Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 64 gości
S T A R T
Monday 17 December 2018 19:43:42.26.
migawki
 ---- Jest już później, niż myślisz -----
Mosbacher Żorżeta – persona non grata. W mediach - przykro rzec – reżimowych - CAŁKOWITY ZAKAZ informowania o petycji do Białego Domu. By każdy z Was umieszczał ten adres w pro-polskich portalach. Musimy babsko wyrzucić! MAŁO CZASU [do 27 grudnia]. 11 grudnia jedynie 5600 podpisów !!

====================

 Cztery tygodnie super- obniżki cen na moje książki - z okazji Bożego Narodzenia

Książki zamówione  do niedzieli -Poooszły ! Z dedykacją autora. Teraz wszystko jest w rękach konia [poczty].  Powinny dojść przed Wigilią.

=======================

Nasz korespondent terenowy donosi: Ksiądz Predykant oznajmił wiernym, że teraz najgroźniejsze dla człowieka są gazy AZOT I CEODWA. I trzeba z nimi walczyć.

===================

 

19.12. OPOLE, Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę.

 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
Nowy naród (zd)radziecki Drukuj Email
Wpisał: Stanisław Michalkiewicz   
03.03.2016.

Nowy naród (zd)radziecki

Stanisław Michalkiewicz http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3595

Felieton    Radio Maryja    3 marca 2016

Szanowni Państwo!

Starsi ludzie, zwłaszcza ci, co to w przeszłości zetknęli się z marksistowską politgramotą, pamiętają zapewne jedno z czterech spiżowych praw dialektyki, że mianowicie zmiany ilościowe przechodzą w zmiany jakościowe. Młodszym wyjaśnię to na przykładzie. Pojedynczy dureń, to po prostu dureń, chociaż, gdyby partia kazała, to i on może zostać autorytetem moralnym, a nawet narodowym bohaterem. Kiedy jednak zbierze się wielu durniów, to z tego robi się całkiem nowa jakość. Powstaje partia, która charakteryzuje się zbiorową mądrością, a nawet – nieomylnością – oczywiście do czasu, to znaczy – do zmiany kierownictwa. Bo wtedy dawna zbiorowa mądrość okazuje się stekiem sprośnych odchyleń Niebu obrzydłych, a nieomylność – błędami i wypaczeniami. Wszystko tedy zaczyna się od nowa, aż do kolejnej zmiany kierownictwa – i tak dalej.

Po cóż jednak odwoływać się do dawnych przykładów, kiedy oto na naszych oczach sprawdzają się tamte spiżowe prawa dialektyki? Po ujawnieniu dokumentów dotyczących agenta „Bolka”, poparcie dla byłego prezydenta naszego nieszczęśliwego kraju Lecha Wałęsy, zaczęło zataczać coraz szersze kręgi, obejmując wszystkie środowiska społeczne bez wyjątku. Prawdomównego Lecha Wałęsę popierają zarówno partyjni, jak i bezpartyjni, wierzący, jak i niewierzący, żywi i umar... - no mniejsza z tym. Słowem – za sprawą oficerów prowadzących, którzy mobilizują wszystkie istniejące rezerwy, zmiany ilościowe idą pełną parą, co zgodnie z marksistowską dialektyką musiało w końcu doprowadzić do zmiany jakościowej.

No i doprowadziło! W dniach ostatnich (czyżby rzeczywiście nadchodziły zapowiadane „dni ostatnie”?) - otóż w dniach ostatnich odbyły się w kilku miastach naszego nieszczęśliwego kraju manifestacje Komitetu Obrony Demokracji, których uczestnicy tym razem kicali w obronie prawdomównego Lecha Wałęsy. Ale nie chodzi o to, że kicali, tylko, że nieśli przed sobą transparent z napisem: „My, Naród”. Było to nawiązanie do pierwszych słów przemówienia Lecha Wałęsy w Kongresie Stanów Zjednoczonych, które do spółki ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich zaprojektowały sławną transformację ustrojową. Jak wiadomo, przewidywała ona, że trzeba wiele zmienić, by wszystko zostało po staremu.

