Złodzieje i filantropi
Wpisał: Izabela Brodacka   
11.09.2021.

 

 

Złodzieje i filantropi

Izabela Brodacka

Potomek kresowej rodziny ziemiańskiej historyk sztuki Andrzej Stanisław Ciechanowiecki (herbu Dąbrowa) w 1949 roku spotkał w więzieniu Władysława Bartoszewskiego. Obydwaj oskarżeni  byli przez komunistyczne władze o szpiegostwo. Wspólny los sprawił, że się zaprzyjaźnili i Ciechanowiecki został ojcem chrzestnym syna Władysława Bartoszewskiego- Władysława Teofila Bartoszewskiego. W 1958  roku Ciechanowiecki wyjechał na stypendium naukowe do Stanów Zjednoczonych i już nie wrócił do kraju. Za granicą zrobił błyskotliwą karierę i ogromny majątek, który przeznaczał dla Polski. Był członkiem Rady Powierniczej Zamku Królewskiego w Warszawie, Rady  Fundacji imienia Lanckorońskich, Fundacji  XX Czartoryskich, Fundacji im. Raczyńskich oraz Towarzystwa Historyczno- Literackiego w Paryżu. Był również działaczem Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich. Wyposażył odbudowany Zamek Warszawski w kilka tysięcy obrazów. 

Ciechanowiecki doktoryzował się na Uniwersytecie im. Eberharda i Karola na podstawie pracy doktorskiej „Michał Kazimierz Ogiński und sein Musenhof zu Słonim”. Pozwolę tu sobie na obszerną dygresję.

Michał Kazimierz Ogiński (herbu Oginiec) to ojciec kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego autora słynnego poloneza a-moll  „Pożegnanie Ojczyzny”. Właściciel pałacyku w Słonimiu obecnie na Białorusi, który stał się ośrodkiem polskiej kultury. Kazimierz Ogiński zbudował trakt pińsko wołyński oraz kanał Ogińskiego łączący Niemen z Dnieprem. Jego zasługi są powszechnie doceniane nie tylko na Białorusi. Natomiast UNESCO ogłosiło rok 2015 rokiem jego  syna kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego. 25 września 2015 roku w Zalesiu na Białorusi został oficjalnie otwarty piękne odrestaurowany ( przez wstrętny reżim Łukaszenki) pałac, w którym Michał Kleofas Ogiński spędził 20 lat życia i odbyła się międzynarodowa  konferencja naukowa, poświęcona kompozytorowi.

Nie sposób wyliczyć inicjatyw kulturalnych w których wkład finansowy i rzeczowy miał Ciechanowiecki. Miedzy innymi  konsultował remont radziwiłłowskiej rezydencji w Nieświeżu. Remont przeprowadził (znienawidzony oczywiście przez wszystkich) reżim Łukaszenki. Polscy histerycy sztuczni ( tak nazywamy żartobliwie historyków sztuki) histerycznie domagali się od Batiuszki zatrudnienia ich jako konsultantów (za ogromne zresztą honoraria) ale dyktator miał rozum i skorzystał z bezinteresownej pomocy Ciechanowieckiego. Nazwisk tych histeryków nie wymieniam gdyż istnieją większe grzechy niż pycha połączona z głupotą. 

Ciechanowiecki zaprosił chrześniaka czyli Władysława Teofila Bartoszewskiego i zapłacił mu za studia w Cambridge, chciał go nawet usynowić. Ciechanowiecki był typowym przedstawicielem wielkich rodów kresowych, które charakteryzowała troska o kraj i jego kulturę, altruizm i wielkoduszność. Bartoszewski junior wykazał zupełnie inne cechy charakteru i talenty, miał po prostu kiepełe do interesów. Nie tylko zajął się doradzaniem ( cokolwiek to miałoby znaczyć ) spółkom giełdowym, nie tylko został przedstawicielem na Polskę amerykańskiego banku JP Morgan lecz sprawnie oszukał swego dobroczyńcę i podstępem przejął jego majątek.

Ciechanowski założył dwie fundacje – Fundację Zbiorów im. Ciechanowskich, która wyposażyła Zamek warszawski w ponad 3000 dzieł sztuki, oraz prywatną fundację Non Omnis Moriar do której przekazał swój własny majątek.  Władysław Teofil Bartoszewski założył swoją spółkę Max &Max Limited i za pieniądze Ciechanowieckiego bez jego wiedzy i zgody zakupił dla tej spółki kilka apartamentów w Warszawie. Kiedy jego dobroczyńca odkrył oszustwo i zażądał zwrotu mieszkań Bartoszewski sprzedał je obcym osobom. Prezesem spółki została żona Bartoszewskiego, przekazał jej wszystkie udziały  a w 2019 roku spółkę rozwiązano. Ciechanowiecki umarł w 2015 roku zobowiązując przed śmiercią fundację imienia Ciechanowieckich do walki o odzyskanie skradzionego majątku, który sąd wycenił na 17 milionów złotych. Poza tym fundacja domaga się od posła Władysława T. Bartoszewskiego zwrotu pięciu obrazów, dwóch wazonów chińskich i miliona funtów. Aby zdyskredytować swego  okradzionego dobroczyńcę Teofil oskarżył Ciechanowieckiego, że był agentem SB i donosił nawet na swego przyjaciela, a jego ojca, Władysława Bartoszewskiego seniora. W obronie Ciechanowieckiego stanęła Fundacja Lanckorońskich.

Ta ponura sprawa jest doskonale znana i komentowana w środowisku histeryków sztucznych ( proszę nie poprawiać). Co ciekawe obszernie napisała o niej Gazeta Wyborcza  z dnia 21 czerwca 2021 roku. Nadmieniam o tym przez tak zwaną ostrożność procesową gdyż pan poseł znany jest z grożenia dziennikarzom sądem. Odgraża się również, że  wystąpi o odebranie swemu ojcu chrzestnemu i dobroczyńcy Orderu Orla Białego. Ciekawi mnie czym pan poseł podpadł GW ,że ujawnia  jego machlojki. Przecież nie tylko on lecz Władysław Bartoszewski senior, pseudonim Profesor mają wielkie dla kochających Polskę inaczej zasługi. 

 „Profesor” skrzywdził pamięć nie tylko Witolda Pileckiego, ale wielu innych powstańców, a przede wszystkim Zofii Kossak Szczuckiej. Był zdecydowanie antypolski Jego bohaterstwo polegało na tym, że nie bał się Niemców, od których po wojnie dostawał pieniądze, za to w czasie wojny bał się Polaków. Polacy  dla niego to „ochrzczony motłoch” oraz „bydło” a „Polska to brzydka panna bez posagu, która nie powinna być zbytnio wybredna”.

Nie wiem czy Andrzej Ciechanowiecki jak twierdzi Władysław T. Bartoszewski faktycznie był agentem SB. Nie takie nazwiska zdobiły latarnie w czasie Insurekcji. 

W czasach PRL donosicielem był artysta Wojciech Dzieduszycki, a Krzysztof Mikołaj Radziwiłł za kolaborację z systemem  nazywany był powszechnie czerwonym Radziwiłłem. Wszyscy oni uważali a przynajmniej tak twierdzą, że prowadzili z systemem wyrafinowaną grę. W przypadku Ciechanowieckiego łatwiej w to uwierzyć bo nieznany jest przypadek żeby kogoś osobiście skrzywdził, natomiast był powszechnie znany z filantropijnych przedsięwzięć, a swój wielki majątek chciał przekazać krajowi .

Zmieniony ( 11.09.2021. )