Brak dowodów na odlot Tu-154M 101 z Okęcia . Śmieci do śmietnika!
Wpisał: Zygmunt Białas   
11.11.2013.

Brak dowodów na odlot Tu-154M 101 z Okęcia

 

Śmieci do śmietnika!

 

Zygmunt Białas

"Prezentowane filmy oraz zdjęcia z rzekomego odlotu noszą niezaprzeczalne ślady prymitywnego montażu" - pisze bloger @zeZorro.

 

Ostatnia notka, link:    http://zygmuntbialas.salon24.pl/545262,prof-miroslaw-dakowski-smolensk-wypadek-czy-zamach  - sprowadziła na mój blog internautów (w tym trolli i zadaniowych), negujących inscenizację katastrofy na Siewiernym. Najwytrwalszym był @SCEPTYCZNY85, który pisał:

"Dakowski mówi w tym filmiku, że nikt nie widział, jak ten samolot leciał. To oczywista nieprawda, nawet w filmie Gargasowej 10.04. jest wielu świadków, którzy mówią, że widzieli ten samolot, jak leciał, główny z nich to Bodin, ale było jeszcze paru innych, w tym kilku Polaków. Jest film przedstawiający wylot samolotu z Okęcia. Do tego mamy rozmowy nagrane na czarnej skrzynce, gdzie są wymieniane dane różnych osób, jest rozmowa z Okęciem, z wieżą w Smoleńsku. Te wszystkie dowody zwolennicy inscenizacji odrzucają. Tylko tak mogą dopasować swoją bajkę do reszty faktów".

Wkleił też linki do tekstu, zdjęć i filmu, które miałyby być dowodem na odlot Tu-154M 101 z Okęcia. Nie jest łatwo przekonać kogoś, kto "już wie", więc moje odpowiedzi były krótkie. Teraz jednak po pewnych wahaniach spróbuję zreferować istotę przynajmniej jednej sprawy, bo inne zostały już omówione w poprzednich moich notkach.

W portalu  pomniksmolensk.pl  przedstawia Zuzanna Kurtyka zdjęcia tupolewa oraz film, mający dokumentować odlot Tu-154M 101 z Okęcia, link:   http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=861  - Czytamy tu:

"Zdjęcia i film, które znajdują się poniżej, dostałam od osoby, która je wykonała. 10-go kwietnia. Sobie na pamiątkę. Wtedy nie przyszło jej pewnie do głowy, że wszelka dokumentacja i nagrania z polskiego lotniska wojskowego dotycząca wylotu polskiego prezydenta zniknie jak za najlepszych czasów PRL-u. Materiały te zostały ocenione przez ekspertów w Polsce i Stanach. Ich autentyczność nie budzi zastrzeżeń.

Zamieszczam je tutaj, żeby rozprawić się, raz na zawsze, z głupimi spekulacjami, że ten samolot z Warszawy nie odleciał".

O4 lutego 2012 roku w notce pt. Dziwne zdjęcia pani Kurtyki  pisał bloger @ZEZORRO m.in.:

"Swego czasu, na blogu FYMa dwukrotnie w roku 2011 przetoczyła się dyskusja na temat licznych niespójności zdjęć, zamieszczonych na witrynie stowarzyszenia pomniksmolensk.pl, a mających rzekomo przedstawiać ostatnie znane ujęcia tupolewa, przy porannym abordażu przed ostatnim lotem 10.04.2010. Z oczywistych względów zdjęcia te mocno zainteresowały internautów, a uzasadnione podejrzenie ich fałszerstwa wyraziło dość spore grono dyskutantów, wyraźnie znających się na cyfrowej obróbce zdjęć.

Niedługo po pierwszej odsłonie burzliwej dyskusji na blogu FYMa na witrynie pomniksmolensk.pl {http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=861} pojawiła się jednoznaczna notatka, potwierdzająca autentyczność i wiarygodność zdjęć, zrazu anonimowo, a później – po drugiej fali dyskusji (a więc najwyraźniej w reakcji na nią) - przeredagowana tak, że od maja 2011 jest sygnowana pełnym nazwiskiem Zuzanny Kurtyki.

Jednocześnie na blogu FYMa pojawiło się inspirowane stado trolli, zarzucające dyskutantom złą wolę, szarganie pamięci zmarłych i inne niestworzone pomysły, jednym słowem wylano rzeki pomyj na internautów powątpiewających w integralność zamieszczonych zdjęć, które wyglądają na fałszywki nawet dla niewprawnego oka. Okazuje się, że wyrażanie wątpliwości co do skandalicznie marnej i podejrzanej jakości obrazków w internecie jest niedozwolone.