W ramach takiej strategii rola konfidentów staje się kluczowa, bo tylko oni potrafią zapewnić ciągłość między dawnymi i nowymi laty – oczywiście pod warunkiem ulokowania ich na odpowiednich stanowiskach, na przykład – na stanowisku prezydenta. Wtedy wszystko – jak powiadają gitowcy - „gra i koliduje”, zwłaszcza gdy wszelkie wątpliwości zagłuszy propagandowy klangor. I tak się właśnie stało; jak ogłosiła przez telewizor pani Joanna Szczepkowska – 4 czerwca „upadł komunizm”, a najlepszym tego dowodem był wybór przywódcy owych upadłych komunistów, czyli generała Jaruzelskiego na prezydenta „wolnej Polski”.

Ale nie chodziło tylko o nawiązanie do chwalebnej przeszłości. Transparent z napisem: „My, Naród” dawał również, a może nawet przede wszystkim, świadectwo zmianie jakościowej. Pojedynczy konfident, niechby nawet „Bolek”, to tylko konfident. Jeśli jednak RAZWIEDUPR zmobilizuje wszystkich konfidentów z rodzinami, to kto wie – może wystarczy ich nawet na „naród”? Widać wyraźnie, że polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza, z którą historyczny naród polski od roku 1944 musi dzielić terytorium państwowe, ma ambicję podniesienia formy swojej egzystencji na wyższy poziom – z poziomu przednarodowego na poziom narodowy. Warto przypomnieć, że precedensy już były; kiedy Nasz Najważniejszy Sojusznik nakazał nam uznać Kosowo, to „Gazeta Wyborcza” na poczekaniu wymyśliła naród „Kosowerów”. Ano, skoro na Mazowszu żyją Mazowerowie, to dlaczego w Kosowie nie mogłoby być „Kosowerów”?

Skoro jednak już pojawił się nowy naród konfidentów, to trzeba by dorobić mu jakąś historyczną tradycję, bo naród bez historycznej tradycji, to jak Cygan bez drumli. Na początek – narodowe święto. Akurat 1 marca historyczny naród polski obchodził Dzień Pamięci Żołnierzy Niezłomnych, ale przecież trudno wymagać, żeby w tych obchodach uczestniczyli konfidenci. Dla nich byłoby to niezręczne, a dla bohaterów – ubliżające. Ale przecież już wkrótce nadejdzie 1 maja – święto naszych okupantów! Czyż to nie odpowiedni moment na ustanowienie Dnia Konfidenta? W ramach obchodów konfidenci mogliby defilować przez miasta w uroczystych pochodach, zakończonych nabożeństwami ku czci Świętego Spokoju, najlepiej w świątyniach pod wezwaniem patrona prowokatorów, Jewno Azefa.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdą środę o godz. 20.50. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu.
Tu znajdziesz komentarze w plikach mp3 – do wysłuchania lub ściągnięcia.

 
Przerwany spektakl trupy osiadłej "KABOTYN". "Au-tor ! au-tor !!!" Drukuj Email
Wpisał: Sir Winston   
28.02.2016.

Przerwany spektakl trupy osiadłej „KABOTYN”.

„au-tor! au-tor !!!”

 

Sir Winston  18.02 http://sirwinston.salon24.pl/697219,przerwany-spektakl-trupy-osiadlej-kabotyn

Cały misterny konstrukt „transformacji” – rozumianej jako wyzwolenie Polski spod niewolniczego jarzma i zamieszkanie „wreszcie we własnym domu”UPADŁ. Nie było w tej historii wyzwolenia, zwycięstwa Dobra nad Złem i przegnania Złego. Jest gra pozorów, imitacji i gnębienie Dobra – iście szatańska kombinacja.

To Zło postawiło tu fasadę i kulisy, wszechobecnym graniem – teatr z życia, teatr wystawiający Crying Games z aktorami o wyznaczonych rolach i ze statystami którym nie napisano ról, a więc mają w zamyśle ukrytego demiurga milczeć lub też ich kwestie nie wywierają wpływu na akcję. I z widownią, której oświadczono, że to nie jest granie, lecz samo prawdziwe życie, w którym siedząc na widowni, właśnie grają!

Uwierzyli!

Nagle w tym igrzysku o dynamicznie zmiennym scenariuszu, w którym  zmienić może się wszystko, tylko nie zasadniczy kierunek akcji i grand finale, wszystko zburzyło zrazu niepozorne wydarzenie, które rychło miało się przerodzić w katastrofę: upadający fragment inscenizacji upadł, boleśnie uderzył i odarł z kostiumu kluczowego aktora, odarł go do osobistego, autentycznego podspodniego ubrania a gdzieniegdzie i do gołej... no…! skóry.

