Strona Mirosława Dakowskiego
Odwiedza nas 186 gości
S T A R T
Monday 30 March 2020 20:31:40.29.
migawki
 

Trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz diabeł jak lew ryczący krąży, szukając, kogo by pożarł. Sprzeciwiajcie mu się mocni w Wierze, wiedząc, że to samo utrapienie spotyka braci waszych na świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który wezwał was do swej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, udoskonali, utwierdzi i ugruntuje utrapionych. 1P 1,5

===========
Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. List do Efezjan, 6 – 12,13
 
N O W O Ś C I
W Y S Z U K I W A R K A
 
POLECANE
----------- Egzorcyzm nad Polską Drukuj Email
Wpisał: NARÓD przez Ojca Piotra Glasa   
18.10.2016.

Egzorcyzm nad Polską

 

Odmówiony wspólnie z ponad setką tysięcy Polaków katolików na Jasnej Górze, przez Ojca Piotra Glasa egzorcystę w czasie Wielkiej Pokuty dnia 15. X. 2016

 

Z krzyżem w dłoni

 

Trzymajmy teraz nasze krzyże w górze i powtarzajcie za mną:

 

Żałujemy, że zmarnowaliśmy zasługi męki naszego Zbawiciela i zdeptaliśmy Jego Krew za nas przelaną. Żałujemy, że obraziliśmy sprawiedliwość Twoją, Panie, i zasługujemy na słuszną karę. Ojcze, zgrzeszyliśmy przeciw Tobie i przeciw Niebu.

Nie jesteśmy godni nazywać się Twoimi dziećmi. Brzydzimy się wszystkimi naszymi grzechami, nieprawościami i odwracamy się od nich, prosząc Ciebie o wybaczenie.

 

Pragniemy teraz jako Naród wybaczyć.

W Imię Jezusa Chrystusa przebaczamy zaborcom naszych ziem, przebaczamy zbrodnie hitlerowskie, stalinowskie, zbrodnie katyńską i wołyńską. Z serca im błogosławimy i oddajemy te narody Niepokalanemu Sercu Matki Bożej.

Ojcze, dzisiaj stajemy przed Tobą i wraz z Maryją, Pogromczynią mocy piekielnych, naszą Królową i Orędowniczką, pragniemy jako Naród, w Imię Twojego Syna Jezusa Chrystusa, zerwać raz na zawsze pęta zła okalającego każdego z nas, nasze rodziny i cały nasz kraj, i stanowczo powiedzieć szatanowi i jego sługom – nie.

Boże Ojcze i Panie wszechświata, w naszych rękach trzymamy krzyże, symbol Twojej miłości i miłosierdzia do każdego z nas. Twój Syn, umierając na nim, zwyciężył szatana raz na zawsze, ale zło nie do końca zostało pokonane.

Szatan wie, że niewiele czasu mu zostało, ale my, wierni Tobie, ufamy w Twoją nieskończoną miłość i miłosierdzie. Już teraz pragniemy zerwać wszystkie więzy z nim i z tymi, którzy mu służą. Boże, w Trójcy Świętej Jedyny, błagamy Cię, prosimy za wstawiennictwem Bogurodzicy Dziewicy Maryi, Michała Archanioła, wszystkich aniołów i świętych, o tę wielką łaskę pokonania sił ciemności na polskiej ziemi i całym świecie. Odwołujemy się do zasług męki naszego Pana Jezusa Chrystusa, Jego Przenajdroższej Krwi przelanej za nas i Jego Świętych Ran, agonii na krzyżu i wszystkich cierpień poniesionych podczas męki i przez całe życie naszego Pana i Zbawcy.

Prosimy Cię, Jezu Chryste, wyślij swoich aniołów, aby strąciły złe moce do czeluści piekielnych, aby na polskiej ziemi i na całym świecie nastało Boże Królestwo, aby łaska Boża mogła się rozlać do każdego ludzkiego serca, aby nasz Naród i wszystkie narody całego świata mogły doświadczyć Bożego pokoju.

Nasza Pani i Królowo, błagamy Cię gorąco: poślij swoich aniołów, aby strąciły do czeluści piekielnych wszystkie złe duchy, które mają być strącone. A Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, dokonaj tego dzieła, aby łaska Boża mogła nam nieustannie towarzyszyć. Poprowadź wszystkie Zastępy Niebieskie, aby złe moce zostały strącone do czeluści piekielnych. Użyj całej swojej mocy, aby pokonać Lucyfera i jego aniołów, którzy się sprzeciwili woli Boga i teraz chcą zniszczyć nasze dusze. Pokonaj ich, albowiem masz taką władzę.

