MEGA- szmugiel - a pazerna głupota rządu
Wpisał: Anna Ambroziak   
14.06.2013.

MEGA- szmugiel - a pazerna głupota „rządu”

 

 

[Dostałem z komentarzem: straty rządu na szmuglu są niczym innym jak zyskami obywateli. Rząd gdyby rzeczywiście chciał, mógłby ten szmugiel ukrócić w bardzo prosty sposób, czyli obniżyć podatki od paliw. A. ]

 

 

Anna Ambroziak  14 czerwca 2013 naszdziennik

 

 

Tylko od 6 maja do 4 czerwca wwieziono z Rosji do Polski 9 mln litrów nielegalnego paliwa. Proceder paraliżuje pracę celników na granicy z obwodem kaliningradzkim. Skarb Państwa traci na tym 12 mln zł miesięcznie

 

Sztandarowy projekt rządowej propagandy pod tytułem zintensyfikowanie relacji handlowych z Rosją przyprawia celników o ból głowy. Czarnorynkowa benzyna przemycana z terenu Federacji Rosyjskiej zalewa przygraniczne gminy. Od początku roku celnicy prowadzą bardzo dokładne kontrole osób przywożących do Polski paliwo zza wschodniej granicy.

Tylko w pierwszym kwartale 2013 r. Izba Celna w Olsztynie wszczęła około tysiąca postępowań w związku z przemytem paliwa. Od maja obowiązują ograniczenia dla osób, które masowo jeżdżą za wschodnią granicę w celu sprowadzania i sprzedaży paliwa. Różnica cen paliwa w Rosji i Polsce to średnio ok. 2,50 zł na litrze oleju napędowego i 2,90 zł na litrze benzyny.

Od 6 maja do 4 czerwca do Polski przewieziono z Rosji 9 mln litrów nielegalnego paliwa. Dlatego od najbliższego poniedziałku przepisy zostaną zaostrzone.

– Celnicy poddadzą skrupulatnej kontroli wszystkich, którzy przekraczają granicę częściej niż raz w tygodniu, czyli cztery razy w miesiącu. To wszystko służy temu, by ograniczać straty państwa – tłumaczy podinspektor Ryszard Chudy, rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie.

Pokusa przemytu jest duża, na stacjach paliw w Federacji Rosyjskiej benzynę można kupić za mniej więcej 3 zł za litr, w Polsce to już prawie 6 złotych za litr. Przepisy celne mówią, że można przywieźć z Rosji maksymalnie tyle paliwa, ile mieści fabrycznie zamontowany zbiornik samochodu plus 10 litrów w kanistrze. Ponadto paliwo to musi być wykorzystane wyłącznie do napędu tego samochodu i przywożone może być tylko okazjonalnie.

– Od początku stycznia br. na podstawie naszych baz danych ustaliliśmy osoby, które pojawiały się na granicy co najmniej 25-30 razy w miesiącu. Jako że ci ludzie jeżdżą do Rosji najczęściej starszymi volkswagenami passatami, do których można wlać i 100 litrów paliwa, nie ma wątpliwości, że łamią przepisy. Takie osoby zazwyczaj nie mają żadnych argumentów, by udowodnić celnikom, że nie handlują paliwem. [ta logika: udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. .md] Zresztą same często się przyznają, że muszą nim handlować ze względu na trudną sytuację finansową – mówi Chudy.

Po paliwo do Rosji jeżdżą głównie Polacy. Z kolei Rosjanie w ramach małego ruchu granicznego przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zakupy – wywożą ogromne ilości wędlin, mięsa i nabiału. Kupują w Polsce żywność, bo jest ona nie tylko tańsza, ale i jakościowo lepsza niż w Rosji. Robią w Polsce tak duże zakupy, że popadają z tego powodu w kłopoty; otóż przepisy celne Federacji Rosyjskiej stanowią, że legalnie z Polski do obwodu można wwieźć jedynie 5 kg żywności.

Obostrzenia przewidywały dotąd możliwość tylko 10-krotnego wjazdu do Rosji, na Białoruś i Ukrainę w ciągu miesiąca. Przy każdym kolejnym przekroczeniu granicy należało udowodnić, że wjazd nie ma charakteru handlowego. W przeciwnym razie za każdy litr paliwa wwożonego do Polski trzeba zapłacić opłatę wyrównawczą, czyli różnicę cenową pomiędzy paliwem z Rosji i Polski.

Objęcie obwodu kaliningradzkiego i proporcjonalnego obszaru po stronie polskiej przepisami o ruchu przygranicznym UE zakłada umowa zawarta między RP a FR o małym ruchu granicznym. Realizacja jej zapisów skutkuje wprowadzeniem bezwizowego ruchu dla mieszkańców obwodu kaliningradzkiego i znacznej części województwa pomorskiego oraz warmińsko-mazurskiego.

Umowa weszła w życie 27 lipca 2012 r., od tego czasu przekraczanie granicy formalnie jest łatwiejsze, mieszkańcy strefy przygranicznej muszą okazać jedynie stosowne zezwolenie. Polakom wydaje je – za niewielkie pieniądze – rosyjska ambasada w Warszawie oraz Konsulat Generalny Federacji Rosyjskiej w Gdańsku, Rosjanom – polski konsulat w Kaliningradzie.

