Ewolucjonizm dla przedszkolaków i pierwszych klas szkoły podstawowej

Ewolucjonizm dla przedszkolaków i pierwszych klas szkoły podstawowej.

Mirosław Dakowski

Dzieci, dawno temu, mój synek miał wtedy 3 czy 4 lata, krzyknął radośnie: – kościół wielki zbudowałam!!

I rzeczywiście na podłodze zbudował wysoką wieżę z klocków. A mówił tak, bo uczył się mówienia od trochę starszej siostry.

I rzeczywiście, to on zbudował kościół, który przecież sam by się z klocków nie złożył.

Podobnie gdy jesteście na plaży nad morzem i widzicie zamek z piasku z narysowanymi drzwiami i oknami, to wiecie że zbudowało to jakieś dziecko. Przecież fale morskie nigdy takiego zamku zbudować by nie mogły.

Podobnie jest z różnymi stworzeniami, jak ryby, koty, czy nawet ludzie.

Czy myślisz że to wszystko mogło sobie powstać samo? Dawno temu, jakieś 150 lat, był taki młody naukowiec, nazywał się Darwin. I on próbował udowodnić, że jedne zwierzątka tak się zmieniają, że powstają z nich inne.

Ale wtedy był jeszcze na tyle uczciwy, że powiedział: Nie wiem w jaki sposób mogłoby powstać spojrzenie, wzrok. Tak samo nie potrafię wytłumaczyć skąd wzięły się u zwierząt pióra, a bez nich nie ma przecież ptaków.

Otóż moje przypuszczenie [hipoteza] – powiedział, będzie wtedy prawdziwe, sprawdzone, gdy znajdę przyczyny powstania wzroku i skrzydeł.

Potem jednak, gdy już stał się sławny i został profesorem, starał się o tamtych swoich przypuszczeniach zapomnieć, i co najważniejsze – starał się by inni o nich zapomnieli.

I rzeczywiście, ci ludzie którzy żyją z tego, to znaczy zarabiają pieniądze na wygłaszaniu takich nieprawdziwych wiadomości, jak to że jedne zwierzątka mogą się zamieniać w inne, nigdy o tych zaprzeczeniach nie wspominają.

Spytałem pewnego znanego dyrektora Instytutu Ewolucjonizmu pod Warszawą, jak może takie twierdzenia, o których wie że są nieprawdziwe, głosić.

Powiedział, trochę zawstydzony, że przecież jako dyrektor to on dobrze zarabia, a inaczej byłby w biedzie z rodziną.

Pamiętajcie dzieci: Uczony to mądry i uczciwy człowiek, który poznaje, jak to naprawdę było czy jest. Szuka prawdy.

A naukowiec, to taki zawód, jak kominiarz czy sprzedawca, bo sprzedaje towar jaki ma, czasem nawet zepsuty, a nie to co jest prawdziwe i dobre.

Czy można sobie wyobrazić, że sól [NaCl] i piasek [SO2] i jeszcze jakieś inne śmieci zdecydowały się na zbudowanie ameby albo żaby?

A tymczasem w szkołach i na uniwersytetach uczą czegoś takiego.

Już z 20 lat temu jedna pani profesor na wielkiej Konferencji Ewolucjonizmu powiedziała, że znani jej naukowcy zrobią życie za rok. No i nic, oczywiście.

Gdy więc pani w szkole opowie wam jak z myszki powstał bardzo szybko [w czasie 8 milionów lat] wieloryb i również, zmieniając się w inną stronę – nietoperz, albo jak „zrobił się” koń, to powiedz jej, że „pani musi tak mówić bo by inaczej wylali ją z pracy”.

Znasz przecież pułapkę na myszy, prawda? Ona się składa tylko z siedmiu części. No i trzeba na haczyku zawiesić kawałek serka albo słoninkę. I potem starannie i ostrożnie napiąć sprężynkę. Ale czy można sobie wyobrazić, że taka pułapka na myszy powstaje sama, na przykład przy silnym wietrze na złomowisku metali?

Właściwie wszystkie składniki istot żywych, a tym bardziej wszystkie zwierzęta i rośliny należą do takich „złożoności nieredukowalnych”, jak mówią dorośli.

Naprawdę wszystko to wskazuje, że stworzył te różne cuda Pan Bóg, bo tylko On to potrafi. Prawda?