Profesor Andrzej Kola. Sprawozdanie z prac archeologiczno-ekshumacyjnych w miejscu zagłady Żydów w Jedwabnem k/Łomży.

Krzysztof Wyszkowski @KWyszkowski

Mija ćwierć wieku od próby zbadania grobu Żydów zamordowanych w Jedwabnem. Skoro opinia publiczna nadal nie zna przebiegu tej pseudo-ekshumacji, dla umożliwienia wreszcie uczciwego upamiętnienia zbrodni, uznałem za potrzebne ujawnienie tego osobiście.

Dysponuję jednak tylko częścią materiału, więc w imię polskiej racji stanu (ocena św.p. prof. Koli), wzywam odpowiednie instytucje do pilnego upublicznienia całości Raportu.

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu Instytut Archeologii i Etnologii

Andrzej Kola

Sprawozdanie z prac archeologiczno-ekshumacyjnych w miejscu zagłady Żydów w Jedwabnem k/Łomży

Prace archeologiczno-ekshumacyjne w Jedwabnem k/Łomży przeprowadziła ekspedycja archeologiczna Instytutu Archeologii i Etnologii UMK w Toruniu w okresie od 21.V. do http://4.VI.2001 r.

Celem prac ba­dawczych w zakresie archeologii było zbadanie wnętrza reliktów stodoły, w której zgodnie z dotychczasowymi relacjami, w ramach śledztwa prowadzonego zarówno w latach czterdzie­stych ubiegłego wieku, jak i wznowionego w roku ubiegłym, jest wiadomym, że w dniu 10.VII.1941 roku spalono bliżej nieokreśloną liczbę Żydów – mieszkańców Jedwabnego (obiegową, nie zweryfykowaną dotąd liczbę ofiar tej zagłady określa się na około 1600 osób).

Drugim zadaniem postawionym archeologii w ramach niniejszego zlecenia było dokładne zlo­kalizowanie w ramach wykopu badawczego zbiorowej mogiły ofiar tegoż mordu, która w świetle wspomnianych relacji świadków tych wydarzeń miała się znajdować tuż przy połu­dniowo-zachodniej ścianie spalonej stodoły. Po precyzyjnym zlokalizowaniu mogiły przewidy­wano eksplorację jej wnętrza aż do pojawienia się złożonych w niej szczątków, ich wyprepa­rowanie i podniesienie dla badań antropologicznych i badań w zakresie medycyny sądowej.

Pracami archeologiczno-ekshumacyjnymi kierował autor niniejszego opracowania /…/ Zadania te wyraźnie precyzują też cel ekshumacji, który miał być podporządkowany prowadzonemu śledztwu, jako „konieczność procesowa otworzenia mogiły zbiorowej, w której pochowano mieszkańców miejscowości Jedwabne, spalonych w dniu 10 lipca 1941 roku”.

Dodatkowym zadaniem po­stawionym ekspedycji archeologiczno-ekshumacyjnej w Jedwabnym było przeprowadzenie prac sondażowo-wiertniczych w dwóch domniemanych miejscach występowanie (wg. relacji niektórych świadków) dalszych zbiorowych mogił ofiar mordu z dnia 10.VII.1941 r. Miejsca te wskazano na przedłożonym ekspedycji planie. Znajdowały się one: na północ od spalonej sto­doły, tuż po przeciwnej stronie pobliskiej drogi polnej, oraz w południowej partii byłego cmentarza żydowskiego (obecnie cmentarzyska), tuż przy linii nieistniejącego ogrodzenia cmentarza.

Realizację postawionych ekspedycji badawczej zadań archeologiczno-ekshumacyjnych w Jedwabnem rozpoczęto od wytyczenia wykopu badawczego obejmującego swym zasięgiem zlokalizowane wstępnie już uprzednio miejsce reliktów spalonej stodoły i mogiły, gdzie po­chowano spalone w niej ofiary.