Zniesienie wiz było jednym z propagandowych haseł obecnego rządu. Ulubioną sentencją było wzmocnienie współpracy z Rosją na polu ekonomicznym i kulturalnym. – W interesie Polski jest, aby okręg królewiecki stał się bramą wjazdową UE do Rosji, ale też drogą handlową Rosji do lepszych, intensywniejszych relacji z Unią – mówił szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Do problemów związanych z szarą strefą wokół obwodu kaliningradzkiego nawiązał wczoraj w Sejmie wiceminister finansów Jacek Kapica, szef Służby Celnej. Zaznaczył, że celem polsko-rosyjskiej umowy o małym ruchu granicznym jest przede wszystkim podtrzymywanie więzi rodzinnych, społecznych i kulturalnych, a także uzasadnionych więzi ekonomicznych.

Umowa w żadnym razie nie obejmuje działalności zarobkowej. Wprowadzone ułatwienia w przekraczaniu granicy pociągają za sobą wzrost liczby zjawisk niepożądanych z punktu widzenia gospodarczych interesów państwa, którym Służba Celna jest zobowiązana przeciwdziałać – mówił Kapica.

Tylko w tym roku na terenie województwa warmińsko-mazurskiego Służba Celna zlikwidowała cztery zlewnie – punkty dystrybucji nielegalnie przewiezionego paliwa.

– Przemytnik jeżdżący co drugi dzień jest w stanie przywieźć miesięcznie do 1,5 tysiąca litrów paliwa. W wyniku nielegalnej sprzedaży miesięczny zysk przemytnika wynosi do 2 tys. złotych – zaznaczył. [I chwała mu za to!! MD]

Istnienie szarej strefy uszczupla budżet państwa – według wyliczeń resortu finansów sprzedaż nielegalnego paliwa mieszczącego się w 150 cysternach powoduje uszczerbek w dochodach Skarbu Państwa do kwoty 12 mln zł miesięcznie.

Łapcie mafię, nie mrówki

Dwukrotnie doszło już do protestu osób przewożących paliwo, niezadowolonych z obostrzeń wprowadzonych przez Służbę Celną. 10 maja przed przejściem granicznym w Gołdapi protestowało prawie 50 osób. Dzień później przed przejściem w Grzechotkach – Mamonowie – 100 osób.

Protestujący blokowali dojazd do przejścia granicznego, protesty były krótkie, nie doszło do poważniejszych incydentów. Jak podkreślał wczoraj Kapica, protesty były nieracjonalne. (ty..... [----]. md). A przecież działania Służby Celnej przyniosły już konkretne efekty – o 15 proc. zmniejszyła się ilość przywożonego do Polski nielegalnie paliwa.

– Niezależnie od protestów Służba Celna będzie prowadzić swoje działania odnośnie do ograniczenia przemytu i co za tym idzie – zmniejszenia szarej strefy – zadeklarował Kapica. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że tylko w ubiegłym roku Polacy pozostawili za wschodnią granicą – na Białorusi, Ukrainie i w Rosji – aż 6,5 mld złotych. O ponad miliard złotych więcej niż w roku 2011. – Należy się spodziewać, że ten progres nadal będzie zachowany – przewiduje Kapica.

Do nielegalnego handlu zmusza często bieda. Według danych GUS województwo warmińsko-mazurskie to region dominującego bezrobocia – w pierwszym kwartale br. – ponad 22 procent.

– W tym regionie jest ogromne bezrobocie. Dlatego tych ludzi nie należy traktować jako wielkich przestępców, kryminalistów. Niech państwo polskie weźmie się raczej za całe mafie, które szmuglują, a nie za te drobne mrówki – komentuje Iwona Arent (PiS). Tego samego zdania są lokalne władze.

– Kiedy zlikwidowano PGR-y, ludzie nie mieli z czego żyć. Jeśli ludziom nie daje się alternatywy i przez ponad 20 lat ta sytuacja się pogłębia, to państwo powinno być szczęśliwe, że ci ludzie jeszcze nie poszli na Warszawę. Samorząd nie widzi tego w kategoriach wielkiego łamania prawa – przynajmniej ludzie wiążą koniec z końcem i nie są tak agresywni, jak mogliby być w sytuacji, gdyby nie mieli co do garnka włożyć i wyżywić swoich rodzin – mówi Krzysztof Nałęcz, burmistrz Bartoszyc (woj. warmińsko-mazurskie).

– Nie restrykcjami wychowuje się ludzi. Dajmy ludziom pracę! Obszary wykluczone pod względem gospodarczym nie są atrakcyjne dla wielkiego biznesu, ludzie próbują więc radzić sobie sami – mówi. Istnienie szarej strefy odciąża niejako budżet miasta. – Na opiekę społeczną wydajemy 30-40 proc. budżetu. Gdyby społeczeństwo było zdolne się utrzymać, mielibyśmy pieniądze na inwestycje i my byśmy te miejsca pracy tworzyli. Nie ma widoków na poprawę sytuacji, a państwo czuje się komfortowo – konkluduje Nałęcz.

Anna Ambroziak