Mordowanie najsłabszych, czyli kanadyjski pomysł na dobrobyt

Eliminacja najsłabszych, czyli kanadyjski pomysł na dobrobyt

Justyna Bazylak


salon24.pl/u/justynabazylak/niesienie-ulgi-w-cierpieniu-czy-kalkulacja-ekonomiczna-kontrowersje-wokol-kanadyjskiego-maid

Jeśli budżet państwa nie spina się, gdzie szukać oszczędności? Niektórzy już nie ograniczają się do cięć administracyjnych czy redukcji programów społecznych. W grę wchodzi finansowana przez państwo egzekucja własnych obywateli – eliminowanie tych, którzy stanowią obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. Brzmi jak ponury żart? Niestety, dla niektórych nie jest to już tylko retoryczna figura.

Rząd Kanady od prawie dekady realizuje program MAID (Medical Assistance in Dying) – czyli medyczną pomoc w umieraniu. To procedura, w której lekarz lub pielęgniarka pomagają pacjentowi zakończyć życie na jego własną prośbę, pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów. Oficjalnie decyzja jest dobrowolna, jednak w praktyce często pacjenci są nakłaniani do podjęcia takiego wyboru. Odejście z tego świata najczęściej następuje poprzez podanie śmiercionośnego zastrzyku.

Program, który w założeniu miał obejmować wyłącznie osoby ciężko i nieuleczalnie chore, często znajdujące się w stanie terminalnym, z czasem zaczął obejmować znacznie szerszą grupę. Dziś w praktyce dotyczy także ludzi cierpiących nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Procedura eutanazji, uruchomiona w 2016 roku, przestała być marginalnym rozwiązaniem stosowanym w wyjątkowych przypadkach. Stała się zjawiskiem powszechnym. Liczba osób, którym udzielono „pomocy w odejściu”, zbliża się do 100 tysięcy.

Oficjalna narracja dotycząca eutanazji odnosiła się początkowo do osób dotkniętych cierpieniem, znajdujących się u kresu życia. Ta „pozytywna” wizja wsparcia osób w kryzysie miała ułatwić wprowadzenie procedury do systemu prawnego.

Z biegiem lat zakres osób objętych programem MAID znacząco się poszerzył. W Kanadzie medyczna pomoc w odejściu nie dotyczy już wyłącznie osób z chorobami terminalnymi, lecz również osób z niepełnosprawnościami.

Na tym jednak nie kończą się dyskusje o dalszym rozszerzaniu programu. W debacie publicznej pojawiają się propozycje obejmujące kolejne grupy – m.in. osoby znajdujące się w trudnej sytuacji ekonomicznej, niemowlęta oraz osoby zmagające się z problemami psychicznymi, w tym z sezonowym obniżeniem nastroju.

Niedawno pojawiła się informacja o 26-letnim Kanadyjczyku, który został poddany eutanazji. Mężczyzna zmagał się z problemami zdrowotnymi po wypadku samochodowym, którego doznał w wieku nastoletnim. Dodatkowo borykał się z problemami psychicznymi oraz sezonową depresją.

Przypadek tego młodego człowieka rodzi pytania, czy w takich sytuacjach w ogóle brane jest pod uwagę realne wsparcie pacjenta w kryzysie. Czy preferowana jest prostsza droga wyjścia z trudnej sytuacji? Prostsza – ale dla kogo?

Rodzice mężczyzny twierdzą wręcz, że syn był zachęcany do skorzystania z programu MAID. Cały proceder nazwali „kolejką do finansowanej przez rząd egzekucji”. Z ich relacji wynika, że syn od dłuższego czasu interesował się programem i widział w nim jedyne rozwiązanie swoich problemów psychicznych wynikających z doznanego wypadku. Rodzina podała również, że Kanadyjczyk miał być instruowany przez lekarza, jak uzyskać kwalifikację „Track 2” w programie.

To ścieżka, która pozwala na dostęp do eutanazji z innych nadzwyczajnych powodów, nawet wtedy, gdy pacjent nie znajduje się w stanie zbliżającym się do naturalnej śmierci.

Umrzeć tego samego dnia? Tak, to możliwe. Według danych federalnych w Ontario w 2023 roku aż 65 osób zakończyło życie w tym samym dniu, w którym zgłosiły się po medyczną pomoc w umieraniu. Już następnego dnia po zgłoszeniu kwalifikację otrzymały kolejne 154 osoby, co pokazuje skalę i tempo procedury.

Jak wspomniałam, trwa dyskusja nad rozszerzeniem grupy osób mogących kwalifikować się do procedury eutanazji. Na celowniku pojawiają się noworodki, które przyjdą na świat z niepełnosprawnością lub poważną chorobą. Również w tym kontekście poruszane są kwestie finansowe – znacznie prościej odebrać życie dziecku niż finansować jego pobyt na oddziale intensywnej terapii i poddawać kosztownym procedurom ratującym życie i zdrowie.

Ten brak empatii wobec najsłabszych nie może dziwić, skoro środowiska lewicowe traktują dziecko w ostatnich dniach przed rozwiązaniem w łonie matki jako „zlepek komórek pozbawiony duszy ludzkiej”, redukując życie do biologicznej formy i pozbawiając je fundamentalnej wartości.

Biorąc pod uwagę wzrost liczby przesłanek, za sprawą których istota ludzka może zostać poddana egzekucji, nietrudno wysnuć wniosek, że w niedalekiej przyszłości taki los może spotkać także osoby o odmiennych poglądach religijnych lub politycznych, a także np. tych, którzy sprzeciwiają się programom dotyczącym tranzycji dzieci.

Nie można nie wspomnieć o ważnym fakcie: 96% osób, które otrzymały MAID, identyfikowało się jako białe.

Dziś warto zadać pytanie: co oznacza godność człowieka? Co się dzieje z ochroną najsłabszych grup w społeczeństwie – tych, którzy sami nie są w stanie bronić swojego życia i zdrowia? Czy wciąż istnieje współczucie i życzliwość wobec drugiego człowieka, czy też coraz częściej są one podporządkowane kalkulacjom ekonomicznym i proceduralnym?

Idąc tą drogą, ryzykujemy coś więcej niż tylko moralny upadek – ryzykujemy utratę samej istoty człowieczeństwa. Gdy decyzja o życiu i śmierci staje się kwestią rachunku ekonomicznego czy administracyjnej procedury, stajemy w obliczu pytania, czy nie unicestwiamy samych siebie jako społeczności?