Jezu Chryste, Synu Ojca Przedwiecznego, nasz Panie i Boże, który przez ofiarę krzyża zwyciężyłeś szatana, prosimy Cię o wyzwolenie od wszelkiej demonicznej obecności złego ducha naszej Ojczyzny, Polski, całej jej przestrzeni materialnej i duchowej. Prosimy Cię o to w Imię Twoje, błagamy Cię o to przez Twoje Święte Rany, przez Moc Twojej Przenajświętszej Krwi i przez Twój Krzyż. Prosimy Cię przez wstawiennictwo Maryi – Matki Twojej Niepokalanej i Bolesnej.

Niech Krew i Woda, która wytrysnęła na krzyżu z Twojego boku, spłyną na każdego z nas tu obecnych, na nasz cały kraj, aby nas obmyć, uwolnić, uzdrowić i uświęcić.

Ojcze Przedwieczny, błagamy Cię, wyciągnij teraz swoją wszechpotężną dłoń nad naszym krajem i nad każdym z nas i przepędź moc szatana, zerwij nad naszym krajem wszelkie więzy zła i przekleństwa, zniszcz wszystkie demony, ich dzieła i plany.

W Imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego Przenajświętszej Krwi, przejmuję władzę i rozkazuję demonom i ich duchowym towarzyszom, pogańskich kultów, nienawiści, zdrady, kolaboracji, morderstwa, śmierci, zawiści, zazdrości, zemsty, pomsty, odwetu, męczarni, tortur, odrzucenia Boga, niewiary, braku zaufania, zwątpienia, kłótni, zarozumialstwa, gniewu, złości, buntu, pychy, kłamstwa, świętokradztwa, lekceważenia, lenistwa, liberalizmu, masonerii, fałszywej ambicji, rozpaczy, aborcji, eutanazji, pornografii, nieczystości, rozwiązłości seksualnej, perwersji seksualnej przeciw naturze, aktów homoseksualnych, pedofilii, gwałtu, samobójstwa, przemocy, podejrzenia, niechęci, obłudy, lęku, strachu, zgorszenia, porzucenia, odrzucenia, przekleństw nieczystości słownej, letniości, ospałości, apatii, obmowy, oszczerstw, podejrzliwości, osądów, fałszywych opinii, chciwości, zaborczości, mafii, przemocy, komunizmu, nazizmu, wojny, wygodnictwa, smutku, rozpaczy, zgorzkniałości, depresji, zniechęcenia, kradzieży, korupcji, złodziejstwa, niedbałości, nałogów: alkoholizmu, narkomanii, pornografii, nieczystości seksualnej, środków elektronicznych, chorób fizycznych i psychicznych, nietolerancji, okultyzmu, magii i czarów, zabobonów, bioenergoterapii, satanizmu, przekleństw w rodzinie – międzypokoleniowych, międzyrodzinnych, w naszych rodzinach, rodziców, członków rodziny, gospodarstw, fałszywych religii i mistycyzmu, wszelkich innych mocy ciemności i zła.

Niech wszystkie moce ciemności powstrzymujące poruszenie się Bożej łaski w naszym Narodzie będą związane i wyklęte w Imię Jezusa Chrystusa. Rozkazuję wszystkim duchowym siłom zła w naszym kraju, aby zostały zawiązane i upokorzone w Imię Jezusa. Niech wszystkie demoniczne instytucje w naszym kraju będą wykorzenione i wrzucone w ogień w Imię Jezusa.

Rozkazuję wszystkim duchowym siłom zła w naszym kraju, aby zostały zawiązane i upokorzone w Imię Jezusa. Niech wszystkie demoniczne instytucje w naszym kraju będą wykorzenione i wrzucone w ogień w Imię Jezusa. Rozkazuję każdemu duchowi działającemu przeciw Chrystusowi w naszym Narodzie, aby na zawsze był sfrustrowany w Imię Jezusa. Rozkazuję, niech kamienie ognia spadną na wszystkie satanistyczne poczynania i jego dzieła nad naszym Narodem. Niech wszystkie oczekiwania, pragnienia i plany wroga na naszej ziemi będą całkowicie zniweczone i zniszczone w Imię Jezusa.

