Cuda eucharystyczne - dla pobudzenia i wzmocnienia wiary
Wpisał: pch24   
30.05.2013.

Cuda eucharystyczne - dla pobudzenia i wzmocnienia wiary

 

2013-05-29 pch24

W Wielki Czwartek Pan Jezus w czasie ostatniej wieczerzy ustanowił Sakrament Eucharystii. Biorąc do rąk chleb i wino powiedział: „Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie... To jest Ciało moje. To jest Krew moja”. I polecił: „Czyńcie to na moją pamiątkę”. Od tamtej pory każdego dnia, a nawet w każdą jego sekundę, w jakimś miejscu na świecie odprawiana jest Msza św. W sposób bezkrwawy, Jezus ofiaruje się wówczas Ojcu za nas. Na ołtarzach świata dzieje się to, co stało się wiele, wiele lat temu w Wieczerniku. Co jakiś czas Jezus przypomina nam o tym poprzez cuda eucharystyczne jakie dzieją się w różnych częściach świata.

 To właśnie cud eucharystyczny, jaki wydarzył się w XIII wieku, przyczynił się do ustanowienia w 1264 roku święta Bożego Ciała. To niecodzienne zdarzenie miało miejsce w 1263 roku w Italii. Pielgrzymujący do Rzymu ksiądz Piotr z Pragi zatrzymał się w Bolsenie. Kapłan ten zmagał się wówczas z wielkimi rozterkami duchowymi – nie wierzył w realną obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Miał nadzieję, że w Rzymie, przy grobie św. Piotra, ta wiara zostanie mu przywrócona.

Plany Boże były jednak inne – kiedy wracał z Rzymu w Bolsenie, w czasie odprawiania Mszy św. Hostia w jego rękach zaczęła krwawić. Sama Hostia nie zmieniła swej postaci i pozostała w formie białego opłatka. Jedynie krople krwi spłynęły po dłoniach kapłana i roztrysnęły się na korporale, tworząc na nim wizerunek Pana Jezusa. Kilka kropli krwi spłynęło także na posadzkę.

 Ks. Piotr w obliczu tak niezwykłego znaku, stracił przytomność i nie dokończył odprawiania Mszy św. Wieść o cudzie szybko rozeszła się po okolicy. Dotarła także do przebywającego 22 kilometry dalej, czyli w miejscowości Orvieto, papieża Urbana IV. Papież wysłał od razu do Bolseny swoich teologów, którzy potwierdzili prawdziwość cudu. Hostię i korporał przeniesiono wówczas w uroczystej procesji do Orvieto. Do dziś pokrwawiony krwią Chrystusa korporał można oglądać we wspaniałej gotyckiej katedrze w Orvieto. W Bolsenie zaś znajduje się ołtarz, przy którym miał miejsce cud eucharystyczny.

 Italia miejscem cudów

Cud eucharystyczny w Bolsenie nie był pierwszym jaki wydarzył się w Italii. Pierwszy cud eucharystyczny przemiany hostii i wina w kawałek ciała i krwi miał tam miejsce już w VIII wieku w Lanciano w prowincji Chieti. Także wtedy jeden z mnichów bazylianów miał ogromne wątpliwości co do obecności Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Ogromne było jego zdziwienie, gdy w czasie konsekracji zobaczył, że hostia zamieniła się w kawałek ludzkiego ciała, a wino w krew. Zakonnik powiadomił o tym swoich współbraci, a wiadomość o cudzie rozeszła się po całej okolicy.

 Do dziś w klasztorze Ojców Franciszkanów, którzy obecnie opiekują się tym miejscem, można modlić się przy specjalnym relikwiarzu, w którym zostały umieszczone cudownie przemienione Ciało i Krew Chrystusa. Krew zamieniła się w pięć grudek, ale Ciało pozostało nienaruszone. W 1970 roku specjalna komisja zbadała dokładnie cudowną Eucharystię i naukowcy orzekli, że Ciało to fragment ludzkiego serca, bez śladów konserwacji, a Krew posiada grupę AB.

 Do 1772 roku we Włoszech potwierdzono aż 17 takich cudownych zjawisk. Do najsławniejszych z nich należą zdarzenia w: Trani, Ferrarze, Alatri, we Florencji, w Offidzie, w Maceracie, w Turynie, w Asti, w Sienie i San Pietro a Patierno.

 Cud w Sienie

 W uroczystość Bożego Ciała już od stuleci w procesji w sanktuarium św. Rity w Cascia obnoszona jest specjalna relikwia – zakrwawiona krwią Chrystusa kartka z brewiarza. Cud ten był również czczony przez papieża Bonifacego IX, który, w dniu 10 stycznia 1401 roku, ogłosił specjalną bullę, zatwierdzającą hołd oddawany cudownej hostii i udzielającą przywileju częściowego odpustu dla wiernych odwiedzających kościół św. Augustyna w dniu Bożego Ciała.

