Grzaniec (piwny) na zimne dni
Wpisał: Bogusław Bajor   
27.12.2013.

Grzaniec na zimne dni

 

 

Bogusław Bajor  Na piwnym szlaku (11) pch24 2013-12-26

 

Jak jest zima, musi być zimno. Takie jest odwieczne prawo natury. Co prawda dziś prawa natury są bojkotowane przez wyznawców gender czy aktywistów LGBTQ, to jednak tej prawdy nie podważają nawet ci współcześni Łysenkowie – w zimie jest zimno i basta! No a skoro zimno, to szukamy rozgrzewaczy.

 

Sprawdzonym sposobem na zimno jest herbata z cytryną i z miodem albo talerz gorącej zupy. Od niepamiętnych czasów do najbardziej popularnych „rozgrzewaczy” należą także: grzane piwo, miód i wino. To ostatnie, odpowiednio przyprawione i podgrzane, zostało w wiekach średnich nazwane Hippocras na cześć starożytnego „ojca medycyny” Hipokratesa. Zatem właściwości lecznicze i rozgrzewające trunku były znane już wtedy. Nas jednak w tym miejscu szczególnie interesuje grzane piwo.


Co to jest grzaniec?

 

Grzaniec (grzane piwo), to rozgrzewający napój, w  którego skład wchodzą: piwo, przyprawy korzenne jak np. imbir czy cynamon, oraz różnego rodzaju dodatki – na przykład miód i kakao...

 

Długa tradycja grzańca nie pozwala dokładnie określić, kto i kiedy pierwszy wpadł na pomysł, by podgrzać piwo i wymieszać je z miodem, żółtkiem, cynamonem, goździkami czy gałką muszkatołową. Jedna z historii głosi, że w celach leczniczych stosował go w XVI wieku ksiądz - a przy okazji także botanik, lekarz, zielarz - Marcin z Urzędowa. Ten twórca encyklopedii z zakresu botaniki i medycyny pt. Herbarz Polski to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i inszych rzeczy do lekarstw należących zalecał swoim pacjentom picie grzańca w celu wzmocnienia odporności organizmu.

 

Lek na przeziębienie?

 

Jak z tą odpornością organizmu po regularnym spożywaniu grzańców jest, to dla mnie tajemnica… Z własnego doświadczenia wiem natomiast, że piwo grzane może być skutecznym lekiem na przeziębienie. Zarówno alkohol, jak i zawarte w trunku przyprawy mogą okazać się skuteczne w walce z drobnoustrojami, które zaatakowały nasz organizm. Celowo wspomniałem tutaj o przeziębieniu, a nie chorobach, bo jeśli zachorujemy np. na anginę czy grypę, to wtedy potrzebna nam jest wizyta u lekarza. W takim przypadku grzane piwo z przyprawami nas cudownie nie wyleczy.

 

Jak przygotować grzańca?

 

Przepisy na grzańce przekazywano z pokolenia na pokolenie, a rodzinnych receptur pilnie strzeżono. Oczywiście, w dawnych czasach napój ten gościł na stołach biesiadnych i był nieodłącznym elementem kuligów czy polowań. Rozgrzewał więc nie tylko ciało, ale też przyczyniał się do rozgrzewania atmosfery spotkań towarzyskich. Początkowo pojawiał się na królewskich, pańskich czy biskupich stołach, później zaczął być spożywany przez warstwy niższe, a obecnie dostępny jest dla każdego członka społeczeństwa obywatelskiego.     

 

By przygotować sobie grzańca musimy nabyć jakieś jasne piwo typu lager – polecam raczej te z mniejszych browarów albo droższe z większych (pomijam gotowe koncernowe grzańce z chemicznym „bagażem”). Następnie napój wlewamy do garnka i podgrzewamy na niewielkim ogniu do temperatury maksymalnie 80 stopni Celsjusza. Stopniowo dodajemy przyprawy korzenne – goździki, cynamon, miód albo trochę cukru, wanilię, imbir, gałkę muszkatołową, ziele angielskie, anyż, kardamon. Możemy dodać również sproszkowanej papryki chili. To wszystko powoduje, że trunek zyskuje niepowtarzalny smak i aromat. Nasze oko może nacieszyć się też ładnym kolorem napoju. Tak przygotowanego grzańca przelewamy do kufla. Jeśli mamy kufel z pokrywką, użyjmy go. Dłużej zachowamy temperaturę i zapach.

 

Alkohol rozgrzewa na krótko

 

Jakie właściwości ma grzaniec? Przede wszystkim rozgrzewa. Zarówno ciepłem wynikłym z podgrzania napoju, jak i z zawartych w nim przypraw rozgrzewających (imbir, gałka muszkatołowa), ale także przez obecność alkoholu.

I tu pierwsza uwaga. Jeżeli piwo będziemy podgrzewać zbyt długo – zawarty w trunku alkohol wyparuje, a korzenne aromaty wywietrzeją.  

 Druga uwaga dotyczy rozgrzewających właściwości alkoholu. Otóż, musimy pamiętać, że wypity alkohol rozgrzewa na krótko. Po takim rozgrzaniu zrezygnujmy z dłuższego spaceru na mrozie. Podczas spożywania alkoholu rozszerzają pod jego wpływem naczynia krwionośne, przez które szybciej przepływa krew. Wtedy czujemy ciepło. W tym czasie przyspieszona zostaje także wymiana ciepła między pijącym a otoczeniem. Nie jest to problemem gdy osoba spożywająca napój alkoholowy znajduje się w pomieszczeniu o wysokiej temperaturze - wymiana ciepła zachodzi wtedy między dwoma nagrzanymi „obiektami” (człowiek i pomieszczenie). Jeżeli natomiast pijący alkohol znajduje się na mrozie, może stanowić to poważne zagrożenie dla niego, ponieważ w wyniku wymiany ciepła bardzo szybko może dojść do wyziębienia organizmu.

 Co zamiast grzańca?

Wiadomo, że nie każdy lubi grzane piwo, a niektórzy birofile-puryści uważają wręcz spożywanie takiego trunku za „herezję”. Co w takiej sytuacji można polecić? W środowisku piwnym mówi się o tzw. winter warmers, czyli „zimowych rozgrzewaczach”. Co kryje się pod tym określeniem? Winter warmers to grupa piw, które poprzez sposób warzenia, większą ilość zawartego w nich alkoholu i szczególnych składników posiadają szczególne właściwości rozgrzewające. Takie mocne style piwne jak Porter Bałtycki, Barley Wine, Koźlak (w tym podwójny i lodowy), Strong Belgian Ale, Piwa Świąteczne (Christmas Ale) serwuje się też w wyższej temperaturze, co dodatkowo pozwala nam cieszyć się bogatymi aromatami wydobywającymi się z tych trunków.

Na zdrowie!

Bogusław Bajor