Wipleryzm a sprawa polska
Wpisał: grzechg   
04.06.2013.

Wipleryzm a sprawa polska

 

Nie buduje się domu na bagnie. A totalne bagno zaczęło się 21 lat temu, 4 czerwca 1992 roku.

Wipler się poświęca. Rozprowadzi prawe skrzydło rozpadającej się PO, zawrze sojusz z Gowinem, no i Kaczyński będzie miał wolnorynkowe zaplecze polityczne, tak trochę z boku, ale za to wykształceni z młodych miast idąc za Wiplerem, pójdą tak naprawdę za PiS- em. Genialne posunięcie Prezesa, na pewno je ustalił z Przemysławem. Może być i tak, że to zdrajca, człowiek z chorymi ambicjami politycznymi, że ma nawet plan obalenia JK. A przecież Kaczyńskiego nie da się obalić, dopóki żyje. To akurat prawda.

No i jest jeszcze podskórnie podawana wersja, że to ktoś w rodzaju agenta wpływu, który się teraz właśnie ujawnił, bo PiS zagraża Układowi. Nie, nie dam się wciągnąć w wipleryzm, bo nawet nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi, nie bywam na prawicowych spędach towarzyskich i programowych, więc nie wiem, dlaczego wczoraj powstał wipleryzm.

Co to jest wipleryzm? To nadmiar dyskusji na prawicy nad zdarzeniem na to nie zasługującym. W końcu sam bohater opublikował swój manifest, powiedział, o co mu chodzi. Swoją drogą, niejeden bloger może sobie każdego dnia napisać taki manifest, ale co dalej? Dziwi mnie w tekście posła Wiplera, między innymi, taki mały fragment:

„Polska polityka jest u progu wielkich zmian. Po wielu spotkaniach z Polakami w całym kraju zostałem przekonany, że powinienem wziąć istotny udział w tych zmianach.”

Przepraszam bardzo, ale co poseł Przemysław Wipler robił do tej pory w PiS, w Fundacji Republikańskiej? Gdzie on był, na Wyspach Hula - Gula? Co to za dziwne pokolenie młodych polityków wyrosło nam, i po prawej, i po lewej stronie. Wchodząc do Sejmu, będąc jednym z liderów PiS-u, z natury rzeczy bierze udział w różnych – dużych i małych zmianach, jeśli oczywiście chce. Ale, jak rozumiem te słowa, to dla niego już za mało, jest mu za ciasno. Po spotkaniach z Polakami uznaje, że teraz musi wziąć w końcu sprawy w swoje ręce. I wychodzi z PiS.

Jaki jest sens tych słów? Chyba taki: w PiS nie ma atmosfery do realizacji takich wielkich zmian, w PiS człowiek się dusi, jak twierdzi Dorn. Krótko mówiąc, istotny udział w wielkich zmianach jakie nadchodzą, możliwy jest już tylko poza PiS –em. To szalenie ciekawy koncept. Ale nic z niego nie wynika. Nie znamy nawet choć pięciu ludzi wielkiego przełomu Wiplera, a on chce dokonać przełomu.

Oczywiście, pewnie cały PiS zgodziłby się z przesłaniem manifestu, bo diagnoza stanu państwa jest w nim poprawna, ale znowu dziwi tu jedno: ani razu nie pada nazwa partii rządzącej. Przypadek? Być może. Nie mowy o głównym i jedynym winowajcy fatalnej kondycji finansów publicznych, emigracji młodych zdolnych ludzi za granicę czy sprawcy dramatu w służbie zdrowia i edukacji. Nie ma ani razu z nazwy mowy o PO!

Nie zgadzam się na wipleryzm, bo niczego nie wnosi do naszej dyskusji o Polsce. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Jarosław Kaczyński jest zbyt mało liberalny, bo to bzdura w świetle rządów Zyty Gilowskiej w MF. To wszystko bujda z chrzanem. A tak poza tym, to może zatrzymajmy się na chwilę i zapytajmy, o co teraz chodzi nam u schyłku rządów Platformy i Tuska? Czy o całkowity demontaż III RP, jej wszechogarniającego systemu i budowę nowego demokratycznego państwa od podstaw, czy też tylko o samo zwycięstwo wyborcze? O co chodzi Wiplerowi?

PiS potrzebuje paliwa politycznego i programowego, by przyciągnąć do siebie część rozczarowanego elektoratu PO i ludzi w ogóle dotąd nie chodzących na wybory. Żeby tak się stało, muszą uwierzyć w to, że będzie to nowa, uczciwa Polska, a nie kolejna mutacja III RP. Pójdę dalej, jak wyślemy na emigrację albo za kraty pasożytniczą klasę panującą obecnie w Polsce i pokażemy, że to jest dobre miejsce na ziemi, to być może milion Polaków wróci z powrotem do Ojczyzny. Nie wipleryzm, tylko rozprawa z III RP. W III RP nie da się już nic zbudować.

Nie buduje się domu na bagnie. A totalne bagno zaczęło się 21 lat temu, 4 czerwca 1992 roku.