Lecz to nie jeden bohater utracił wiarygodność. Odsłonił się sam mimikryczny mechanizm udawania rzeczywistości i oto czar prysł. Przestało działać udawanie Dobra przez Zło – a wszak taki rodzaj podstawienia był samym sednem naszej perwersyjnej inscenizacji. Poddawanie prawdziwego Dobra opresji przez Zło wyłoniło się spod zetlałych tkanin, w powietrzu zawisł kurz... widownia zamarła w oczekiwaniu na rozwiązanie suspensu. Przywykła we wszystkim odgadywać sens, spodziewała się więc ciągłości swej emocjonalnej więzi z ulubionymi postaciami dell’arte, utraciwszy nawet zdolność ich zasadniczego odróżniania od samych siebie.

Próżne okazały się jednak nadzieje i skapcaniałych widzów, i Złych, udających Dobrych; zasada spektaklu została przełamana i na zawsze utracona, a to nie ostatnie biada! Strona Zła utraciła bowiem nie jednego aktora za przyczyną obnażenia jego... skóry,

-- lecz zawalił się TEATR!

Odpadający element dekoracji– choć w pierwszej chwili nie było to dla wszystkich oczywiste – zniszczył WSZYSTKO, wstrząsnął kurtyną, odsłonił kulisy i sznurki, poruszające ‘bohaterami’.

A w chwilę potem poleciały kolejne części scenografii i sam scenariusz stracił sens. Jedni aktorzy próbowali improwizować, przezornie unikając stawania w miejscach, w których spodziewali się upadku kolejnych brył kunsztownie lakierowanego styropianu.

Inni uporczywie powtarzali swoje z każdą chwilą coraz bardziej groteskowo brzmiące kwestie. A przecież ten teatr miał być jak samo życie! i prawdziwszy nawet! Teraz zaś przez szczeliny jego konstrukcji coraz wyraźniej przeziera prawdziwa zielona trawa, słoneczne światło agresywnie wdziera się w sceniczną powagę i boleśnie razi w oczy! To prawdziwe ŻYCIE, ta prawdziwa zielona trawa; wobec natarczywości której nie wiadomo, jak przetrwać i zachować jakże zasłużoną godność dostojnej divy.

Sufler zamilkł, pewnie dzwoni do autorów... ale czy oni mogą mieć wersję gotowca do gry w ruinach: nie tylko z dynamicznym scenariuszem, ale i z dynamiczną ponad normy BHP scenografią? Świszczą pozbawione rytualnego porządku odłamki styropianu, widzowie gwiżdżą i plują na niedawnych idoli, nie wierząc już za Gross w prawdziwość imitacji. PO prostu strach wyjść przed kurtynę po oklaski; choć słychać już i skandowanie „au-tor! au-tor!”

TEATR KABOTYN W RUINIE!
Sztuka nie może już i nie ma gdzie udawać życia, zwłaszcza gdy ono ze swą tętniącą namiętnościami autentycznością przegania teatr, jak światło wypędza ciemność!

Nie ma teatru.
Nie ma sceny.

Aktorzy... Gracze starają się dyskretnie, jak tylko potrafią, przemykać ku garderobie, by pozbyć się kostiumów i założyć coś własnego, w miarę możności podobnego do ubioru scenicznej postaci, by zminimalizować kontrast i móc wobec świata udawać, że przecież nic się nie stało, bo niczego nie było.

I naprawdę! pragną zapomnieć. I żeby inni zapomnieli. I żeby nadal istnieć w tej nagle zdziczałej wszędobylskiej, wrogiej teatrowi RZECZYWISTOŚCI.

 

Teatr w mgnieniu oka jest zarastany przez RZECZYWISTOŚĆ.
Programy rzucone w kąt.
Karnety straciły ważność.
Kasa nie zwraca pieniędzy.

Zmieniony ( 29.02.2016. )
 
Jakim agentem był Lech Wałęsa? - Żadnym. Agent to brzmi dumnie. Drukuj Email
Wpisał: Krzysztof Cierpisz   
23.02.2016.

Jakim agentem był Lech Wałęsa?

- Żadnym. Agent to brzmi dumnie.

 

Krzysztof Cierpisz

Laudetur Iesus Christus !