Należy zaznaczyć, iż w momencie podjęcia badań archeolo­gicznych powyższe obiekty archeologiczne na powierzchni terenu były zupełnie nieczytelne, tym bardziej, że usunięte w marcu tego roku (a więc przed podjęciem tu badań) upamiętnienie tego miejsca w postaci betonowego pomnika i ogrodzenia zostało usunięte, dodatkowo zacie­rając powierzchniową czytelność tych reliktów. /…/ Wstępną lokalizację miejsca stodoły i mogiły ustalono . Eksplorację nawarstwień kulturowych rozpoczęto w obrębie reliktów stodoły, prowadząc ją w ramach przypowierzchniowej warstwy mechanicznej o miąższości około 25 cm. Eksploracją objęto obszar długości 24 m w układzie WE, oraz o zmiennej szerokości od 7 m (zachodnia krawędź wykopu) do ca 13 m szerokości w rejonie mogiły zlokalizowanej przy stodole. Tak więc założony wykop badawczy obejmował swym zasięgiem zarówno relikty stodoły jak i mogiły. Z wcześniejszych badań sondażowych rozmiary tej mogiły w rzucie po­ziomym w jej partii przypowierzchniowej określono na ca 7,5 x 2,5 m. Dłuższą swą krawędzią mogiła ta przylegała prawie bezpośrednio do kamiennej ławy fundamentowej stodoły, zajmując mniej więcej przestrzeń odpowiadającą zachodniemu sąsiekowi stodoły. Zdjęcie z nad mogiły nadkładu ziemi o miąższości ca 30 cm ujawniło jej zarys w rzucie poziomym odpowiadający uprzednio (w ramach rekonesansu) stwierdzonym rozmiarom.

Jednocześnie ujawniono znisz­czenia krawędzi wkopu mogiły w części zachodniej i wschodniej (krawędzie krótsze) i w czę­ści północnej (krawędź dłuższa), które nastąpiły tu w wyniku osunięcia ścian. Stało to się za­pewne już w momencie grzebania ofiar. Za taką interpretacją zdarzeń przemawia zniszczenie w ramach osunięcia ściany północnej wkopu mogiły znajdującej się tuż przy mogile ławy funda­mentowej stodoły; pochodzące z ławy kamienie w części osunęły się do wykopanego dołu.

Już na tej głębokości (ca 30 cm) w obrębie mogiły, w jej partii północnej, zarysowały się na planie mocno wymieszane struktury ziemne zawierające przepaloną ziemię, liczne węgle drzewne i drobiny przepalonych szczątków kostnych, określonych przez antropologów jako spalone lub sprażone w wysokiej temperaturze kostne szczątki ludzkie. Dlatego też w obrębie mogiły za­niechano dalszej eksploracji.

Wynikało to z podjętej w międzyczasie decyzji Ministra Spra­wiedliwości RP Lecha Kaczyńskiego o wstrzymaniu prac ekshumacyjnych do momentu uzgodnień ze środowiskiem żydowskim (w osobie rabina Warszawy i Łodzi M. Schudricha) zasad ekshumacji.

Tymczasem kontynuowano eksplorację warstwy przypowierzchniowej w obrębie relik­tów stodoły. Po ukazaniu się na głębokości do 20-25 cm wierzchnich partii ławy fundamento­wej, dla jej odsłonięcia obszar eksploracji poszerzono, obejmując eksploracją również ławę. W odwiertach pod warstwą orną o miąższości ca 20-25 cm występowały naturalne układy nawarstwień zmieniającego się piasku. Mimo, iż odwierty realizowano do głębokości 100-120 cm, nie natrafiono w nich na ślady jakiegokolwiek wkopu antropogenicznego.

Już w trakcie prac badawczych, uczestniczący w nich prokurator R. Ignatiew, pozyskał nową relację o domniemanej mogile ze szczątkami ofiar wydarzeń z 10.VII.1941 r., której miejsce wskazano około 80 m na północ od stodoły. Jednak i tu sondaże wiertnicze nie potwierdziły prawdziwo­ści tej relacji. W oczekiwaniu na decyzję o rozpoczęciu wstrzymanej ekshumacji mogiły, której zarys odsłonięto przy stodole, kontynuowano eksplorację wnętrza i bezpośredniego sąsiedztwa relik­tów stodoły.

Eksplorację realizowano kolejną warstwą mechaniczną o miąższości ca 25-30 cm. Warstwę tę stanowiła mocno spiaszczona ziemia, przemieszana z próchnicą, na ogół z niewiel­ką zawartością przedmiotów – głównie współczesnych destruktów szkła butelkowego, ułam­ków współczesnej ceramiki i mocno skorodowanego żelaza, w tym licznych gwoździ. Z tych ostatnich zidentyfikowano fragmenty pocisku (szrapnela), zapewne z I wojny światowej, oraz fragmenty okucia wrót stodoły. Na uwagę zasługują tu jednak znalezione w obrębie stodoły 46 szt. łusek od niemieckiej broni typu mauser.