Rozkazuję każdemu duchowi działającemu przeciw Chrystusowi w naszym Narodzie, aby na zawsze był sfrustrowany w Imię Jezusa. Rozkazuję, niech kamienie ognia spadną na wszystkie satanistyczne poczynania i jego dzieła nad naszym Narodem. Niech wszystkie oczekiwania, pragnienia i plany wroga na naszej ziemi będą całkowicie zniweczone i zniszczone w Imię Jezusa.

Rozkazuję wszelkim przekleństwom i klątwom rzucanym na nasz Naród, niech będą zawiązane i całkowicie zniszczone w Imię Jezusa. Przez Krew Jezusa niech duchy bezbożnictwa, bałwochwalstwa, wad i błędów tego Narodu będą podeptane, powstrzymane i zamilkną, w Imię Jezusa. Przecinam i niszczę każde szatańskie przymierze, pakt i poświęcenie nad tą ziemią w Imię Jezusa. Niech wszystkie sprzeniewierzające się demoniczne moce i władze w Polsce będą upokorzone w Imię Jezusa. Zamykam wszystkie drzwi i furtki satanistyczne każdego miasta i wioski w tym kraju w Imię Jezusa. Zawiązuję wszelkie negatywne siły działające w życiu wszystkich, którzy są odpowiedzialni za nasz kraj. Niech każdy duch sprzeciwiający się Ewangelii będzie unicestwiony w Imię Jezusa.

Niech wszystkie formy bezbożnictwa będą zniszczone przez Boży Ogień w Imię Jezusa.

Niech każdy satanistyczny ołtarz w naszym kraju będzie zniszczony w Imię Jezusa.

Uciszam każdego fałszywego proroka i nauczyciela, satanistycznego kapłana i wszelkiego rodzaju uzdrowicieli działających jego mocą, czynię to w Imię Jezusa.

Zabraniam im wszelkich wpływów i oddziaływania na sprawy naszego Narodu i ludzi w Imię Jezusa. Rozkazuję, aby zstąpił Boży Ogień na wszystkie bożki, ofiary, rytuały i świątynie satanistyczne w tym kraju w Imię Jezusa. Łamię wszelkie świadome i nieświadome porozumienia uczynione pomiędzy ludźmi tego Narodu i szatanem w Imię Jezusa. Paraliżuję wszelkie demony bezprawia, niemoralności i uzależnienia, szczególnie alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu w naszym kraju w Imię Jezusa.

Rozkazuję wszelkim groźbom kierowanym przeciwko politycznej, ekonomicznej i narodowej stabilności na tej ziemi, aby były unicestwione w Imię Jezusa Chrystusa.

Powstrzymuję każdy diaboliczny zewnętrzny wpływ na nasz kraj w Imię Jezusa. Łamię każde przymierze zawarte pomiędzy demonicznymi zewnętrznymi wpływami i tymi, którzy są odpowiedzialni za nasz Naród.

Niech każde satanistyczne porozumienie i przymierze zawarte przez kogokolwiek i kiedykolwiek w imię naszego Narodu będzie raz na zawsze anulowane w Imię Jezusa Chrystusa.

Wszystkie powyżej wymienione złe duchy, demony i wszelkie, które im towarzyszą, w Imię Jezusa Chrystusa, mocą Jego Przenajświętszej Krwi, władzą kapłaństwa udzieloną przez Chrystusa i Jego Kościół, zawiązuję oddzielnie i indywidualnie i łamię wszelkie pieczęcie.

Jesteście wszystkie związane i pieczęcie są złamane w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jesteście wszystkie zawiązane i pieczęcie są złamane w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jesteście wszystkie zawiązane i pieczęcie są złamane w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

W Imię Jezusa bądźcie przeklęte.

W Imię Jezusa bądźcie przeklęte.

W Imię Jezusa bądźcie przeklęte.

W Imię Jezusa, uschnijcie, rozkazuję Wam, wyjdźcie z tego Narodu i ze wszystkich, którzy go zamieszkują.

W Imię Jezusa wyrzucam was. W Imię Jezusa wyrzucam was. W Imię Jezusa wyrzucam was.

Mieczem św. Michała ! Quis ut Deus. Quis ut Deus. Quis ut Deus.

Mieczem Maryi ! Quocunque dixerit vobis facite. Quoqunque dixerit vobis facite. Quocunque dixerit vobis facite.

Mieczem Krzyża naszego Pana. Vade satana. Vade satana. Vade satana.

