Zmierzch darwinizmu
Wpisał: Julio Loredo   
03.02.2009.

Julio Loredo

Zmierzch darwinizmu 

http://www.piotrskarga.pl/ps,1949,3,0,4,I,informacje.html
Darwinowska teoria ewolucji, uważana do niedawna za dogmat, powoli odchodzi w zapomnienie, zdyskredytowana przez tę samą naukę, która zaszczepiła jej zatruty owoc. Zamiast niej, w coraz większym stopniu potwierdza się chrześcijańska wizja nadprzyrodzonego projektu.
– Ewolucja jest obecnie faktem udowodnionym ponad wszelką wątpliwość, stąd nie warto nawet zadawać sobie trudu, by poddawać ją pod dyskusję – powiedział rzecznik Festiwalu Nauki w Genui w listopadzie 2005 r., tym samym pozbawiając nowoczesną naukę bardzo istotnego aspektu – potrzeby otwarcia na nowe perspektywy. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Paradoksalnie, ewolucjoniści nabierają większego dystansu do badań empirycznych i zamykają się w dogmatyzmie, który graniczy z fanatyzmem ideologicznym.
Nieudowodnione hipotezy
„Co zatem pozostało z ewolucjonizmu, co jest ważne zgodnie z metodą naukową? Nic, właściwie nic”. Oto konkluzja dziennikarza Marco Respinti zawarta w jego najnowszej książce pt. „Processo a Darwin” (Pioemme 2007). Pisze on: „Żaden z jego postulatów nie może być zweryfikowany lub potwierdzony w oparciu o metody właściwe dla nauk fizycznych. Wszystkie jego twierdzenia wymykają się weryfikacji. Czy zatem można opierać się bardziej na przesłankach natury ideologicznej, aniżeli innych i stwierdzać lub utrzymywać, że ewolucjonistyczna hipoteza jest prawdziwa?”
W rzeczywistości spójność teorii naukowej opiera się na jej zdolności do weryfikacji empirycznej, czy to poprzez obserwację tego zjawiska w przyrodzie czy też w laboratorium. Hipoteza ewolucjonistyczna nie poddaje się weryfikacji w obu warunkach. Dlatego Respinti pokazuje, że „darwinizm pozostaje zwykłą hipotezą pozbawioną empirycznych lub sprawdzalnych podstaw”. „W dodatku jest nieprawdziwa... Hipoteza ewolucyjna jest całkowicie bezzasadna i z tego powodu nie może panować w dziedzinie, której rzuca wyzwanie” – stwierdza dziennikarz.
Respinti dochodzi do takiego stwierdzenia po dokładnej analizie „procesu Darwina”. Sprawdza główne argumenty, podważające cieszącą się złą sławą teorię, począwszy od nieistniejących zapisów kopalnianych po konflikt darwinizmu z nauką genetyczną i kruchość „teorii syntetycznej” neodarwinizmu, nie zapominając o licznych oszustwach, których dopuścili się poważni ewolucjoniści w chorym dążeniu do fabrykowania „dowodów”, którym nauka uporczywie zaprzecza.
„To kategoryczne uznanie niepodważalności teorii darwinistycznych i neodarwinistycznej ewolucji, oparte na twierdzeniu, że dyskutowanie na ich temat byłoby nienaukowe, z definicji jest najgorszym świadectwem, jakie kiedykolwiek rozum ludzki mógł sobie wystawić” – podkreśla Respinti, odrzucając ideologiczny prąd szkoły ewolucjonistycznej.