W warstwie tej w pełni wystąpiły fundamentowe relikty stodoły a także – w środkowej partii stodoły – relikt klepiska. Fundament stodoły sta­nowiły luźno ułożone w 2-3 warstwach kamienie polne o średnicach 10-35 cm. Tworzyły one ławę o szerokości ca 50-70 cm wyznaczającą regularny, prostokątny rzut stodoły, który posia­dał rozmiary 19×7 m. W ścianie północnej stodoły, w jej części zachodniej, na przestrzeni ca 2,0 m, ława fundamentowa nie występowała; brak też śladów jej usunięcia. Można więc przypuszczać, iż w tym miejscu ława świadomie nie została zainstalowana (może ze względu na dodatkowe tu drzwi lub przybudówkę bez trwalszego fundamentu?). W zachodniej części ściany południowej, na długości około 4,0 m, ława fundamentowa, jak już zaznaczono, została zniszczona, prawdopodobnie w wyniku jej osunięcia do wykopanej obok mogiły.

W tej war­stwie mechanicznej ponadto, w środkowej partii stodoły, wystąpiła w układzie poziomym warstwa kamieni polnych o średnicach 10-30 cm stanowiących utwardzony podkład glinianego klepiska o zachowanej szerokości około 2,0 m. Ślady wierzchniej, wygładzonej warstwy kle­piska zachowały się w środkowej partii kamieni. Eksploracja tej warstwy przedstawiała się szczególnie interesująco w obrębie stwierdzonych już w warstwie wyższej śladów skupisk spalenizny wewnątrz stodoły, jak i analiza antropologiczna, mimo wysegregowania tych szczątków za pomocą sita, ze względu na zły stan ich zachowania nie była możliwa. Takie postępowanie pozwoliło jednak na wysegre­gowanie ze struktury obu skupisk przedmiotów należących niewątpliwie do ofiar. Ze skupiska l. południowego – uzyskano np: złotą obrączkę, łańcuszek, srebrny zegarek czy srebrną, pol­ską monetę 2-złotową. Ze skupiska 2, położonego na północ od poprzedniego, wydobyto m. in: monety, klucze, bębenek od maszyny krawieckiej.

Ślady spalenizny zarejestrowane w zachodniej partii wnętrza stodoły okazały się natomiast jedynie miejscami intensywnego dzia­łania ognia w obrębie tego sąsieka. Eksploracja intensywnego skupiska spalenizny i węgli drzewnych w obrębie sąsieka wschodniego ujawniła w tym miejscu istnienie drugiej zbiorowej mogiły (w dokumentacji archeologicznej mogiła nr 2; od momentu jej ujawnienia mogiłę przy stodole określono jako mogiłę nr 1).

Eksplorację i planowaną programem prac ekshumację obu mogił uzależniono jednak od decyzji specjalnie zaproszonego specjalisty żydowskiego od spraw ekshumacji, rabina Eksteina z Izraela. Jego przyjazd nastąpił dopiero w godzinach popołudniowych, w środę drugiego ty­godnia prac. Wspólnie z nim przybył rabin M. Schudrich oraz z ramienia Instytutu Pamięci Narodowej prof. L. Kulesza, który reprezentował w Jedwabnem Ministra Sprawiedliwości RP. Lecha Kaczyńskiego. Po wspólnej odprawie, w której oprócz przybyłych rabinów uczestniczyli członkowie ekspedycji (archeolodzy, antropolodzy i medycy sądowi), a także prowadzący bezpośrednio śledztwo prokurator Ignatiew i nadzorujący śledztwo z ramienia IPN prokurator Nowakowski z Warszawy, przystąpiono do eksploracji nawarstwień w obu mogiłach wg. me­tody zaprezentowanej przez rabina Eksteina. Polegała ona na precyzyjnym zdejmowaniu w obrębie grobów (przy pomocy szpachelki i pędzli) wierzchniej warstwy gruntu.

Jednocześnie rabin Ekstein oświadczył, że tylko przy zastosowaniu takiej metody jest możliwa eksploracja wnętrza grobów, i to tylko do momentu ukazania się szczątków kostnych w układzie anatomicznym. Szczątki będzie można wówczas oczyścić delikatnie pędzlem i dokonać ich obser­wacji, jednak bez ich podnoszenia, a nawet dotykania. Do przyjęcia takiej metody postępowa­nia zobligował nas prof. Kulesza, twierdząc, że uzgodniona ona została z ministrem Kaczyńskim.