 

Agent, nawet ten najbardziej szkodliwy i nienawistny, ma jakiś motyw, cel, etos i obraca się na jakimś poziomie intelektualnym. A nie są to atrybuty, które można by przypisać Wałęsie.

+

Dogmat dwóch kłamstw

Obecna afera Kiszczakowa zawiera w sobie dwa kłamstwa - dogmaty, które massmedia usiłują zaszczepić w umysłach Polaków:

- Wałęsa jako prezydent był politykiem prawym i pożytecznym Polsce, a jego dokonania są heroizmami „ojca narodu” i nie mogą być kwestionowane.

- To „dobro”, którym jest obecna „rzeczpospolita”, zawdzięczamy właśnie Wałęsie, a sytuacja polityczno-cywilizacyjna obecnej Polski – wywalczona heroicznie przez Wałęsę - jest czymś pożądanym i właściwym.

I tego też nie wolno nikomu kwestionować.

Jedno kłamstwo jest fundamentem drugiego, całość zaś jest świętym dogmatem tego dosłownego szataństwa rozsiadłego we wszystkich władzach RP, IPN´nie i mediach.

Tego dogmatu ruszyć nikomu nie wolno, a to niemal pod karą śmierci. To dosłownie w przypadku Wałęsy! 

Jeżeli „Prezydent-Wałęsa” nie potrafi się skutecznie oderwać od „Bolka – Wałęsy”, to będzie zabity. Bo „Prezydent Wałęsa” jest nietykalny dla nikogo – nawet dla samego Wałęsy! A nie chodzi o „Prezydenta” ale o zbrodnicze skutki jego „prezydentury”. Zbrodnicze skutki, które mają być nie tylko przemilczane, ale traktowane jako cnoty, skarby ludzkości, prezydentura Wałęsy to czarodziejski klucz do lepszej Polski – to dogmat.

To na Wałęsie jako pierwszym będzie wykonany wyrok śmierci z powodu niebezpieczeństwa złamania tego dogmatu dwóch kłamstw. Obecna cukrzyca Wałęsy będzie formalnym powodem powikłań, które doprowadzą Wałęsę do zgonu. Tą śmiercią zamknie się wszelki krytyczne dociekania o stanie Polski i jej skutkach, wynikających z tamtego i tego okresu. Cisza nad trumną Wałęsy będzie rozpostarta na obowiązkową ciszę na całość kłamstw.  Bo w obecnym społeczeństwie obowiązuje prawo niemówienia źle o zmarłych, tzn. osoby publiczne są mylone z prywatnymi. Rodzina Wałęsy zachowa synekury, ubecy swoje renty, żydzi do spółki z Niemcami będą rozkradać resztki majątku i pracować przy instalacjach swoich kolonii w Polsce, a dogmat dwóch kłamstw będzie błyszczał blaskiem świetności i nikt nie odważy się go pokalać.

+

Widzimy wyraźnie, jak w związku z publikacjami Kiszczakowej, występuje niebezpieczne zjawisko manipulacji społecznej: przy okazji mów i zarzutów przeciw Wałęsie Bolkowi pojawia sie nowy wysyp apologetów Wałęsy demokraty, lidera, którzy bezkrwawo obalił totalitaryzm i dał nam wolność. 

Brednie takie wygadują nie tylko miernoty najbliższego kręgu Wałęsy okresu Solidarności: Wujec, Bujak, Frasyniuk, a co naturalne, bo broniąc Wałęsy bronią się przed zawartością własnych teczek.

 Ale nie chodzi tu o tych żałosnych bohaterów -UB`owców,  KOR ´owców i inne szumowiny, ale dotyczy klasy „badaczy” naszych dziejów: różnych profesorów, gdzie oprócz odchodzących do lamusa profesorów paczkowskich, pojawia się już nowa generacja intelektualistów, Dudek, Żaryn, Cenckiewicz (ten ostatni to kłamca smoleński - list Walentynowicz) – młodzi - a to, co najgorsze.

Ci młodzi badacze są najgroźniejsi i to nie tylko ze względu na wiek, ale i na system, bo to nowa generacja już nie oszustów politycznych, wychowanych w okresie późnego Gierka, ale nowa klasa systemowego zła, która ma zabezpieczyć przyszłość ideologiczną obecnego układu zniewolenia Polski.

