OJCOSTWO
Wpisał: Ks. Edward Wesołek, FSSPX   
06.07.2013.

OJCOSTWO

 

Ks. Edward Wesołek, FSSPX [Zawsze wierni, nr. 4 (167) lipiec 2013

 

Ojciec - jedno zwykłe słowo, a ile zawiera treści, ile ma znaczeń! W pierwszej chwili kojarzy się z ojcem rodziny, później z kapłanem zakonnym, następnie z Ojcem Świętym, widzialną głową Kościoła. Wreszcie Ojciec to Pierwsza Osoba Trójcy Świętej - i ten właśnie Ojciec powinien nam najpierw przychodzić na myśl, gdy słyszymy słowo ojciec.

         Jesteśmy jednak mocno przywiązani do ziemskiego życia, dlatego ten Ojciec najważ­niejszy - a może lepiej: ten jedynie ważny - przychodzi nam na myśl raczej na końcu. Jeśli tak jest, to znaczy, że ciągle myślimy za bardzo po ludzku, a za mało po Bożemu. Co o ojcostwie mówi Słowo Boże? Jak ono umieszcza Ojcostwo Boże w tej hierarchii ojców? Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze:

"Z tej przyczyny zginam kolana swoje przed Ojcem Pana naszego Jezusa Chrystusa, z któ­rego bierze nazwę wszelkie ojcostwo na nie­bie i na ziemi" (Ef 3, 14-15).

Tak - wszelkie ojcostwo w niebie i na ziemi bierze nazwę z Bożego Ojcostwa. Tak - to Bóg przede wszystkim jest Ojcem i na Jego wzór ojcami nazywamy tych, którzy na to miano zasługują. Prawdziwie ojcem jest ten, kto przyczynił się do urodzenia dziec­ka, kto dba o nie, zapewnia mu nie tylko pokarm i mieszkanie, ale przede wszystkim dba o jego dobre wychowanie i o przekazanie wiary. To jest istota ojcostwa.

Ojcami nazywamy też kapłanów zakon­nych. Dlaczego? Bo oni są duchowymi ojca­mi wiernych, troszczą się o zbawienie swoich duchowych dzieci. I nie jest ważne, ile mają lat. Jeśli są kapłanami, to znaczy, że są jed­nocześnie ojcami.

Pamiętam, że kiedy byłem młodym ojcem jezuitą, to niektórzy mówili,

że jestem za młody, aby zwracać się do mnie "Ojcze". Ale przecież ojcem jest każdy, kto poświęca się swoim dzieciom - fizycznym i duchowym - i nieważne, ile ma się lat.

Wreszcie Ojciec Święty to tytuł papie­ża, widzialnej głowy Kościoła. Jak wiele ma on możliwości, by wykazać, że jest dobrym ojcem dla swoich dzieci, czyli dla katolików wszystkich obrządków na całym świecie. On ma kochać Kościół święty i całą jego na­ukę. Ma chronić swoje dzieci przed złymi wpływami, czyli przed herezjami. Ma z wiel­ką troską głosić naukę Bożą tak, jak to czynił Pan Jezus, czyli mówić o dobru, do którego każdy człowiek jest powołany. Ma mówić o niebie, zachęcając do gorliwości w staraniu się o największy dar - o wieczne zbawienie.

Dobry papież ma pamiętać, że jego dzieci są narażone na różne niebezpieczeństwa, dlatego ma ostrzegać przed nimi. Nie może wzbra­niać się mówienia o piekle, jako możliwości, która może unieszczęśliwić na wieki. Ojciec Święty nie może prowadzić zbytecznych roz­mów, które nic dobrego nie wnoszą, a jedynie usypiają sumienia jego dzieci. Dlatego jeszcze do niedawna - a przecież dobrze pamiętam czasy Piusa XII - papieże nie brali udziału w spotka­niach ekumenicznych oraz stanowczo przestrzegali katolików przed nimi.

Pamiętam, jak Ojciec Święty Pius XII gorąco za­chęcał do działalności mi­syjnej. W tamtych czasach z roku na rok rosła liczba na­wróconych heretyków, schi­zmatyków, niewierzących, żydów oraz innych ludzi. Mówi się, że gdyby proces ten trwał dalej, to prawdo­podobnie dziś nie byłoby już anglikanów, ponieważ staliby się katolikami.

A tymczasem widzimy coraz więcej masowych odejść z Kościoła, cią­gle powstają nowe sekty. Fałszywie rozumiany ekumenizm doprowadził jedynie do ogrom­nych strat w życiu duchowym.

Można jeszcze wspomnieć o ojcostwie innego rodzaju: czasami ojcem nazywa się jakiegoś wielkiego wynalazcę. I tak można spotkać określenie, że ktoś jest ojcem maszy­ny parowej, ojcem kinematografii czy też oj­cem jakiegoś innego wynalazku. Ale to okre­ślenie znacznie zawęża wspaniałe, katolickie rozumienie godności ojcostwa. Pozostańmy więc przy wyżej wymienionych określeniach.

W Ewangelii wg św. Mateusza Pan Jezus mówi: "Nie nazywajcie ojcem nikogo na zie­mi, albowiem jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebiosach. Ani się nie nazywajcie nauczycie­lami, gdyż jeden jest nauczyciel wasz, Chrystus" (Mt 23,9-10). Czy zdanie to mamy rozumieć dosłownie? Czy nie wolno nam nikogo na­zywać ojcem? Czy musimy zakazać dzieciom używania słowa "ojcze"? Czy mamy zabraniać uczniom używania nazwy "nauczyciel"?

Przestroga Pana Jezusa odnosiła się do faryzeuszy, doktorów i uczonych Starego Testamentu, czyli do nauczycieli i duchowych ojców narodu wybranego. Byli oni bardzo łasi na pochwały i tytuły. Pan Jezus przeciwstawiał się py­sze wielu z nich. Okazywał im również cierpliwość i mi­łosierdzie, wzywając ich do tego, aby na tytuł ojca i na­uczyciela zasłużyli ciężką pracą i odpowiedzialnością za powierzone im duchowe dzieci. My więc możemy na­zywać ojcami i nauczyciela­mi tych, którzy troszczą się o swoje dzieci i w ten spo­sób uczestniczą w Ojcostwie Boga i w Jego władzy nauczy­cielskiej.