Na krytyczne uwagi co do takiej metody ekshumacji, .wypowiedziane przez piszącego te słowa, a także przez antropologów i medyków sądowych, prof. Kulesza oświadczył, iż konieczność przyjęcia jedynie takiego sposobu „ekshumacji” jest tu tylko możliwa, a jej przeprowadzenie (w rzeczywistości pseudo-ekshumacji) jest tu, ze względu na konflikt „religijnego prawa żydowskiego” i „stanowionego prawa polskiego” w obecnej sytuacji jest dla strony polskiej racją stanu”. Farsa tej „pseudo-ekshumacji” wynikała ponadto z tego, iż jak oświadczyli rabini, rabin Schudrich już następnego dnia, tj. w czwartek 31.V. o godz. 10°° musiał opuścić Je­dwabne ze względu na planowany odlot do Nowego Jorku, natomiast rabin Ekstein tego sa­mego dnia o godzinie 17.00 musiał wyjechać do Warszawy i dalej tego samego jeszcze dnia od­latywał do Izraela.

Dlatego oświadczono nam, iż „ekshumacje” musimy zakończyć najpóźniej 31.V. do godziny 1600 ze względu na konieczność zorganizowania uroczystości pogrzebu wyekshumowanych” szczątków. Bez udziału rabina natomiast jakiekolwiek prace w obrębie grobów, jak oświadczono, nie są możliwe. Ponadto, jak oświadczyli rabini, zbliżał się szabas (od piątku wieczór i sobota) i żadna ekshumacja z udziałem rabina w tym czasie nie jest moż­liwa.

Tak więc na wyraźną prośbę prof. Kuleszy, mimo obiekcji co do postulowanej metody pracy, rozpoczęto eksplorację obu mogił. Zdawano sobie przy tym sprawę z tego, iż zarówno metoda eksploracji jak i ograniczony do zaledwie półtora dnia (ostatecznie prace prowadzono dwa i pół dnia) czas przeznaczony dla tej czynności, czyni te prace bezsensownymi. Zdał sobie również z tego sprawę rabin Ekstein, który po pewnym czasie zmodyfikował metodę eksplo­racji, pozwalając wypełniska mogił, aż do momentu ukazania się szczątków kostnych, eksplorować przy pomocy łopat, a urobek ten przesiewać przez sita dla wydobycia i zachowania j drobnych szczątków kostnych, spalonych i sprażonych. Tylko więc te szczątki mogły być pod­dane analizie antropologicznej i z zakresu medycyny sądowej.

Równocześnie prof. Kulesza podjął telefoniczne rozmowy z udającym się do Nowym Jorku rabinem Schudrichem o umożliwienie przedłużenia tych prac do poniedziałku, co wiązało się z uczestnictwem w nich upraw­nionego rabina. Rabin taki dojechał w poniedziałek aż z Londynu. Mogiła 1 W obrębie mogiły 1 prace te skoncentrowano głównie w jej środkowej partii (przy północnej ścianie mogiły), gdzie na przestrzeni około 3×1 m w rzucie poziomym wystąpiło skupisko mocno rozdrobnionych, spalonych szczątków kostnych ze spalenizną, węgielkami drzewnymi i przemieszanego piasku. Eksplorację tego skupiska prowadzono w ramach kolejnych warstw mechanicznych o miąższości ca 10 cm. Wyselekcjonowane przez sito szczątki przekazywano do analizy antropologicznej i z zakresu medycyny sądowej. Natomiast pozyski­wane stąd przedmioty zabezpieczano dla celów śledztwa, tworząc Inwentarz zabytków wy.dzie­lonych (obejmujący wszystkie znalezione w trakcie prac przedmioty – również z mogiły 2 i z obrębu stodoły).