Długotrwały zmierzch
Zmierzch darwinistycznych hipotez nabrał prędkości zwłaszcza w ostatnich dwóch dekadach. Weźmy na przykład pracę grupy naukowców z Osaki, powołanej w celu zbadania struktur dynamicznych w 1987 r., w następstwie międzynarodowego, interdyscyplinarnego spotkania naukowców zebranych, by „zaprezentować i przedyskutować niektóre poglądy sprzeciwiające się dominującemu paradygmatowi neodarwinistycznemu”. Uczestniczyli w nim naukowcy niemal z całego świata, w tym wybitny genetyk Giuseppe Sermonti, późniejszy profesor na uniwersytecie w Perugi we Włoszech.
W 1980 r. Sermonti wraz z Roberto Fondi, obecnie profesorem na uniwersytecie w Sienie, napisał pracę „Dopo Darwin-Critica all’evoluzionismo” (Rusconi 1980). „Biologia – wyjaśnia Sermonti – nie ma żadnego dowodu na spontaniczne powstawanie życia. Wręcz przeciwnie raczej udowodniła, że jest to niemożliwe. Nie ma czegoś takiego jak gradacja życia od prostych form do bardziej złożonych. Od bakterii przez motyla po człowieka biochemiczna złożoność jest zasadniczo taka sama”.
Ze swej strony Fondi wykazuje, że od pierwszego pojawienia się skamieniałości do dnia dzisiejszego złożoność i różnorodność istot żywych nie wzrosła. Nowe grupy organizmów zastąpiły poprzednie, jednak formy pośrednie – których naukowcy tak rozpaczliwie poszukują – nie istnieją. „Teoria ewolucji – stwierdzają Sermonti i Fondi – została obalona podobnie jak kilka innych teorii w przeszłości”.
W opracowaniu „Le forme della vita (Armando 1981) Sermonti ujawnia inne przeszkody dla uznania darwinizmu. Według znanego genetyka nie można już utrzymać twierdzenia o „przypadkowym” pochodzeniu życia i stopniowym przekształcaniu gatunków w wyniku „doboru naturalnego”, gdyż najbardziej podstawowa forma życia jest niesłychanie złożona i jest już dowiedzione, że zastępowanie gatunków odbywa się raczej „skokowo” a nie „stopniowo”.
Wykorzystując czterdziestoletnie doświadczenie w 1999 r. napisał pracę „Dimenticare Darwin Ombre sull’ewoluzione” (1999). Stosując rygorystyczną argumentację autor obala trzy filary darwinizmu: naturalną selekcję, dobór seksualny i „zmianę genetyczną”. Według niego historia będzie pamiętać o teorii ewolucji jako o „wielkim żarcie”.

