Bezkarność urzędnicza i mordobicie

Bezkarność urzędnicza i mordobicie

30.08.2025 https://wolnemedia.net/bezkarnosc-urzednicza-i-mordobicie

Pobicie przez dwóch podchmielonych osobników byłego ministra (zdrowia) od nakładania różnych szykan na ludzi w czasie „pandemii” rozległo się szerokim echem po Polsce, a urzędujący „Oskar” ze srogą miną zapewnił, że „sprawcy pobicia zostaną surowo ukarani”. Do chóru dołączył się szef ministra- z czasów „pandemii” „Student Jacob”, który zagrzmiał: „Do tego prowadzi nienawiść w polityce! Opanujcie się! Oczekuję od policji natychmiastowych i stanowczych działań” i dodał: „Adam, jestem z Tobą myślami”.

Czy poszkodowany został strasznie pobity? Chyba bardzo nie ucierpiał, bo „[…] jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Po przeprowadzeniu diagnostyki […] opuścił szpital tego samego dnia wieczorem”. Nie połamano mu nawet żeber ani nie „posunięto majchrem”, jak to mają w zwyczaju czynić tak upragnieni przez naszych rządzących „nachodźcy”. Czyli, jak się to mówi, „dostał po mordzie”, co nie jest znowu czymś niezwykłym.

Na przykład taka Jolanta Brzeska, działaczka na rzecz obrony praw eksmitowanych lokatorów, zginęła w wyniku oblania naftą i podpalenia. Nikogo nie zabiła, ani nikt nie zginął pod respiratorem w wyniku jej poleceń. Sprawiedliwość rozłożyła bezradnie ręce, nogi chyba też i do dzisiaj nie znalazła sprawców. Sprawiedliwość została wydymana?

Sprawcy pobicia byłego ministra, podobno „pod wpływem”, zgłosili się na policji i niezwłocznie zostali aresztowani.

Po dotarciu do mnie tej wiadomości zagnieździły się we mnie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony – na ulicy powinno być bezpiecznie i nikt nie powinien być zagrożony mordobiciem. Od wymierzania sprawiedliwości mamy liczne grono prokuratorów i sędziów, którzy wraz z policją „jawną, tajną i bezpłciową” powinni o to dbać. Za to biorą nielichą kasę z naszych podatków, dzięki czemu istnieje nawet całkiem „nadzwyczajna kasta” w naszym nadzwyczajnie demokratycznym społeczeństwie. Niektórzy plotkarze twierdzą, że ta nadzwyczajna kasta „dorabia na boku”, a nawet niekiedy kradnie przy kasie, ale plotkarzom wierzyć nie należy.

Z drugiej strony pamiętam zamordyzm „pandemiczny”, za który odpowiedzieć powinien pobity minister, powołany wówczas przez „Studenta Jacoba”. Sam „Student Jacob” też powinien odpowiadać za tę i inne szkodliwe dla Polski decyzje. Tymczasem ciągle pcha się na drugie miejsce w swej partii, by mieć bliżej do pierwszego.

Pamiętam zimny wzrok „ministra od pandemii”, przywodzący mi na myśl spojrzenie psychopaty. Ekonomista z wykształcenia znał się tyle na „zdrowiu”, co ja na hodowli koni. Zero kompetencji. Pamiętam zamkniętą przychodnię lekarską, do której nie można było również się dodzwonić. Telefony policji sprawdzające, czy podczas pandemii, jako przetestowany pozytywnie, siedzę w domu. Limitowane godziny zakupów w wielkopowierzchniowych sklepach. Przysługującą czterokrotnie większą ilość klientów w supermarkecie niż w kościele na taką samą powierzchnię. Nakaz noszenia „namordników”, które przed niczym nie chroniły. Odległość obowiązkowa przy mijaniu się na ulicy. Czapę terroru psychicznego nałożoną przez rządową, a przy okazji i inne telewizje. Zakaz wychodzenia na spacery do lasu. Bezsilność pacjentów zamkniętych w „szpitalach covidowych”, do których nie wolno było przyjść nikomu z rodziny, a do umierających – nawet księdzu. Ćwierć miliona zgonów „nadmiarowych” wreszcie – ćwierć miliona ludzi, którzy umarli dlatego, że psychopata-oportunista nałożył czapę terroru pseudomedycznego na Polskę. Dziesiątki tysięcy bankrutujących rodzinnych i nieco większych firm z tego powodu. A do tego setki samobójstw tych, którym „pandemia” zlikwidowała firmy i możliwości spłaty kredytu.

Tyle pamiętam, ale inni pamiętają jeszcze zgony swoich bliskich i inne restrykcje – dlatego o wiele trudniej patrzeć przychylnie na ministra od „pandemii”, chodzącego na wolności.

Dlatego, nie popierając mordobicia, nie dziwię się, że miało miejsce. Nie wszyscy mają jednakową odporność psychiczną i hamulce moralne. Nie wiadomo, czy tylko tym dwóm panom „na fleku” puściły, bo inni też mogą nie wytrzymać, jeśli nie zacznie się sądzić prawdziwych winnych.

Dziwię się natomiast, że minister od „pandemii” chodzi wolny i że zarówno „Oskar”, jak i „Student Jacob” podtrzymują go na duchu.

Chociaż, zastanowiwszy się nieco, może nie potrzeba się dziwić. Gdyby nie minister „pandemia”, nie byłoby nie tylko nadmiarowych zgonów, ale i spowolnienia polskiej gospodarki. A gdyby polska ekonomia utrzymała rytm sprzed „pandemii”, niepotrzebne by były z takim trudem wynegocjowane przez „Studenta Jacoba” fundusze z KPO. Gdyby nie było funduszy z KPO, formacja „Oskara” nie miałaby co rozkradać. Może właśnie o to chodziło? Wystawienie podania do strzelenia w polską bramkę?

Bo KPO to pożyczka, w sumie o zmiennym oprocentowaniu, gwarantowana przez obligacje unijne, „chodzące” na giełdzie. Jeśli wartość obligacji spadnie, trzeba będzie płacić więcej. Geszefciarze już o to zadbają, żeby cena tony CO2 kosztowała nas więcej, a obligacje były warte mniej i Polska była bliżej bankructwa. Bo KPO to pożyczka, którą podżyrowaliśmy i musimy spłacić, ale dysponują nią unijne „komissary” dobierane w korcu maku leżącym poza zasięgiem demokracji.

Autorstwo: Barnaba d’Aix