Eksplorację tego obszaru prowadzono jednak tylko w ramach trzech warstw mechanicznych, a więc osiągnięto w mogile tylko głębokość około 60-70 cm od powierzchni. W kolejnych warstwach obszar eksplorowanej struktury mogiły poszerzał się w kierunku połu­dniowym. Pozwoliło to na zinterpretowanie genezy tego skupiska. Można sądzić, iż skupisko to utworzone zostało w wyniku zgarnięcia resztek spalonych szczątków z obrębu spalonej stodoły i wrzucenia ich do tej mogiły (od strony stodoły). Wraz z tymi resztkami do mogiły obsunęły się niektóre kamienie z pobliskiego fundamentu stodoły. Nastąpiło to już po uprzed­nim wrzuceniu do tej mogiły zebranych ze spalonej stodoły zwłok niespalonych lub tylko nad­palonych, które znalazły się pod tym skupiskiem. Jedynie w części wschodniej i zachodniej mogiły skupisko to nie przykryło szczątków kostnych zachowanych w układzie anatomicznym (czyli pierwotnie zwłok). Rabin Ekstein, po osobiście wykonanych w tych miejscach sonda­żach, pozwolił dokonać w obu miejscach szybkiej eksploracji „na sztych”, i w ten sposób określić głębokość zalegania wierzchniej partii szczątków kostnych zalegających w układzie anatomicznym, bez jednak możliwości ich wypreparowania dla badań antropologicznych. W partii wschodniej mogiły szczątki wystąpiły na głębokości ca 130 cm, a w partii zachodniej na głębokości ca 70 cm. Z eksploracji mogiły 1, głównie z obrębu wypełniska jej partii środkowej, wydobyto kilkaset przedmiotów stanowiących w większości własność ofiar, w tym wiele monet i warto­ściowych przedmiotów (zob. Inwentarz). Na uwagę zasługuje odkrycie tu pocisku kalibru 9 mm od pistoletu z wytopionym rdzeniem, o niezdeformowanym kształcie, co sugerować może wstrzelenie go w miękką strukturę (tkankę ciała ludzkiego), która następnie dostała się do wy­sokiej temperatury (paląca się stodoła).

Mogiła 2

Ujawniona w trakcie eksploracji wnętrza reliktów stodoły mogiła 2 pierwotnie zarysowała się jako skupisko spalenizny i drobnych spalonych szczątków kostnych w pobliżu środkowego klepiska, w sąsieku wschodnim. Po zdjęciu drugiej warstwy na głębokości ca 60cm od powierzchni, w obrębie tego skupiska ukazała się powierzchnią część bliżej nieokreślonego bloku betonowego. Dalsza eksploracja tego miejsca, ze względu na limitowany czas pracy (był to juz ostatni dzień pracy ekspedycji), zmierzała w pierwszej kolejności do wypreparowa­na struktury odkrytego tu betonowego bloku. Okazał się on górną częścią zbrojonego popier­sia posągu ludzkiego z utrąconą głową. Już w tym momencie narzucała się interpretacja tego odkrycia jako posągu Lenina, którego w ramach zdarzeń w Jedwabnem l0.VII.1941 r. pierw­sza grupa Żydów wraz z rabinem i rzezakiem zmuszona była transportować z centrum Je­dwabnego na żydowski cmentarz. Po likwidacji tej grupy (wg. relacji świadków była to grupa 40-50 osób) zwłoki miano zakopać na cmentarzu razem z przyniesionym popiersiem pomnika Lenina. Dalsza eksploracja tego miejsca po usunięciu bryły popiersia jednoznacznie zweryfi­kowała relacje powyższych zdarzeń. Odsłonięto bowiem kolejny element tego pomnika, który był charakterystyczną głową Lenina, aczkolwiek z powierzchniowymi zniszczeniami i ubytkami struktury spowodowanymi działaniami mechanicznymi. Opierając się na proporcjach, wyso­kość statuy Lenina z której pochodziły te elementy mogła osiągać około 3 m.

Już na tym etapie eksploracji miejsce to można było zinterpretować jako drugą mogiłę. Pod betonowymi elemen­tami pomnika wystąpiły bowiem liczne węgle drzewne i rozdrobnione spalone kości ludzkie, a także – podobnie jak w mogile 1 – liczne drobne przedmioty. Przystąpiono więc do jej frag­mentarycznej eksploracji, najpierw w rejonie odkrytych elementów pomnika, a następnie i po­zostałej części mogiły. Również i tu obowiązywała metoda eksploracji zalecona przez rabina Eksteina, tj. segregacja spalonych szczątków kostnych na sicie i zaniechanie eksploracji w momencie ukazanie się szczątków kostnych w układzie anatomicznym. Zdjęcie tą metodą na­warstwień wierzchnich mogiły dostarczyło ponad dwieście przedmiotów towarzyszących ofia­rom, głównie monet polskich, rzadziej sowieckich, a także biżuterii i złotych monet rosyjskich (carskich).

