Zmieniło się wiele na świecie i w duszy rycerstwa
Wpisał: Zofia Kossak   
26.10.2019.

Zmieniło się wiele na świecie i w duszy rycerstwa


Zofia Kossak, BEZ ORĘŻA, rok 1218, V wyprawa Krzyżowa, Egipt


Zmieniło się wiele na świecie i w duszy rycerstwa od czasów bojów Rolanda w gardzieli Ronsewalskiego wąwozu, od czasu pierwszej wyprawy krzyżowej, od walk pod Doryleą, Antiochią, Jerozolimą odzyskaną i zdobytą. Tak bardzo się zmieniło, że dzisiejsze wnuki nie dogadałyby się już z dziadami. W jednym tylko poczuliby wspólność krwi: w boju. Odmieniły się umysły, serca, dusze, to samo zostało niezmienione męstwo. Ta sama dzika uciecha ciskania w lica wrogowi własnego życia jak kamienia z procy, ten sam wrodzony, nieuczony instynkt walki podszeptujący dłoni nieomylne pchnięcia. Ten sam okrzyk bojowy, zawołanie rycerskie polatające ponad szeregami, świadczące o dusznej wojennej ochocie.

Tłoczą się barki, dalsze szeregi ciżby popychają pierwsze, chcąc ich naporem przełamać mur zbroi. Próżne wysiłki! Za rosnącym szańcem ciał zsiekanych, osuwających się w wodę, rycerze stoją, jak stali. Walka trwa pozornie beznadziejna, bo rycerstwa nie przybędzie, a sułtańskich coraz więcej. Pchają się dopiero w barki, ćmią słońce rojem upierzonych strzał, wypełniają powietrze wrzaskiem i ostrym zaduchem potu.

Zwolna coraz liczniejsze trupy muzułmanów i chrześcijan odpływają w dół, potwierdzając wieloletnie doświadczenie krokodyli. Mętnoszara woda Nilu barwi się czerwono. I w szczupłej garstce stojących na brzegu obrońców niejednemu może osłabłoby serce, zwisło zniechęcone ramię. Lecz w tym tkwi właśnie wartość rycerskiego zawodu, rycerskiej krwi, rycerskiego niczym nie zastąpionego dziedzictwa, że wbrew wszelkiej możliwości, urągając śmierci, chwyta się skrzydła nieśmiertelnej bogini zwycięstwa i nie pozwala odlecieć. Jeden przeciw stu nie wadzi. Bywało i tak. A im liczniejszy nieprzyjaciel, tym piękniejszy zgon, tym trwalsza po zgonie sława. Słońce pali, zbroje syczą, kiedy na nie pryśnie woda, hełmy ciężą głowom jak rozprażone sagany, lecz walczący tego nie czują. Pomimo upadku wiary, rozkruszających pieśni trubadurów, stara męska wielkość zjawia się wiernie w godzinie bitwy przy Frankach. Usprawiedliwia legendy i dawne powieści o rycerzach, co samotrzeć wstrzymywali armie.

Zmieniony ( 26.10.2019. )