 A jak doszło do wspomnianego cudu? Pewnego dnia 1330 roku, pewien ksiądz ze Sieny został wezwany do ciężko chorego wieśniaka, aby udzielić mu wiatyku na ostatnią drogę. Ksiądz ów nie miał wielkiej czci do Eucharystii, więc w pośpiechu wyjął Hostię z tabernakulum i zamiast włożyć ją do specjalnego pudełeczka wsunął ją między stronice brewiarza i podążył do chorego. Po przybyciu na miejsce, przygotował chorego do przyjęcia Sakramentu i kiedy chciał już udzielić mu Komunii Świętej - odkrył, że wokół Hostii utworzyła się plama krwi. Oniemiał, zrozumiał bowiem, że ogromnie zawinił. Nie powiedział nic choremu, ale natychmiast udał się do świątobliwego zakonnika z zakonu św. Augustyna, ojca Szymona Fidati, by wyznać mu swój grzech. Otrzymał rozgrzeszenie, pokutę i... przekazał brewiarz kapłanowi.

 Po pewnym czasie ojciec Fidati przekazał jedną z zakrwawionych kartek brewiarza, w charakterze relikwii, do klasztoru Augustianów w Perugii. Niestety, zaginęła ona w czasie prześladowań Kościoła w 1866 roku. Druga kartka złożona została w srebrnym naczyniu i przewieziona do rodzinnego miasta ojca Fidati – do Cascii, gdzie znajduje się sanktuarium św. Rity. Tam relikwia została umieszczona w kaplicy i otoczona jest niezwykłą czcią.

 10 stycznia 1401 roku papież Bonifacy IX ogłosił specjalną bullę, zatwierdzającą hołd oddawany cudownej Hostii i udzielającą przywileju częściowego odpustu dla wiernych odwiedzających kościół św. Augustyna w dniu Bożego Ciała. Inny papież - Grzegorz VII - 7 czerwca 1408 roku zatwierdził cześć oddawaną świętym relikwiom i dodał nowe przywileje odpustowe. Kolejni papieże: Papieże Sykstus IV, Innocenty XIII, Klemens XII i Pius VII, również okazywali wielką cześć tej hostii.

 W XX wieku – w 1962 roku - święte relikwie zostały poddane badaniom. Kartka brewiarza pokryta krwią ma wymiar 52 × 44 milimetry; średnica krwawej plamy wynosi 40 mm. Kolor krwi określono jako lekko brązowy, lecz badany pod szkłem powiększającym okazuje się on bardziej czerwony; cząstki skrzepniętej krwi były także wyraźnie widoczne. W czasie badań okazało się, że cząstki krwi tworzą na papierze obraz smutnego brodatego mężczyzny.

 Przedstawiony cud eucharystyczny nie był jedyny jaki wydarzył się w Sienie. W XVIII wieku, a konkretnie w 1730 roku w przeddzień uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wierni uczestniczyli w uroczystych nieszporach w katedrze w Sienie. W tym czasie włamywacze wtargnęli do Bazyliki św. Franciszka i ukradli z tabernakulum srebrne cyborium, które było wypełnione konsekrowanymi hostiami. Początkowo nikt nie zauważył tego co się stało. Dopiero kilka dni później pewien kleryk w kościele pw. Matki Bożej w Provenzano dostrzegł Hostię, która wystawała z puszki na ofiary. Znaleziono w niej 351 konsekrowanych Komunikantów, a wśród nich trzy były przełamane na połowy. Wszystkie Hostie były zabrudzone i pokryte pajęczyną.

Okazało się, że zostały skradzione z katedry w Sienie. Komunikanty w uroczystej procesji zwrócono na miejsce i pozostawiono do naturalnego rozkładu i wtedy zdarzył się cud – mimo upływu czasu Hostie nie wyschły. Zwykle komunikant jak każdy opłatek ulega naturalnemu rozkładowi, lecz w tym wypadku hostie pozostały świeże. Przeprowadzono wówczas nawet eksperyment - w zamkniętej puszce złożono niekonsekrowane opłatki, które po ponad 60 latach zamieniły się w ciemno-żółty pył. Konsekrowane Hostie – mimo upływu czasu – nie zmieniały swego wyglądu. Do dziś nie udało się znaleźć naukowego wytłumaczenia tego fenomenu.