Aby rozwiać wątpliwości {http://zezorro.blogspot.com/2011/12/zuzanna-kurtyka-wezwanie-publiczne.html} wezwałem publicznie 20 grudnia 2011 publikatora zdjęć – panią Kurtykę – do ujawnienia źródła (cyfrowego oryginału) z aparatu, którym wykonano te zdjęcia. Jest oczywiste, że autor ma je w swoim aparacie, a ich skopiowanie w dowolnej ilości, jest dziecinnie łatwe. Skoro zdjęcia zostały już upublicznione w internecie, nie chroni ich już żadna ochrona prawna (tajemnica, prawa autorskie itp.), bowiem rzeczone wizerunki już rozeszły się w przestrzeni publicznej i są powszechnie znane.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby upublicznić także ich cyfrowy oryginał, który – jak zaznaczono wyżej – był i jest w posiadaniu twórcy. Co więcej uczynienie zadość żądaniu jest technicznie bardzo łatwe – boć zdjęcia obrobione już opublikowano – a rozstrzygnęłoby wszystkie wątpliwości co do wiarygodności zdjęć, a może nawet ujawniłoby nowe nieznane dotąd fakty.

Pani Kurtyka nie zareagowała na wezwanie, a przez internet przetoczyła się kolejna kampania nienawiści, odbierająca cześć i honor osobom ważącym się żądać od pani Kurtyki jakiś wyjaśnień. Sama zainteresowana milczała jak zaklęta.

Wobec powyższego 13 stycznia 2012 opublikowano ponowne wezwanie {www.docstoc.com/docs/110835377/kurtyka2} do ujawnienia źródła zdjęć oraz wysłano to żądanie pocztą elektroniczną na wskazany adres na pomniksmolensk.pl. Administrator listę otrzymał i ich otrzymanie potwierdził, z adnotacją, że przekazał pani Kurtyce.

Mimo upływu znaczącego okresu czasu wciąż czekamy na jakąkolwiek rzeczową odpowiedź i wszystko wskazuje na to, że z jakichś tajemniczych względów autor zdjęć nie może pokazać ich oryginałów, zatem przypuszczenie sformułowane w wezwaniu zamienia się nieuchronnie w praktyczną pewność. Zdjęcia z rzekomego odlotu tupolewa są  najwyraźniej ordynarną fałszywką, a jej autorzy milczą w nadziei, że problem odejdzie. Nie odejdzie, drodzy ulubieńcy mediów, skoro już coś opublikowaliście, będzie to was prześladować bez końca. Zaklęcia o wiarygodności i świętości nic nie pomogą. Fakty są sprawdzalne, a bajki niestety nie.

Pani Kurtyka, skoro ma dość siły na publikację zdjęcia z komentarzem, ma też dość siły na jego re-publikację w oryginale, bez żadnych ozdobników, chyba że siły tej nie ma – na przykład z przypuszczalnego powodu, iż stworzenie dobrego oryginału byłoby zbyt pracochłonne (...)".

W trakcie dyskusji pod ostatnią notką uzupełnił @ZEZORRO swą wypowiedź sprzed niespełna dwóch lat:

"Prezentowane filmy oraz zdjęcia z rzekomego odlotu noszą niezaprzeczalne ślady prymitywnego montażu oraz widoczne gołym okiem niekonsekwencje techniczne, logiczne oraz graficzne. Pojawiło się dziesiątki profesjonalnych opracowań, z moim skromnym udziałem, tych niespójności delikatnie mówiąc, bo jeśli materiał jest  prymitywnie zmontowany [a jest zmontowany bardzo nieudolnie, po dziadowsku], to znaczy że jest FAŁSZYWKĄ z definicji.

W związku z tym, że posłużono się nazwiskiem wdowy jako wytrychem do uwiarygodnienia prymitywnego fałszerstwa, zażądałem mailem, na blogu FYMa oraz u siebie opublikowania źródła tych ewidentnie fałszywych materiałów graficznych. Stało się to przed dwoma laty i do dziś nie otrzymałem żadnej merytorycznej odpowiedzi. Owszem, obrzucono mnie błotem i inwektywami, iżbym obrażał pamięć zmarłych itp. oszczerstwa, kiedy ja jedynie żądam sprawdzenia ewidentnego, tandetnego fałszerstwa, aby pani Kurtyka nie musiała dalej świecić swoim nazwiskiem przy tym skandalu. Najwyraźniej nie może, ale to nie ja jestem temu winien, ani nie mam prawa tego prymitywnego fałszerstwa przemilczeć. Dowody: 

http://zezorro.blogspot.com/2011/12/zuzanna-kurtyka-wezwanie-publiczne.html

http://zezorro.blogspot.com/2012/02/dziwne-zdjecia-pani-kurtyki.html

 

W tej sytuacji dalsze powoływanie się na dziadowskiej klasy fałszywki uważam za urągające rozumowi, bowiem wrzeszczenie, że ewidentnie fałszywe GWniane filmiki są autentyczne, całkowicie pogrąża ich propagatorów jako ludzi myślących i/lub zorientowanych w sprawach grafiki oraz prawa. Po prostu. Wsadźcie sobie te filmiki, albo zróbcie lepsze, a wówczas i tak je każdy fachowiec rozwali śmiechem w ciągu jednego wieczora.

 

Śmieci do śmietnika!

 

Pozdrawiam".
zezorro says: easy ZZ