GW  Busola...
Wpisał: St. Michalkiewicz   
14.06.2013.

GW – Busola

 

...o dostępie do rynku decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem.

 

 

St. Michalkiewicz naszdziennik 14 czerwca 2013

 

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wprawdzie uważam „Gazetę Wyborczą” za rodzaj piątej kolumny mającej na celu doprowadzenie mniej wartościowego narodu tubylczego do stanu bezbronności, zarówno poprzez lansowanie i forsowanie postaw i zachowań prowadzących do społeczno-moralnej destrukcji, jak i poprzez suflowanie rozwiązań blokujących możliwość stworzenia w naszym nieszczęśliwym kraju zalążka własnej siły – ale właśnie dlatego jej istnienie ma również swoje dobre strony.

Ponieważ uważam tę gazetę, podobnie jak skupione wokół niej środowisko, za czynnik destrukcyjny względem polskich interesów narodowych i państwowych, to w sytuacji, gdy trudno wyrobić sobie pogląd na różne sprawy, patrzę, jakie stanowisko zajmuje michnikowszczyna – i już mniej więcej wiem, czego się trzymać.

Skoro „Gazeta Wyborcza” przedstawia, a zwłaszcza – gdy forsuje jakieś stanowisko, to jest to dla mnie wskazówka, by zająć albo poprzeć stanowisko przeciwne.

Oczywiście zawsze cum grano salis, to znaczy – z odrobiną rezerwy, bo nie w każdym przypadku ta metoda się sprawdza i na przykład, gdy „Gazeta Wyborcza” krzesło nazywa krzesłem, to nie ma co się z nią spierać – jednak generalnie warto się do tej metody uciekać, zwłaszcza w sytuacjach niejasnych.

A sytuacja, przede wszystkim polityczna, jest coraz bardziej niejasna, szczególnie w demokracji, która w coraz większym stopniu wykorzystywana jest jako rodzaj parawanu, za którym za sznurki pociągają różni szatani.

Taką właśnie sytuację mamy w naszym nieszczęśliwym kraju, okupowanym przez bezpieczniackie watahy i eksploatowanym przez nie dzięki ustanowionemu w 1989 roku przez generała Kiszczaka i jego konfidentów ekonomicznemu modelowi państwa, który nazywam kapitalizmem kompradorskim.

W odróżnieniu od zwyczajnego kapitalizmu w kapitalizmie kompradorskim o dostępie do rynku i możliwości działania na rynku decyduje przynależność do sitwy, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem.

W ten sposób, przy pomocy rozgałęzionej agentury, sitwa kontroluje kluczowe segmenty gospodarki i życia publicznego – ze szkodą dla Narodu i państwa. To właśnie jest układ Okrągłego Stołu i warto zwrócić uwagę, że chociaż na przestrzeni ostatnich 23 lat zmieniło się sporo rządów o przeciwstawnych orientacjach politycznych – to kapitalizm kompradorski ani drgnął. Czyż nie jest to poszlaka potwierdzająca podejrzenia, że cała ta demokracja to tylko teatr marionetek?

Te wątpliwości wzmagają się zwłaszcza w momentach poprzedzających przebudowę demokratycznych dekoracji – bo te z upływem czasu się zużywają, więc trzeba to i owo zmienić, żeby wszystko zostało po staremu.

A właśnie jesteśmy w takim momencie, kiedy nasi okupanci stopniowo zwijają parasol ochronny nad Platformą Obywatelską i jednocześnie przygotowują polityczną alternatywę, której przekażą zewnętrzne znamiona władzy. Które zmiany mają charakter pozorowany, a które są autentyczne – oto pytanie dręczące licznych ludzi dobrej woli.

W tej sytuacji wskazówek może dostarczyć „Gazeta Wyborcza”: jeśli ona coś gwałtownie zwalcza, nieomylny to znak, że to może być nie tylko autentyczne, ale i pożyteczne dla Polski, a jeśli coś zachwala i stręczy – to nieomylny znak, że to trucizna, albo w najlepszym razie – tylko makagigi.

Warto z tego punktu widzenia spojrzeć na reakcję tej gazety na Kongres Ruchu Narodowego – a zyskamy lepsze rozeznanie, czego się trzymać.

 

[uś.. Pan Redaktor jakby zachęca do czytania TEJ SZMATY?? W tym  - nie słuchać!! MD]