Ta nowa antypolska „nomenklatura 2016”, która ma utrwalić już nie prymitywne kłamstwa wymuszone przez SB, ale ma dokonać czegoś bardziej skomplikowanego, perspektywicznego - ostatecznie niszczącego nas jako naród. Mają oni stworzyć grunt ideologiczno-historyczny dający zaplecze „faktów historycznych” pod budowę nowego społeczeństwa.

Ta młoda generacja historyków - ideologów opłacanych synekurami IPN, zwolenników PIS, konserwatystów etc., ma za zadanie dokonane takich zakłamań historycznych, dzięki którym Polacy będą bardziej podatni na subwersję z Polaków czy nawet Lechitów na nową jakość społeczeństw nowego bytu-czasu.

Zauważmy prosty mechanizm medialno-ideologiczny– nadmieniony na wstępie: przejścia od Wałęsy - Bolka do Wałęsy - zbawcy.

Wszyscy badacze historii i krytycy polityczni różnej maści, rugający Wałęsę za Bolka, odżegnują się od jakiejkolwiek krytyki Wałęsy jako prezydenta.

Ich pochwała Wałęsy - Prezydenta wydaje się być niezbywalnym kanonem narzuconym przez masonerię w Warszawie i ze wszystkich ust padają słowa: noblista, prezydent, ten, który obalił mur berliński, wyprowadził wojska rosyjskie z Polski, twórca wielkiego zwycięstwa, bez którego nie mielibyśmy tego, co mamy,  etc., etc.

Widać wyraźnie, jak ci piewcy Wałęsy drugiego lepszego etapu są prowadzeni na smyczy przez nowych-starych panów nowego porządku w Polsce i jak przystało na zdyscyplinowanych pachołków gorliwe wypluwają z siebie te słowa zaklęć-prawd.

Aż trudno oprzeć się myśli, że ten nowy Wałęsa nietykalny jest zbudowany na konstrukcji myślowej użytej do budowy kościoła posoborowego. Gdzie Sobór oddzielił grubą kreską „zły” kościół poprzedni od „dobrego” posoborowego, którego nie wolno krytykować, a nawet krytycznie myśleć o nim.

I z Wałęsą jest podobnie: stary Wałęsa jest oddzielony grubą kreską do nowego Wałęsy, który już jest nietykalny, tak podobnie jak wszytko to, co jest stworzone z nowym porządkiem z nowym kościołem posoborowym.

A przecież jest zupełnie odwrotnie; to ten stary Wałęsa był szkodliwy, ale dość ludzki i można go jakoś zrozumieć, ale już ten drugi Wałęsa prezydent to osoba - symbol wszelkiego zła, które spadło na nasz Naród i on Wałęsa ma być przeklęty na wieki, bo zło, które przez niego przeszło na Polskę, nie będzie nigdy wybaczone.

Bo nikt nie ma władzy wybaczania w cudzym imieniu, w imieniu pokrzywdzonych.  A krzywdy są straszne:

Naród stojący na skraju przepaści wymarcia, zniszczone państwo oddane w jasyr żydom i Prusakom, sprzedane całe miasta i ludzie, 10% społeczeństwa wypchnięte z własnego kraju na tułaczkę,  pozostali w Polsce wystawieni jako mięso armatnie NATO pod topór rakiet Putina, oczywista perspektywa rozbiorów w najgorszej wersji – instalacja w obecnej państwowości judeo-polonii z nowym osadnictwem żydów z Izraela w  Polsce. 

Tak klakierzy, jak i sam Wałęsa, podkreślają niezbywalne walory bojownika Wałęsy, którzy zmienił bieg historii. A przecież to brednie.

Bo historia, wydarzenia są jak rzeka, której jednostka nie jest w stanie odwrócić, co najwyżej może być ona porwana przez silny nurt i popłynąć z jej biegiem. I tak przecież było z Wałęsą, który był małym, podłym człowiekiem o znikomym wykształceniu i niskim statusie społecznym, prostackiej pazerności  i jako taki żadnej rzeki historii nie był w stanie ani zatrzymać, ani zmienić jej biegu.

==============================

Nie o Wałęsie jednak chcemy tu napisać, ani nawet o tych niebezpiecznych, ale podobnych Wałęsie nikczemnych klakierach - profesorach, ale chcielibyśmy nakreślić te „solidarnościowe” wydarzenia, które tak dramatycznie rozegrały się na naszych oczach i zniszczyły naszą Ojczyznę, a jej Naród wypędziły na obczyznę.