 Słoneczna Italia to nie jedyne państwo, gdzie działy się cuda eucharystyczne. Zimą 1300 roku cud eucharystyczny miał miejsce w Cebreiro w Hiszpanii. Tam również kapłan – benedyktyn – od dawna powątpiewał w rzeczywistą i substancjalną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W zimowy wieczór chciał szybko, w samotności odprawić Mszę św. Gdy zobaczył, że do kościoła Santa Maria la Real wszedł Juan Santín, chłop z niedalekiej wioski, nie był zadowolony. Benedyktyn wiedział, że w jego obecności nie będzie mógł szybko i niedbale odprawić Mszy św.

 W czasie Przeistoczenia zamiast skupić się na cudzie, który właśnie dokonywał się na ołtarzu, zaczął w duchu wyrzucać chłopu, że przyszedł do kościoła. Wówczas Hostia zamieniła się w rękach kapłana w Ciało, a wino – w czerwony płyn, który przypominał Krew! Co więcej, było go tyle, że wylewał się z kielicha i nasączył korporał! Jakby tego było mało, drewniana figurka Madonny, która znajdowała się w kaplicy, pochyliła głowę w geście adoracji! Wtedy kapłan padł na kolana i powtórzył za niewiernym Tomaszem: „Pan mój i Bóg mój!”.

 W XV wieku przez Cebreiro, które leży na francuskiej drodze pątniczej do Santiago de Compostela, przechodziła królowa Izabela I Kastylijska. Kiedy dowiedziała się o cudzie, kazała sobie pokazać jego pamiątki, które były przechowywane w tabernakulum: w kielichu i na patenie. Królowa poleciła wykonanie specjalnego relikwiarza, w którym umieszczono w ampułkach Cudowną Krew z kielicha cudu i Hostię Ciała z pateny. Jak głosi legenda, królowa Izabela chciała zabrać z sobą relikwie, ale konie odmówiły posłuszeństwa. Relikwie i pamiątki po cudzie zostały więc w Cebreiro i tam można je oglądać.

 Święta Krew

Heiligenblut to miejscowość w Alpach austriackich. Jej nazwa w tłumaczeniu na język polski to nic innego jak „Święta Krew”. Związana jest ona z niezwykłym wydarzeniem, o którym opowiada średniowieczna legenda. W 914 r. w Konstantynopolu pewien Żyd dźgnął nożem wizerunek Ukrzyżowanego Chrystusa, z którego wytrysnęła święta krew. Panujący w tym okresie cesarz Konstantyn VII zebrał ją do flakonu, a następnie podarował duńskiemu księciu Bricciusowi (Brictiusowi), który przebywał w tym czasie ze swymi braćmi na bizantyjskim dworze.

 Wracając do swej ojczyzny Duńczyk ukrył drogocenny dar we... własnej łydce. Trasa wędrówki wiodła przez  Taury austriackie. W miejscu, które dziś nosi nazwę Heiligenblut orszak został zasypany przez lawinę. Briccius zginął pod zwałami śniegu. Miejsce to zdradziły trzy kłosy, które wyrosły z jego serca i przebiły się przez śnieżną pokrywę. Jak mówi legenda, noga Duńczyka ze świętą relikwią trzykrotnie wysuwała się spod śniegu, aż wreszcie odkryto niezwykłą skrytkę z flakonikiem zawierającym Świętą Krew. Do dziś ta cenna relikwia  przechowywana jest w czteropoziomowym tabernakulum o wysokości 13 metrów.

 W Dolnej Austrii znajduje się inna miejscowość o tej samej cudownej nazwie. Jak głosi tamtejsza tradycja w XV w. wiele kościołów w Austrii zostało sprofanowanych. Władze kościelne nakazały więc zamykanie konsekrowanych Hostii w zakrystiach kościołów. Pomimo zastosowanych środków ostrożności, w 1411 roku w kościele parafialnym w miejscowości Weiten, miała miejsce kolejna kradzież konsekrowanej Hostii. Kilka godzin później wieśniacy, którzy pracowali w polu w dolinie Mühldorf zauważyli, że jakiś człowiek próbuje zmusić swego konia do jazdy, ale ten nie rusza się z miejsca. Zdziwieni podeszli i nagle... koń ruszył. Nikt nie zauważył jednak, że z rękawicy jeźdźca wypadła na ziemię Hostia. Na szczęście kilka dni później - otoczoną przedziwną poświatą - odnalazła ją bogobojna szlachcianka z Mannersdorf. Pochyliła się nad Nią i zobaczyła, że jest przełamana, a w miejscu pęknięcia widoczne są rudawe, krwawe plamki. Czerwone, delikatne włókna łączyły obie przełamane części…

