Śladami świętej Jadwigi
Wpisał: Kajetan Rajski   
10.06.2013.

Śladami świętej Jadwigi

 

2013-06-08  pch24

...Królowa musiała jednak pogodzić się z faktami, a będąc rezolutną, zdawała sobie zapewne sprawy z perspektyw jakie dla rozszerzenia katolicyzmu otwiera unia polsko-litewska. Jadwiga na pewno rozważała te sprawy w skrytości serca. Zaufała Panu Bogu, tak jak to czyniła zresztą przez całe życie – mówi portalowi PCh24.pl dr Tomasz Graff, wykładowca historii UPJPII, redaktor książki „Śladami świętej królowej Jadwigi i jej epoki”.

 

Panie Doktorze, zaczniemy może od dość nietypowego pytania. Jak poprawnie powinno się mówić: królowa Jadwiga czy też król Jadwiga?

Królowa Jadwiga była in regem Poloniae coronata. Ta koronacja „na króla” Polski sprawiła, że tym samym stała się naturalną panią Królestwa, prawowitą dziedziczką tronu polskiego. Król dla ludzi średniowiecza był osobą nie tylko fizyczną, materialną, ale i mistyczną. Rządził z Łaski Bożej – Dei gratia i był obrazem Boga (rex imago Dei). Współcześni doskonale wiedzieli, że ich regina – królowa Jadwiga – nie była „zwykłą” małżonką Władysława Jagiełły, jak np. trzy pozostałe jego żony. W polskim języku nie potrafimy jednak oddać różnicy między królową Jadwigą, a innymi królowymi, małżonkami władców. Stąd niekiedy pojawia się w literaturze przedmiotu określenie „król Jadwiga”. Tak uczynił np. Jarosław Nikodem wydając książkę pod takim właśnie tytułem.

 Dlaczego nie jest znana dokładna data urodzin św. Jadwigi?

Taka sytuacja nie jest niczym nadzwyczajnym w odniesieniu do wieków średnich, często także i czasów późniejszych. Jeśli nie mamy źródła, które jednoznacznie potwierdza datę urodzin władcy, musimy ją odtworzyć na podstawie źródeł pośrednich. Nawet ustalając datę urodzin monarchów, często rozbieżności pomiędzy historykami sięgają dziesięciu, a nawet i więcej lat.

 Taka sytuacja ma miejsce w przypadku choćby Władysława Jagiełły.

Tak, w ostatnich latach pojawiły się badania sugerujące konieczność odmłodzenia monarchy, stąd najbezpieczniej jest określić jego datę narodzin na lata 1351-1362. W momencie ślubu z Jadwigą Jagiełło mógł mieć zaledwie 24 lata, co burzy utrwalony stereotyp o wielkiej różnicy wieku pomiędzy małżonkami.

 To kiedy mogła się urodzić Jadwiga?

Jadwiga urodziła się pomiędzy październikiem 1373 r., a 18 lutego 1374 r. Nie znamy więc dokładnej daty jej urodzin, ale jak widać, jesteśmy w stanie dosyć dokładnie ją przybliżyć. Wiemy np., że Jadwiga 18 lutego 1386 roku, mając już wiek sprawny, a zatem skończone dwanaście lat, odwołała publicznie w katedrze krakowskiej swój związek z Wilhelmem Habsburgiem. Prosta matematyka prowadzi nas zatem do 18 lutego 1374, czyli najpóźniejszej z możliwych dat narodzin przyszłej świętej. Z kolei w październiku 1373 roku nie była jeszcze wymieniana wśród córek Ludwika Wielkiego. Jeśli zatem ktoś twierdzi, że wie, kiedy urodziła się Jadwiga, to w świetle obecnej wiedzy może wskazać tylko wymieniony wyżej zakres chronologiczny.

 Obie babki św. Jadwigi były Polkami: Elżbieta Łokietkówna, żona króla Węgier Karola I Roberta oraz Elżbieta Kujawska (księżna inowrocławska i gniewkowska), żona bana Bośni Stefana II Kotromanića. Czy można stwierdzić, że związki z Polską były obecne w atmosferze dworu królewskiego, na którym wychowywała się Jadwiga?

