Podstępna rewolucja u bram: Ustawa o „osobie najbliższej” jako wyrok na polską rodzinę

Michał Rogalski | 21/01/2026
Rządowy projekt ustawy o „statusie osoby najbliższej”, firmowany przez najbardziej radykalne skrzydło obecnej koalicji, to nie tylko legislacyjny bubel, ale przede wszystkim świadome uderzenie w ład społeczny i prawo naturalne. Pod przykrywką „nowoczesności” i „tolerancji” kryje się mechanizm, który w innych krajach doprowadził do demograficznego i moralnego upadku.
Polityczny cynizm promotorów „wolnej miłości”
Wypowiedzi polityków odpowiedzialnych za ten projekt obnażają ich prawdziwe intencje – nie jest nimi pomoc obywatelom, lecz realizacja radykalnej agendy, która stoi w sprzeczności z polską tradycją i nauką Kościoła.
· Włodzimierz Czarzasty (Lewica): Marszałek Sejmu przyznał, że w sprawie ustawy ma „wątek osobisty”. To skandaliczne stwianie prywatnych sentymentów i relacji ponad obiektywne dobro wspólne oraz konstytucyjną ochronę małżeństwa. Argumentując, że „ludzie mają prawo żyć tak, jak chcą”, Czarzasty de facto abdykuje z roli strażnika porządku prawnego, sprowadzając państwo do roli legalizatora każdego rodzaju moralnego nieładu.
· Krzysztof Gawkowski (Lewica): Wicepremier deklaruje, że związki partnerskie są „priorytetem programowym”. W czasie, gdy Polska stoi przed gigantycznym wyzwaniem modernizacji armii, budowy infrastruktury krytycznej i zabezpieczenia granic przed realnym zagrożeniem hybrydowym, Gawkowski kieruje energię państwa na instytucjonalizację grzechu sodomskiego.
· Katarzyna Kotula (Minister ds. Równości): Operując językiem „potyczek” i „narad wojennych”, Kotula otwarcie przyznaje, że projekt jest elementem walki o radykalną zmianę mentalności Polaków. Jej narracja o „ucywilizowaniu” prawa jest w istocie pogardą wobec milionów obywateli wiernych tradycyjnym wartościom, których przekonania traktuje się jako „niecywilizowane”.
Mechanizm rewolucji: Od „statusu” do adopcji
Doświadczenia państw europejskich nie pozostawiają złudzeń. To, co zaczyna się od niewinnie brzmiącej „umowy o pożyciu”, zawsze kończy się na pełnej instytucjonalizacji grzechu i prześladowaniu osób o konserwatywnych poglądach.

Państwa, które najwcześniej wdrożyły agendę liberalizacji obyczajowej, borykają się z drastycznym spadkiem dzietności wśród rdzennej populacji. Statystyki Eurostatu pokazują, że w krajach takich jak Holandia (dzietność 1,49 na kobietę) czy Norwegia (1,40), naturalny przyrost ludności jest ujemny (2,1 jest minimum zastępowalności). Choć spadek dzietności wynika z wielu czynników, doświadczenia pokazują, że wczesne wdrożenie liberalizacji obyczajowej znacząco zmieniło model rodziny i podejście do prokreacji. Stabilność populacyjna utrzymywana jest tam głównie dzięki migracji z krajów Afryki i Azji, co prowadzi do nieodwracalnych zmian kulturowych.
Przyznawanie benefitów socjalnych i podatkowych związkom, które z natury nie realizują funkcji prokreacyjnej, jest bezzasadne ekonomicznie i uderza w rodziny, które poświęcają swoje zdrowie i zasoby na wychowanie kolejnego pokolenia Polaków. Przyznawanie dodatkowych ulg parom, które nie pełnią funkcji prokreacyjnej, oznacza mniejsze wsparcie dla rodzin wielodzietnych, które inwestują w przyszłość narodu.

Perspektywa katolicka: zdrada Wiary i natury
Z punktu widzenia katolika, projekt ten jest promocją grzechu sodomskiego – jednego z tych, które Pismo Święte i Tradycja nazywają „wołającymi o pomstę do Nieba”. To nie jest kwestia „poglądów politycznych”, ale fundamentalnej walki dobra ze złem.
Katechizm Kościoła Katolickiego jasno stwierdza, że akty homoseksualizmu są „sprzeczne z prawem naturalnym” (KKK 2357). Wspieranie ich legalizacji przez polityków mieniących się czasem chrześcijanami (np. z kręgu PSL czy Polski 2050) jest aktem jawnej apostazji i zdrady ideałów, na których wyrósł nasz naród.
Czas na opór
Rząd Donalda Tuska próbuje przemycić tę ustawę podstępem, licząc na zmęczenie społeczeństwa. Przez brak szacunku dla obywateli próbuje się ich oszukać, przedstawiając ustawę jako „nowoczesne rozwiązanie” dla rodzin, podczas gdy jej skutkiem będzie zniszczenie instytucji rodziny, ułatwienie adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (co już sugeruje RPO Marcin Wiącek) i ostateczne zerwanie z cywilizacją łacińską.
Jako katolicy musimy głośno powiedzieć: Non possumus! Nie ma zgody na finansowanie z naszych podatków przywilejów dla grzesznych związków, które nie budują przyszłości Polski, a jedynie przyspieszają jej demograficzny upadek.
Ustawa o „statusie osoby najbliższej” nie jest jedynie zmianą administracyjną – to decyzja, która uderza w polską rodzinę, tradycję i przyszłość narodu. Dlatego jako katolicy musimy odpowiedzieć zdecydowanym sprzeciwem.

Źródła danych:
· Eurostat (2024): Baza danych Demography, population stock and balance (demo_gind) – dane dotyczące współczynnika dzietności oraz przyrostu naturalnego w krajach UE.
· World Bank Open Data (2023-2024): Wskaźniki Fertility rate, total (births per woman) dla krajów europejskich.
· OECD Family Database: Raporty dotyczące zmian w strukturze rodzinnej i demografii państw członkowskich.
· Urząd Statystyczny Estonii (Statistikaamet) oraz Statistics Netherlands (CBS): Raporty roczne dotyczące wpływu migracji na ogólną liczbę ludności w relacji do ujemnego przyrostu naturalnego rdzennej populacji.