Korzenie lewicy i rocznica śmierci króla Ludwika XVI. 21 stycznia.

Korzenie lewicy i rocznica śmierci Ludwika XVI

pch24/korzenie-lewicy-i-rocznica-smierci-ludwika-xvi

(Oprac. PCh24.pl)

Aktem założycielskim naszej cywilizacji jest męczeńska ofiara Jezusa Chrystusa na Krzyżu.

Dla współczesnej lewicy jest to jednak rewolucja francuska, której fundamentem była zbrodnia i m.in. zamordowanie rodziny królewskiej, a później miliony kolejnych ofiar, jako już pokłosie rewolucyjnych wydarzeń z XVIII wieku. To w 1789 zaczyna się dla lewicy „nasza era”.

Lewicowej formacji trzeba oddać tylko jedno. Od początku potrafili zakłamywać rzeczywistość i odwracać znaczenie pojęć. Są tu mistrzami propagandy, a ta miała swój początek w dewizie owej rewolucji – „wolność, równość, braterstwo”, których rzeczywisty przekaz ośmieszył już George Orwell wskazując, że w praktyce społecznej chodziło o negację tychże haseł. W wydaniu lewicy, rzeczy, które wydają się z pozoru dobre, ostatecznie służą złu. Tak też było w 1790 roku, kiedy to Maximilien de Robespierre sformułował hasło: „Liberté, égalité, fraternité”, które stało się dewizą i masonerii i republiki.

Polska lewica dumna z rewolucyjnych korzeni

Niedawno polska polityk lewicy Anna-Maria Żukowska wyraziła na X „dumę” z towarzysza Krzysztofa Gawkowskiego, który wzywał na wiecu do śpiewania „Międzynarodówki”. Napisała wprost, że „Lewica to Lewica. Ma swoje korzenie w rewolucji francuskiej i październikowej. Nie odstąpimy od naszych ideałów: równości, wolności i braterstwa!”.

Za samozaoranie należą się jej być może brawa. Przyznanie się do korzeni w zbójecko-bolszewickiej etyce Lenina nie wymaga w Polsce nawet komentarza i jest zdaje się nawet prawnie zakazane jako gloryfikacja totalitaryzmu.

Żukowska podparła się jednak także „rewolucją francuską”, która była źródłem dla tej bolszewickiej. Niestety, ta druga ma jeszcze nadal pozytywny „pijar”, bo jest uważana za akt założycielski V Republiki Francuskiej i tamże pielęgnowana. Francja przebyła co prawda drogę pojednania narodowego i paryski Plac Rewolucji stał się już dawno Placem Zgody (Concorde), ale warto przypomnieć, że jej akt założycielski polegał na zgilotynowaniu Króla Ludwika XVI właśnie na wspomnianym placu w 1793 roku. Działo się to 21 stycznia i właśnie obchodzimy kolejną rocznicę tego wydarzenia.

Rocznica 21 stycznia

Francja o nim ciągle pamięta. Kilkaset osób oddawało hołd dla Króla-męczennika już w sobotę 17 stycznia i wyszło na ulice Paryża. Główne obchody w Paryżu obejmują Msze św. i Marsz z pochodniami organizowany przez Stowarzyszenie Souvenir de Louis XVI, który wyruszył z okolic Notre-Dame, przez centrum Paryża, do Kaplicy Pokutnej (Chapelle Expieratoire) w VIII dzielnicy, gdzie odprawiono Mszę św. w intencji Ludwika XVI. Obecny był tu książę Ludwik de Bourbon, ale przede wszystkim cieszyła młodość uczestników tego wydarzenia.

Kolejne obchody tej smutnej rocznicy to także Msza w Saint-Germain-l’Auxerrois (dawnej parafii królów Francji przy Luwrze) zaplanowana na 21 stycznia 2026. Będzie to Msza św. w intencji „Króla Ludwika XVI i wszystkich ofiar rewolucji francuskiej”. W samym Paryżu zamówiono też podobne nabożeństwa m. in. w kościele Saint-Philippe-du-Roule i Saint-Eugène-Sainte-Cécile. Msza odbędzie się także 21 stycznia w Bazylice Królewskiej w Saint-Denis, gdzie w 1815 roku umieszczono szczątki Ludwika XVI i Marii Antoniny po ich ekshumacji w czasach restauracji z dołu z wapnem.

W Marsylii Msza za króla odbywa się w bazylice Sacré-Cœur z udziałem Hrabiego Paryża (Jean d’Orléans). W Lyonie Msza żałobna zaplanowana jest w kościele Saint-Georges, a podobne wydarzenia odbędą się także w wielu innych miastach.

Media zauważają, że w ostatnich latach frekwencja na tych uroczystościach rośnie, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Lewicowe media piszą o „manifestacjach skrajnej prawicy”, ale przyczyną renesansu zainteresowania monarchizmem jest raczej zwrot Francuzów ku swojej historii, czy chęć celebracji swoich korzeni w czasach coraz większej utraty tożsamości narodowej i uwiądu republikanizmu.

Mity wolności, równości i braterstwa

Wracając do poseł Żukowskiej, która widzi korzenie swojej formacji w wydarzeniach we Francji z 1789 roku, to warto dodać, że przyznaje w ten sposób, iż jej formacja została zbudowana na zbrodniach. W dniu, w którym wielu Francuzów modli się za zmarłego męczeńsko króla i dokonuje aktów ekspiacji, lewica zapewne czci śmierć innej postaci historycznej.

Warto przypomnieć, że także 21 stycznia, zmarł niejaki Włodzimierz Ilicz Uljanow, znany bardziej jako Lenin. Taki chichot historii. W rzeczywistości w historii rewolucji francuskiej nie ma nic wzniosłego i po odarciu z mitologii, zostaje zbrodnia, nienawiść, triumf ochlokracji.

Mitów jest wiele. Po zdobyciu Bastylii uwolniono z niej w rzeczywistości siedmiu więźniów – czterech oszustów, dwóch wariatów i osobę zamieszaną w „przestępstwa obyczajowe”, którą wysłała do twierdzy jej rodzina.

W kwestii „wolności” rewolucja zamieniła ją szybko na powszechną kontrolę obywateli, donosicielstwo, masowe mordy przeciwników. Dla wielu badaczy rewolucja francuska jest nawet fundamentem i źródłem narodzin totalitaryzmów.

W kwestii równości, co zauważył Orwell, byli od zawsze „równi i równiejsi”. Do „drugiej kategorii”, a nawet „trzeciej” zepchnięto np. katolików.

Podobnie jest z kwestią „braterstwa”, które może i kiedyś miało nastąpić, ale raczej po zgilotynowaniu wszystkich, którzy na owo „braterstwo” nie zasłużyli. Zresztą później rewolucja zjadała już nawet własne dzieci. Jedynym echem owego „braterstwa” było być może zwracanie się do siebie komunistów per „towarzyszu”. Miało być „wyzwolenie ludu”, a to ów lud wzniecał we Francji liczne antyrewolucyjne powstania.

Minister Gawkowski, który chce „ruszać z posad bryłę świata” i Żukowska, która go tłumaczy i usprawiedliwia, to zarazem pogrobowcy Robespierra, Marata, ale też Lenina, Trockiego, Stalina…

W rocznicę 21 stycznia i symbolicznego zgilotynowania Króla, warto o tych „koalicjantach obrony demokracji” nadal pamiętać.

Bogdan Dobosz