Przypisywanie przedstawicielkom panujących dynastii określonych narodowości nie zawsze jest szczęśliwe. Węgrzy, nasi sąsiedzi, w interesującym nas okresie należeli do najbliższych sojuszników Polski, choć nie zawsze te stosunki układały się sielankowo (vide rzeź Węgrów w Krakowie opisana w Kronice Janka z Czarnkowa). Dlatego w sposób naturalny pogłębiały się nie tylko polsko-węgierskie więzi polityczne, ale i gospodarcze oraz kulturalne. Prawdopodobnie Jadwiga wiele wiedziała o kraju przodków Elżbiety Łokietkówny, uczyła się być może w Budzie także języka polskiego, ale początkowo nie była przeznaczona do Krakowa. Zatem jako przyszła żona Wilhelma Habsburga lepiej znała kulturę dworu wiedeńskiego. Do Wiednia zresztą wyprawiono ją z zadaniem lepszego poznania kultury i języka niemieckiego, obyczajów i praw panujących w Austrii. Pod koniec życia Ludwika ustalono, że Jadwiga wraz z mężem zasiądzie na tronie węgierskim, a jej starsza siostra Maria będzie panowała w Polsce wraz z Zygmuntem Luksemburskim. Ten plan legł w gruzach dopiero w latach 1382-84.

 Znana jest scena, w której młoda Jadwiga rzuca się z toporem na jedną z bram wawelskich, aby wydostać się do Wilhelma Habsburga, przebywającego wtedy w pobliskim klasztorze franciszkanów. Jak wyglądała kwestia zawartego przez nich związku małżeńskiego?

Ta scena to prawdopodobnie dzieło wyobraźni Długosza. 11-12 letnia dziewczynka w owych czasach była przedmiotem gry politycznej i musiała liczyć się z faktem, że o jej szczęściu decyduje kto inny. Zazwyczaj nikt nie pytał córek monarszych o ich zdanie w sprawie zamążpójścia. Tym bardziej dzieci. Z drugiej strony możemy sobie wyobrazić, iż Jadwiga była już przyzwyczajona do myśli, że jej związek z Wilhelmem jest już niemal faktem. Mogła zatem czuć wewnętrzny opór przed poślubieniem litewskiego barbarzyńcy i poganina z dalekich ziem. W 1378 r. w Hainburgu miały miejsce przecież jej uroczyste zaślubiny (sponsalia de futuro) z ośmioletnim Wilhelmem. Jadwiga miała wówczas cztery latka. W tamtych czasach taki związek dziecięcy nabierał mocy prawnej w momencie konsumpcji w wieku sprawnym (dziewczynka dwanaście, chłopiec zazwyczaj czternaście lat). Wilhelm próbował zatem swojego szczęścia i przybył do Krakowa, ale panowie polscy nie dopuścili go do łożnicy królowej.

Mieli inne plany, czyli związek z Litwą oparty na ślubie Jadwigi z wielkim księciem. Dlatego Habsburgowie i propaganda krzyżacka przez kolejne dziesięciolecia głosili, że do spotkania Jadwigi z Wilhelmem nie tylko doszło, ale również udało się Habsburgowi doprowadzić do konsumpcji małżeństwa z polską królową. Wszczęto nawet w kurii rzymskiej starania o unieważnienie związku Jagiełły z Jadwigą, twierdząc, że władczyni dopuszcza się bigamii. Na szczęście Stolica Apostolska, ciesząc się z chrztu Litwy, nie dała wiary tym oszczerstwom i oficjalnie uznała zawarty związek, godząc się również na utworzenie biskupstwa w Wilnie. Co ciekawe, pojawił się także inny pretendent do ręki królowej. Był nim książę mazowiecki Siemowit IV, który miał zamiar porwać Andegawenkę i poślubić. Plan jednak się nie powiódł, a książę, który próbował się dostać do Krakowa w przebraniu, musiał pogodzić się z porażką.

 W literaturze katolickiej bardzo silnie eksponowany jest motyw poświęcenia swojego osobistego szczęścia przez Jadwigę dla chrystianizacji pogańskiej Litwy.

Tutaj odwołam się do moich poprzednich wywodów. Długosz i inni pisarze bliscy Kościołowi, a za nimi literatura katolicka, mocno eksponowali ten wątek. Królowa musiała jednak pogodzić się z faktami, a będąc rezolutną, zdawała sobie zapewne sprawy z perspektyw jakie dla rozszerzenia katolicyzmu otwiera unia polsko-litewska. Jadwiga na pewno rozważała te sprawy w skrytości serca. Zaufała Panu Bogu, tak jak to czyniła zresztą przez całe życie. Jej późniejsze zaangażowanie w chrystianizację Litwy tylko potwierdza, że uważała tę sprawę za swój obowiązek i posłannictwo.

 Królową Jadwigę często kojarzymy z faktem odnowienia Uniwersytetu Krakowskiego poprzez przekazanie w testamencie swoich kosztowności na tę uczelnię. O jakich jeszcze fundacjach, ale za jej życia, możemy wspomnieć?