Nie tylko kreacjoniści
Sermonti był często oskarżany o to, że jest „kreacjonistą” czy „fundamentalistą religijnym”, chociaż zawsze mówił, że nie dopasowuje swojej wizji naukowej do perspektywy chrześcijańskiej.
W tym sensie interesująca jest pozycja wydana ostatnio przez wydawnictwo Il Cerchio „Seppellire Darwin? Dalla critica del darwinismo agli albori d’una scienza nouva”. Książka zawiera eseje siedmiu specjalistów w tym Sermontiego, Fondiego i Giovanniego Monastra, dyrektora włoskiego Krajowego Instytutu Badań Żywności i Żywienia. Tytuł odnosi się do słynnego zdania Chandra Wickramasinghe’a, profesora matematyki stosowanej na University College w Cardiff, który powiedział, że: „prawdopodobieństwo, iż życie powstało z materii nieożywionej wynosi jak 1:1040000... Jest ono wystarczająco nikłe, by pogrzebać Darwina i całą jego teorię”.
We wstępie do książki „Darvinismo: le ragioni di una crisi”, której autorem jest Gianluca Marletta czytamy: „Po raz pierwszy we Włoszech krytyka darwinizmu jest przedstawiana w całej swojej złożoności dzięki interdyscyplinarnemu wkładowi naukowców kilku specjalności. Wykraczając poza polemikę między neodarwinistycznymi fundamentalistami i religijnymi integrystami esej ukazuje w jaki sposób krytyka obecnie starego neodarwnistycznego paradygmatu otwiera drzwi nowej nauce”.
Kryzys paradygmatu pozytywistycznego
Francis Crick, który razem z Watsonem odkrył strukturę DNA wyraził się wprost: „Uczciwy człowiek wyposażony jedynie w wiedzę dostępną dla nas, może stwierdzić, że w pewnym sensie moment kiedy pojawia się życie jest raczej cudem”. W tym samym duchu wyraził się Harold Hurey, uczeń Stanleya Millera, który próbował odtworzyć proces powstawania życia z prymitywnej materii nieożywionej w laboratorium. „Każdy z nas, badających powstawanie życia przyzna, że im bardziej wnikamy w to, tym bardziej przekonujemy się, że jest ono zbyt złożone, aby mogło ewoluować w jakikolwiek sposób” – powiedział Huray. I rzeczywiście od wielu wiernych wymaga się, aby wierzyli w ewolucjonizm i dokładnie wiara ta jest wyraźnie pozytywistyczną postawą, która teraz zaczyna słabnąć.  W „Darwinismo: le ragioni di una crisi” Gianluca Marletta zauważa, że „kryzys darwinizmu jest przede wszystkim kryzysem filozoficznych paradygmatów, które pozwoliły mu odnieść sukces”.
„Nikt nie może zrozumieć pochodzenia tej doktryny – wyjaśnia Marletta – bez odwołania się do klimatu «triumfalnego pozytywizmu» na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku”.
Według Marletty darwinizm stanowił doskonałą okazję do umocnienia pozytywistycznego światopoglądu w owym czasie.
Darwinizm stanowił idealne narzędzie do przeszczepu na grunt biologii. Mechanistyczne i materialistyczne paradygmaty już zostały narzucone naukom społecznym. Oto prawdziwa przyczyna powodzenia tej teorii. Przyczyna, która obecnie zaczyna tracić na znaczeniu wraz z kryzysem pozytywistycznego paradygmatu. To wyjaśnia niemal fanatyczny upór z jakim ewolucjoniści chcą bronić swoich przekonań”. „Wielu obawia się – stwierdza Marletta – że obalenie darwinizmu może spowodować upadek całego pozytywistycznego światopoglądu”.

Powrót Boga
Konsekwencją upadku pozytywizmu jest konieczność definitywnego odrzucenia pewnych konwencjonalnych myśli. Wstrząsy wywołane przez nagłe upadki starych „dogmatów”, wywołały zaniepokojenie chaosem, który w znacznym stopniu naznaczył postmodernistyczny wiek. Wielu ludzi jeszcze raz zadaje sobie fundamentalne pytania: Czy moje życie ma transcendentalne znaczenie? Czy istnieje inteligentny projekt w naturze? Krótko mówiąc, czy istnieje Bóg?
Socjolog Rosa Alberoni napisała o tym w swojej książce „Il Dio Di Michelangelo e la barba di Darwin”, opublikowanej w listopadzie ub. roku przez wydawnictwo Rizzoli ze wstępem kardynała Renato Martino, przewodniczącego Pontyfikalnej Rady „Sprawiedliwość i Pokój”. „Atak wyznawców Darwina – wyjaśnia Alberoni – jest prowadzony przez zwykłych, zepsutych ateistów mających obsesyjny cel wyeliminowania Chrystusa i zniszczenia judeo-chrześcijańskiej cywilizacji po wyssaniu z niej jej istoty”.
Jednak ta ponura walka w zmieniającej się głęboko rzeczywistości postmodernistycznej niesie z sobą ryzyko, że przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego. Mit małpy jest tym co prawdziwie wstrząsnęło zwykłymi ludźmi. Jak żołnierze przebudzeni przez alarm w środku nocy, wyznawcy Chrystusa oraz ortodoksyjni żydzi przygotowali się do obrony, lub raczej do wojny(...). W symbolicznym wymiarze kością niezgody jest przodek człowieka: Bóg czy małpa? Czy powinniśmy wierzyć w Darwina czy w Boga? To jest istotna natura trwającego w naszej cywilizacji starcia”. Innymi słowy, prawdziwa wojna z religią na początku trzeciego tysiąclecia. Dokładnie taka, jakiej próbują uniknąć za wszelką cenę sekularyści.
źródło: TFP.org. Tłum. Agnieszka Stelmach