==============================

[---] dalej – poglądy K. Cierpisza na Jego stronie. Adres na górze.  MD.

 
"Informacje" o rządowej ochronie polskiej ziemi to DEZINFORMACJA. Drukuj Email
Wpisał: Marcin Dybowski , RKW.   
24.02.2016.

"Informacje" o rządowej ochronie polskiej ziemi to DEZINFORMACJA.

Zbieramy podpisy pod protestem !!

Marcin Dybowski , RKW.

http://stowarzyszenierkw.org/2851-uwaga-informacje-o-rzadowej-ochronie-polskiej-ziemi-dezinformacja

 

Po tym jak podjęliśmy w skali całego kraju widoczną i zauważalną akcję zbiórki podpisów przeciw wyprzedaży polskiej ziemi w obce ręce, bombardowani jesteśmy informacjami o cudownej ustawie rządowej, która to zabezpiecza sprawę ochrony ziemi polskiej przed sprzedażą cudzoziemcom po 1 maja 2016. Niestety jest to klasyczna dezinformacja ponieważ zawiera tylko częściowo prawdę, a więc ostatecznie jest to fałszywa propaganda!

Ustawa (jej projekt jest tu - https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12280704 ) przewiduje jedynie ochronę ziemi rolnej będącej w zasobach skarbu państwa a nie polskiej ziemi rolnej, czy zalesionej jako takiej!!!

To jest niesłychane, że rząd kompletnie zignorował ponad 2,6 miliona podpisów pod referendum, w którym nie tak dawno domagaliśmy się takiej RENEGOCJACJI układu scaleniowego z Unią Europejską, która zabezpieczyłaby Polaków przed wykupem ziemi przez bogatszych cudzoziemców. Podpisy w dodatku zbierane były przecież przez te środowiska, które dziś są u władzy!

I co? I nic, kompletnie nic w tej sprawie się nie dzieje!

A jeśli w ogóle coś się dzieje to właśnie mamy do czynienia tylko z kampanią dezinformacji - nie mówi się w mediach o tym, że ustawa ma dotyczyć TYLKO ziemi państwowej oraz, że wprowadzone ograniczenia pozostałej ziemi rolnej to jedynie zmodyfikowane nieco a od lat nie przeforsowane rozwiązania, które od dawna lęgły się w głowach PSLowców/ZSLowców.

Uderzają one bowiem bardzo inteligentnie [sprytnie...  md] w polskich rolników i ich dzieci oraz zwykłych obywateli polskich, którym postawi się po 1 maja niesłychane i dawniej nie akceptowalne ograniczenia w nabywaniu ziemi ojczystej pod ewentualne założenie gospodarstwa rolnego czy jego powiększenie.

Nigdy do tej pory, te wyśrubowane wobec polskiego obywatela żądania, nie mogły się prześlizgnąć przez żaden wcześniejszy parlament. Sprytni urzędnicy, zabunkrowani w ministerstwie rolnictwa, korzystając teraz z haseł obrony ziemi, wiedząc że mają do czynienia z mało zorientowaną klasą polityczną w szczegółach i specyfice wsi, umiejętnie przemycili do ustawy dawno planowane rozwiązania. Teraz by obywatel polski mógł nabyć ziemię będzie musiał spełnić warunki, których wcześniej żadnemu rządowi nie udawało się Polakom narzucić, choć były to zawsze zakusy PSLowców, chcących ze stanu chłopskiego uczynić zamkniętą kastę. I co z tego, że tym samym wyśrubowanym normom będzie musiał sprostać nabywca zagraniczny, skoro samemu Polakowi będzie trudno wejść w posiadanie ziemi rolnej by sobie zabezpieczyć na przykład byt na małym areale kupionym by założyć gospodarstwo rodzinne.

O wszystkim teraz będzie decydować aparat urzędniczy, a pozostawione w ustawie ewidentne furtki będzie mógł urzędnik za odpowiednie gratyfikacje interpretować w sposób dowolny, ciekawe czy na rzecz bogatego nabywcy zagranicznego, czy na rzecz biedniejszego obywatela polskiego???

Cała propaganda, która jest obecnie zastosowana w kwestii zbliżającego się terminu dopuszczenia do wolnego obrotu ziemią, odwracanie uwagi naszej od tego najważniejszego "być albo nie być" to jest NIESTETY klasyczna dezinformacja.