Ostatnio prof. Krzysztof Stopka udowodnił, że dzieło odnowienia Uniwersytetu to zasługa nie tylko Jadwigi, ale i jej męża, który ostatecznie dał uczelni trwałe podstawy materialne. W każdym razie działalność fundacyjna Jadwigi w ciągu tak krótkiego przecież życia była prowadzona na szeroką skalę. To nie tylko ufundowanie wraz z mężem klasztoru benedyktynów słowiańskich na Kleparzu w 1390 r., który miał dać kadry dla dzieła chrystianizacji Wielkiego Księstwa Litewskiego; to także fundacja w latach 1395-97 klasztoru karmelitów na Piasku, czy przygotowanie fundacji klasztoru kanoników laterańskich na Kazimierzu, którą Jagiełło dokończył w 1405 r. Jadwiga uposażyła bursę dla studentów litewskich w Pradze, jak i kościoły litewskie.

W katedrze krakowskiej ustanowiła kolegium psałterzystów, ufundowała tam również kilka ołtarzy-altarii. Z jej przyczyny powstał ponadto wspaniały Psałterz floriański, jeden z najstarszych zabytków języka polskiego. Dzięki zabiegom Jadwigi i jej małżonka papież Bonifacy IX zgodził się także na powstanie Wydziału Teologicznego w 1397 r. Oczywiście ta lista nie jest pełna, jednak z pewnością można za prof. Krzysztofem Ożogiem powiedzieć, że działalność fundacyjna świętej przyczyniała się do powiększenia chwały Bożej i dzieł miłosierdzia.

 Niedawno ukazała się pod Pana redakcją książka „Śladami świętej królowej Jadwigi i jej epoki”. Co możemy w niej znaleźć? Co nowego wnosi w historiografię poświęconą św. Jadwidze?

Książka to zbiór artykułów nie tylko znanych mediewistów, jak np. ks. bpa dr. hab. Grzegorza Rysia i profesorów Krzysztofa Ożoga oraz Krzysztofa Stopki, ale także pojawił się w niej tekst ks. prof. Jacka Urbana, który zajmuje się zazwyczaj naukowo czasami nam bliższymi. Ponadto w publikacji widzimy teksty całej plejady młodych autorów: Karoliny Rybskiej, Marty Kwaśnickiej, Dariusza Niemca, Wojciecha Świebody i autora tych słów. Ta mieszanka dała ciekawy opis nie tylko życia samej świętej królowej, ale także szeroką panoramę epoki, w której żyła. Takie też było zamierzenie i pomysł na tę książkę.

Ks. bp Grzegorz Ryś ukazał troskę Jadwigi o dobro Kościoła w dobie wielkiej schizmy zachodniej, a prof. Krzysztof Ożóg poddał analizie relacje królowej z poddanymi na tle ówczesnych przemian społecznych. Z kolei prof. Krzysztof Stopka omówił rolę i wpływ Jadwigi na kształt polskiej kultury schyłku XIV w.

Dr Marta Kwaśnicka analizowała aktualność duchowości świętej Jadwigi, natomiast mgr Karolina Rybska ukazała sylwetki wszystkich czterech żon Władysława Jagiełły. Z kolei dr Wojciech Świeboda pokazał bogatą panoramę religijną monarchii Jadwigi i Jagiełły. Mnie natomiast zainteresował obraz młodziutkiej królowej w Kronice Janka z Czarnkowa, który był przecież przeciwnikiem politycznym Andegawenów.

Dla wielbicieli archeologii również znajdzie się coś ciekawego. Dr Dariusz Niemiec w swoim artykule podsumował bowiem ostatnie badania na temat rozwoju zabudowy uniwersyteckiej Krakowa w późnym średniowieczu.

Wieńczący książkę tekst ks. prof. Jacka Urbana przedstawia z kolei znaczenie Św. Jadwigi dla Karola Wojtyły, który jako arcybiskup krakowski zorganizował obchody 600-lecia jej urodzin. Książka, obok indeksu i obfitej bibliografii, zawiera także liczne ilustracje i zdjęcia, w tym rzadko publikowane, pochodzące z Archiwum Kapituły Krakowskiej na Wawelu.

Możemy m.in. zobaczyć średniowieczny dokument notarialny potwierdzający cuda dziejące się za wstawiennictwem św. Jadwigi.

Publikacja została wydana przez Parafię św. Jadwigi Królowej Kraków-Krowodrza dzięki energii i cierpliwości ks. proboszcza Marka Hajdyły. Gorąco zachęcam do lektury!

 Dziękuję za rozmowę!

 Rozmawiał Kajetan Rajski