Udało się uchwycić zasięg tej mogiły. W rzucie poziomym miała ona kształt regu­larnego prostokąta o rozmiarach 6×1 m. Była ona zlokalizowana centralnie w osi dłuższej sto­doły. Wschodnia krawędź krótsza mogiły przylegała bezpośrednio do wschodniej ławy funda­mentowej stodoły. Szczątki kostne w układzie anatomicznym wystąpiły w całym zasięgu dołu w dość regularnym układzie poziomym od głębokości około 70 cm od obecnej powierzchni (około 30-40 cm od pierwotnej powierzchni sąsieka). Po wypreparowaniu (przy pomocy je­dynie szpachelek i pędzli) części wierzchniej warstwy kości zaobserwowano, iż ich fragmenty przypowierzchniowe wykazują ślady działania ognia. Można więc przypuszczać, iż w momen­cie palenia się stodoły umieszczone w tym grobie zwłoki nie zostały zbyt dokładnie przykryte niewielkiego wkopu dla określenia miąższości warstwy szczątków tu zalegających, taki wykop o rozmiarach w rzucie poziomym ca 1×1 m, wykonano po północnej stronie mogiły części zachodniej, stwierdzając miąższość warstwy szczątków wynoszącą 30-35 cm. Zakładając jednolitą taką miąższość w całym zasięgu mogiły, na podstawie analogii z badań katyńskich mogił zbiorowych liczbę pochowanych tu osób określić szacunkowo można na 40- 50 Liczba ta odpowiada więc znanej z relacji świadków liczebności pierwszej grupy ofiar Je­dwabnego, którą wyprowadzono z miasta w kierunku cmentarza (wraz z popiersiem pomnika Lenina).

Podsumowanie

Zlecone ekspedycji UMK przez ROPWiM w Warszawie prace archeologiczno- ekshumacyjne w Jedwabnem, ze względu na zaistniałe okoliczności, a więc podporządkowanie się zasadom żydowskiej natury prawno-religijnej, nie zostały w pełni zrealizowane.

Zrealizo­wano natomiast w całości program archeologicznych badań stodoły. Dzięki włączeniu tegoż programu do głównego zadania prac ekshumacyjnych, we wnętrzu stodoły niespodziewanie zlokalizowano drugą mogiłę, którą identyfikować należy z ofiarami pierwszej grupy Żydów wyprowadzonej wraz z resztkami statuy Lenina z miasta w kierunku cmentarza. Odkrycie to zweryfikowało więc relacje świadków o zakopaniu ofiar tej grupy na terenie cmentarza ży­dowskiego. Zarazem podważa ono wiarygodność i innych relacji jako podstawy źródłowej dla odtwarzania wydarzeń w Jedwabnem w początku lipca 1941 r. Nieprawdziwa bowiem również była relacja o istnieniu kolejnej mogiły zawierającej szczątki ofiar tych wydarzeń, która miała znajdować się w pobliżu stodoły, na północ po przeciwnej stronie drogi.

Przyjęcie ze względów religijnego prawa żydowskiego określonych zasad eksploracji wnętrza mogił w zasadzie uniemożliwiło dokonanie zamierzonej ekshumacji dla uzyskania wiedzy zawartej w postawionych w śledztwie IPN pytaniach. Desygnat ekshumacji nie został więc tu spełniony. Ograniczona (także w czasie) eksploracja spalonych i sprażonych szczątków kostnych przemieszanych z destruktami spalonej stodoły (na gruncie archeologii tzw. ciałopa­lenia), na którą uzyskano zgodę od rabina Eksteina, umożliwiła jedynie na bardzo fragmenta­ryczne badania tych szczątków.