Przypominam cała "ochrona sprzedaży ziemi" opierać się ma na odgórnej decyzji ministra o niesprzedawaniu PAŃSTWOWEJ  ziemi i to w dodatku na 5 lat, nie mówiąc już o drobnym szczególe, że decyzję tę może inny minister (albo nawet i ten sam) zmienić, gdy zmienią się okoliczności!

Ustawa zatem nie dotyczy ziemi polskiej jako takiej w ogóle i w szczególe!

Cala ziemia, która już wcześniej została w ręce prywatne sprzedana na tzw słupy (czyli na podstawionych Polaków, którzy zobowiązani są do jej oddania w ręce tych cudzoziemców, którzy wyłożyli kasę), JEST NIEZABEZPIECZONA przed notarialnym jej przejęciem przez Niemców, Holendrów, czy kogokolwiek z cudzoziemców, którzy albo mają papiery rolnika, albo wykażą się "zamieszkiwaniem" na terenie danej gminy lub gminy sąsiedniej. Czy jesteśmy aż tak głupi, by uważać, iż w tak intratnym biznesie cudzoziemcy nie zabezpieczyli się w kwestii owego "zamieszkiwania"???

Jeśli ziemia stała się własnością prywatnych słupów, czyli już od lat nie jest ziemią państwową, może być w myśl kretyńskich "zabezpieczeń" ministerialnych spryciarzy rodem z PSLu, sprzedana cudzoziemcom w jeden dzień - zastępy rozgrzanych notariuszy na pewno są już na terenach Ziem Odzyskanych przygotowani - nie bez powodu rząd zaplanował epokową reformę zabezpieczającą ziemię na ostatni dzień kwietnia, zanim się uprawomocni notariaty zdążą zrobić swoje a my, czyli ponad 2,6 miliona łatwowiernych frajerów obudzimy się z ręką w niemieckim nocniku.

Gdyby taki numer szykowała poprzednia ekipa wiadomo byłoby, że czuwając tego byśmy nie przepuścili. 2,6 miliona ludzi potrafiłoby zdemaskować zamach na ziemię i udaremnić konspirację niemieckiego lobby w Polsce, tymczasem gdy mamy patriotów u władzy, czyż nie będzie pięknie jak to właśnie oni, mając tak wielki autorytet, którego tamte rządy nie miały, wytłumaczą nam Polakom, że w Unii Europejskiej prawo własności jest święte, że wicie, rozumicie, że tak trzeba bo przecież nie możemy nie respektować umów międzynarodowych, itp, itd

LUDZIE, OBUDŹCIE SIĘ i zbierajcie podpisy zanim nie będzie za późno: http://stowarzyszenierkw.org/2842-dlaczego-w-obronie-polskiej-ziemi-i-ja...

formularz do pobrania:

tzw. uchodźcy: http://stowarzyszenierkw.org/uploads/pliki/2602411348450460298.pdf

obrona ziemi: http://stowarzyszenierkw.org/uploads/pliki/34761335584142301.pdf

Zbieramy podpisy i w sprawie ochrony ziemi polskiej przed wyprzedażą cudzoziemcom oraz w sprawie tzw. uchodźców.

Marcin Dybowski

 
Jednych papieży daje Bóg w darze, innych toleruje, a jeszcze innych - zsyła za karę Drukuj Email
Wpisał: św. Wincenty z Lerynu   
10.02.2016.

'' Ten kto głosi Prawdę, głosi Chrystusa. Kto zaś, przemawiając, Prawdę przemilcza, zapiera się Chrystusa".   " Prawda budzi nienawiść. Dlatego niektórzy, aby nie narazić się na nienawiść słuchaczy, osłaniają usta płaszczem milczenia. Gdyby głosili Prawdę, czego sama Prawda się domaga, a boskie Pismo otwarcie to nakazuje, popadliby w nienawiść u światowców i zostaliby wykluczeni z ich otoczenia. Ponieważ jednak postępują wedle sposobu myślenia tego świata, boją się ich oburzyć, a tymczasem nigdy nie wolno uchybić Prawdzie, nawet jeśli ceną jest skandal". św. Antoni Padewski

" Jednych papieży daje Bóg w darze, innych toleruje, a jeszcze innych - zsyła za karę".  św. Wincenty z Lerynu

Zmieniony ( 10.02.2016. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 37 - 86 z 521
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.