Wojna o ropę
6. października 2026 Marek Wojcik world-scam/wojna-o-rope
Irańska ropa znika z rynku w momencie, gdy jej największy nabywca powraca po więcej. Odradzający się popyt na ropę w Chinach koliduje z utratą dostawcy, który wspierał niezależne rafinerie w czasie kryzysu, zmuszając je do konkurowania o coraz droższe alternatywy. Konsekwencje sięgają dalej niż Chiny: każda nowa baryłka ogranicza dostawy dla innych odbiorców, podczas gdy Teheran stoi w obliczu rosnącej motywacji do destabilizacji Cieśniny Ormuz, która obecnie transportuje niespodziewanie wysokie 13 milionów baryłek dziennie (zaledwie 5 milionów poniżej poziomu sprzed kryzysu), podczas gdy jego własna ropa pozostaje uwięziona.
Ten reportaż wojenny został opublikowany w środę na oilprice.com: Znikająca ropa naftowa Iranu staje się problemem nas wszystkich. Źródło.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdego interesują irańskie problemy dystrybucji ropy. Tak daleko od Europy, to niech tam sobie walczą. Zainteresują się dopiero wtedy, gdy jak pod koniec istnienia PRL-u w sklepach zabraknie podstawowych produktów. Nikogo nie straszę – takie są logiczne konsekwencje sztucznie wywoływanego kryzysu energetycznego mającego z kolei zapoczątkować światowy kolaps papierowego pieniądza.
Trumpowi właśnie powiódł się szantaż wobec Europy: uwolnijcie wasze zapasy diesla, bo inaczej wstrzymam jego dostawy na wasz kontynent. Europa nadal rwie się do wojny z Rosją, nie mając żadnego zaplecza militarno-gospodarczego. Jednak uszczupli znaczną część swoich żelaznych zapasów, by przesunąć o kilka miesięcy nieunikniony krach energetyczny. Na to właśnie liczy Trump. Gdy europejskie zbiorniki oleju napędowego (diesla) zaczną świecić pustkami, nastąpi kolejny szantaż: zakończcie wreszcie tę cholerną wojnę na Ukrainie, bo wprowadzę embargo na diesel dla Europy.
Będzie to gospodarcza europejska katastrofa, ale nie dla globalistów, którzy ten stary kontynent już w pełni opanowali. Oni jak tlenu potrzebują takich katastrof, by utrzymać się na powierzchni i decydować z City of London o postępach już nie globalizacji, ale przynajmniej „kontynentalizacji” tej niewielkiej części świata. Dlatego proponuję zmianę nazwy z globalizmu na kontynentalizm, a po kilku dalszych takich krokach na kolonializm (kolonia jako terytorium lub osada) skąd się wywodzą.

Oczywiście, że działania prezydenta USA szkodzą europejczykom. Jednak znacznie bardziej nam szkodzą całkowicie podporządkowane globalistom rządy większości krajów Europy.
Pewnie także globaliści odpuszczą sobie tę ukraińską awanturę i zastąpią ją wojną o towary na półkach sklepowych w całej kiedyś tak bogatej Europie. Liczą nie bez racji, że ten kryzys przeleje się na cały świat. Jednak nie oni będą poza Europą decydować o kolejnych kryzysowych krokach.

Ponieważ na srebrnym globie nie znaleziono ropy.
Wojna dieslowa, czy może lepiej ropna, jest jak każda wojna wrzodem na ciele ludzi, którzy ponoszą wszystkie jej koszty. Zapaść gospodarcza spowoduje poważne zubożenie przyzwyczajonych do dobrobytu społeczeństw. Systemy zdrowotne, emerytalne i wszelkiego rodzaju pomoc socjalna zostanie w dużym stopniu ograniczona lub całkiem powstrzymana. Oczywiście, że są ludzie, na przykład niepełnosprawni, którzy bez tej pomocy nie będą mogli przetrwać. Większość jednak odbiorców rozdawnictwa podatkowego, będzie przekonana o wielkiej krzywdzie, kiedy zostaną odebrane im niewypracowane przez nich zasiłki. Czekają nas duże i nieraz bolesne zmiany.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com