Niemniej analizie antropologicznej i analizie z zakresu medy­cyny sądowej poddano około 500 kg wyselekcjonowanych struktur z tymi szczątkami, z któ­rych jednak większą część stanowiły spalone i mocno rozdrobnione ślady po stodole. Analiza antropologiczna tych szczątków stanowi załącznik do niniejszego Sprawozdania. Analiza archeologiczna badanych struktur w Jedwabnem pozwala na postawienie hipo­tezy co do kolejności chronologicznej zdarzeń w tym miejscu. W stratygrafii struktur najwcze­śniejszym było wykopanie mogiły 2 wewnątrz stodoły i umieszczenie w nich ofiar. Ze względu na brak ekshumacji nie można wnioskować o sposobie uśmiercenia ofiar. Po niezbyt dokład­nym przysypaniu mogiły ziemią wprowadzono do wnętrza stodoły kolejną grupę ofiar, których ciała (spalone szczątki) ostatecznie znalazły się w mogile 1 przy stodole. Również i tu brak ekshumacji nie pozwala wnioskować o sposobie uśmiercenia ofiar.

Znalezione w obrębie relik­tów stodoły łuski i łódki niemieckiego karabinu typu mauser przemawiają za tym, iż przed spaleniem stodoły w jej wnętrzu strzelano. Część jednak takich łusek (ponad dwadzieścia) znaleziono także przy stodole, od strony byłego ogrodzenia cmentarza żydowskiego. Odosob­nionymi przesłankami o strzelaniu do ofiar znajdujących się w stodole może być znalezienie łuski od mausera bezpośrednio pod fragmentem popiersi Lenina w mogile 2 oraz znalezienie w obrębie wypreparowanych szczątków kostnych w układzie anatomicznym w mogile 1 łuski pistoletowej z wytopionym w ogniu ołowianym rdzeniem. Spalone w stodole szczątki ofiar umieszczono w wykopanej obok mogile 1.

Z układu stratygraficznego zaobserwowanego w mogile wynika, iż najpierw umieszczono w jej wnętrzu niespalone oraz nadpalone zwłoki. Nie złożono ich jednak w dole w układzie regularnym. Wię­cej zwłok umieszczono w zachodniej części mogiły, bowiem strop szczątków występował już na głębokości 60-70 cm od powierzchni. Natomiast we wschodniej części mogiły szczątki za­legały dopiero od głębokości ca 130 cm. Na tej podstawie można przypuszczać, iż ewakuacja szczątków ze spalonej stodoły była prowadzona głównie z jej partii zachodniej. Tam musiała znajdować się większość zwłok. Po umieszczeniu zwłok w mogile 1 nastapiła ostatnia faza jej wypełnienia spalonymi szczątkami kostnymi przemieszanymi ze spalonymi destruktami pogo­rzeliska. Struktury te zepchnięto do środkowej partii mogiły bezpośrednio z wnętrza nieistnie­jącej już stodoły. Dlatego też struktury te znalazły się ponad szczątkami kostnymi zalegającymi w układzie anatomicznym. Mogiłę zasypano, rozplantowując nad nią nadmiar piaszczystego gruntu. Na zdjęciach lotniczych wykonanych w 1950 i 1952 r. jasne miejsce wyznaczające ślad tej mogiły’ wyraźnie było jeszcze czytelne na tle ciemnej próchnicy polnej.

Czy można szacunkowo określić liczbę osób pochowanych w mogile 1 ?

Ze względu na brak ekshumacji jest to w zasadzie niemożliwe. Nieznana jest głębokość tej mogiły. Nie znamy też liczby osób które uległy całkowitemu spaleniu. Opierając się jednak na analogiach z badań mogił katyńskich, uwzględniając fakt (słowo nieczytelne) również kobiet i dzieci, nasuwa się wniosek o zbyt obszernym przygotowaniu mogiły 1, która w znacznej czę­ści nie została wypełniona ofiarami. Zakładając jej głębokość w piaszczystej strukturze gruntu na około 2 m (już na tej głębokości następowało zaobserwowane w badaniach archeologicz­nych obrywanie się ścian), przy odnotowanym tylko częściowym wypełnieniu dołu szczątkami, liczba pochowanych ofiar nie przekraczała zapewne 300-400 osób, przy czym bardziej realna jest chyba pierwsza z podanych tu liczb. Wyselekcjonowane przez antropologów i medyków sądowych szczątki ciałopalenia zostały pogrzebane w tych samych miejscach z których zostały wydobyte (mogiła 1 i 2). Odby­ło się to w ramach uroczystych pogrzebów z udziałem rabinów. Cały poddany badaniom ob­szar został zasypany i wstępnie uporządkowany.

Należy tylko żałować, iż nie zostały one spożytkowane dla osiągnięcia zasadniczego celu podjętych w Jedwabnem badań archeologiczno-ekshumacyjnych.