym. Wszyscy wierni łącznie z małą dziatwą szkolną (!) musieli go wysłuchać po kościołach w ostatnią niedzielę roku 2025. Co za zgorszenie! Zgorszenie – ten wyraz, obok wielu innych, już od dziesięcioleci wytrwale przez nominalnie katolickich kaznodziejów i katechetów omijany.
Pełna treść Listu Pasterskiego dostępna jest tutaj.