 Jak mówi tradycja, kobieta przykryła Ciało Chrystusa kapeluszem i posłała po proboszcza z niedalekiego Raxendorf. Gdy kapłan przybył na miejsce oboje oddali cześć Najświętszemu Sakramentowi. Kapłan włożył Hostię w przyniesioną monstrancję i zaniósł Ją, wśród śpiewów, w procesji, do kościoła w Raxendorf…

 Wieść o odnalezieniu szybko obiegła okolicę. Z wdzięczności kobieta, która znalazła Hostię wybudowała w miejscu zdarzenia kaplicę, do której przeniesiono znalezioną Hostię i która niebawem stała się miejscem licznych pielgrzymek…Jako że okazała się za mała by pomieścić pielgrzymów, wzniesiono obok kościół ku czci św. Andrzeja, jeden z najpiękniejszych w Dolnej Austrii.

 Cud eucharystyczny i papież Franciszek

U początku pontyfikatu Ojca Świętego Franciszka warto przywołać cud eucharystyczny w jakim niejako on sam miał udział kilka lat temu. 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires, stolicy Argentyny, ksiądz Alejandro Pezeta, który właśnie zakończył sprawowanie Mszy św., dowiedział się, że na podłodze świątyni leży porzucona Hostia. Kapłan od razu udał się na miejsce i podniósł Komunikant. Jako że był on zabrudzony, nie spożył Go, ale zabrał i umieścił w specjalnym naczyniu z wodą, po czym włożył do tabernakulum. Po kilku dniach ks. Pezeta zauważył, że Hostia nie rozkłada się, ale zmienia w krwistą substancję, która z czasem jeszcze się powiększyła. O tym dziwnym zdarzeniu kapłan nie omieszkał powiadomić arcybiskupa Buenos Aires – kard. Jorge Mario Bergoglio, który zlecił wykonanie badań naukowych Hostii. Pobraną 5 października 1999 roku próbkę przesłano naukowcom w Nowym Jorku. Nie otrzymali oni jednak informacji z czego pochodzi badany materiał. Po przeprowadzonych analizach dr Frederic Zugibe, patolog z Rockland County w stanie New York stwierdził, że badana substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: „badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (...) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (...)”.

Kiedy dr Frederic Zugibe dowiedział się skąd pochodzi badany materiał powiedział: „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana Hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”.

 Cud w Sokółce

Tu warto dodać, że bardzo podobne zdarzenie miało miejsce w Polsce – w Sokółce w październiku 2008 roku. Wówczas to ksiądz udzielający Komunii Świętej zauważył, że z puszki wypadł na podłogę Komunikant. Zabrudzoną Hostię podniósł i umieścił ją w vasculum przy tabernakulum. Po Mszy św. Hostię przeniesiono do naczynia i schowano do sejfu. Tydzień później po otwarciu sejfu okazało się, że na Komunikancie pojawiła się plama, która wyglądała jak krew.

 29 października 2008 roku naczynie z Komunikantem przeniesiono do tabernakulum w kaplicy na plebani. Następnego dnia Komunikant wyjęto z wody i położono na korporale w tabernakulum. Powołano specjalną komisję, która zajęła się tym niezwykłym wydarzeniem. Pobrano z Komunikantu próbkę do zbadania. Po otrzymaniu wyników i wysłuchaniu wielu świadków, Komisja kościelna przekazała akta sprawy do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie.

 „Przysłany do oceny materiał (...) w ocenie dwóch niezależnych patomorfologów (...) wskazuje na tkankę mięśnia sercowego, a przynajmniej, ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina” – czytamy w orzeczeniu naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, którzy badali próbkę pobraną z Komunikantu w Sokółce.

 O cudownych zdarzeniach związanych z Eucharystią można pisać wiele. Warto jednak podkreślić to, że świadkami cudu jesteśmy w czasie uczestnictwa w każdej Mszy św., gdzie kapłan przemienia chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. Z jakiegoś powodu jednak Pan Jezus daje nam szczególne znaki. Ich znaczenie pięknie wyjaśnił kard. Tarcisio Bertone w czasie jubileuszu 600-lecia cudu eucharystycznego w miasteczku Bagno di Romagna, w regionie Emilia-Romania, na północnym wschodzie Włoch. Purpurat powiedział wówczas: „Cuda nie są wydarzeniami mającymi dawać wiarę, ale dopełniać ją, kiedy istnieje i jest żywa. Mają też ją rozbudzić i pomnożyć, kiedy jej brakuje, lub kiedy jest słaba”.

 Pam

 Przy pisaniu tekstu korzystano m.in. z książki „Księga 100 wielkich cudów” H. Bejdy.