W Imię Jezusa Chrystusa rozkazuję Wam, oddalcie się od naszej Ojczyzny, która ma być Królestwem Chrystusa naszego Pana i Jego Matki Maryi naszej Królowej.

W Imię Jezusa Chrystusa niech się tak stanie.

Amen, amen, amen.

 

Niech sprawiedliwość króluje w naszej Ojczyźnie, w Imię Jezusa Chrystusa naszego Pana, Króla i Zbawiciela. Naszą siłą i mocą jest Jezus Chrystus. Maryjo,

Królowo Polski, my, tu zebrani, błagamy i prosimy Ciebie: otul nas płaszczem swojej macierzyńskiej opieki i umieść każdego z nas w swoim Niepokalanym Sercu. Ta ziemia i Twój lud wolny od wszelkich grzechów i mocy ciemności przez Twoje Niepokalane Serce jest silny i gotowy bronić zawsze Królestwa Twojego Syna.

Matko Boża Miłosierdzia, Pani nasza i Orędowniczko, składamy Bogu, przez Twoje Niepokalane Serce, nasze wołanie o zmiłowanie się nad nami. Niech Twoje przeczyste usta wypowiedzą te słowa w imieniu naszego Narodu. Niech runą mury cywilizacji śmierci otaczające Polskę i niech nastanie w niej Królestwo Boga przez Niepokalane Serce Maryi, naszej Przenajświętszej Matki i Królowej.

Amen.

Zmieniony ( 20.10.2016. )
 
Wyślij maila do Prezesa Rady Ministrów o nie podpisanie projektu rozporządzenia dot. czasu letniego Drukuj Email
Wpisał: Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE   
05.10.2016.

Wyślij maila do Prezesa Rady Ministrów o nie podpisanie projektu rozporządzenia dot. czasu letniego

 

Mail’em   4.10

Stowarzyszenie Interesu Społecznego „WIECZYSTE” zwróciło się z petycją do Prezesa Rady Ministrów o odmowę złożenia podpisu pod projektem rozporządzenia w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2017-2021, przedłożone przez Ministra Rozwoju (numer 50 z wykazu rcl.gov.pl).

Petycja jest następstwem faktu, iż projekt rozporządzenia wprowadzający czas letni w latach 2017-2021 jest już w Komisji Prawniczej, i wkrótce trafi do Prezesa Rady Ministrów.

Stowarzyszenie uzasadnia petycję/wniosek względami negatywnymi skutkami zdrowotnymi zmiany czasu, brakiem oszczędności energetycznych, perturbacjami gospodarczymi i w życiu, a także iż zmiana czasu to herezja naukowa wobec nauk Mikołaja Kopernika (Ziemia Krąży dookoła Słońce, a nie Słońce dookoła Ziemi czy jak obecnie chcą urzędnicy – dookoła niektórych państw).

Jeżeli rozporządzenie nie zostałoby podpisana, to zmiana październikowa byłaby już ostatnia.

Apelujemy o wysyłanie maili do Prezesa Rady Ministrów na adres  sprm@kprm.gov.pl z treścią:

 

Ja niżej podpisany, zwracam się o zakończenie absurdu zmian co 5-7 miesięcy czasu urzędowego i w tym celu wnoszę podobnie jak Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE o odmowę złożenia podpisu przez Prezesa Rady Ministrów pod projektem rozporządzenia w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego środkowoeuropejskiego w latach 2017-2021.

Imię i Nazwisko: ………………………….

 
Grupa rekonstrukcji historycznej sanacji. Szkicowy bilans. Drukuj Email
Wpisał: Grzegorz Braun   
28.09.2016.

Grupa rekonstrukcji historycznej sanacji.

Szkicowy bilans.

Grzegorz Braun

26. 9.2016   http://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/8657-tylko-u-nas-grzegorz-braun-grupa-rekonstrukcji-historycznej-sanacji

 

Przeszło rok od objęcia urzędu przez nowego prezydenta RP i blisko rok od powołania nowego rządu RP jest już co oceniać.

Za szkicowy bilans niechaj wystarczy kilka równoważników zdań i kilka prostych pytań, na które odpowiedzi są Szanownym Czytelnikom „Niepodległej” doskonale znane.

Gdzież jest legendarny Aneks do raportu o likwidacji WSI?

Podobnie jak słynny zbiór zastrzeżony IPN – nadal „zastrzeżony”.

Co z ustawą 1066, legalizującą działania obcych służb na terytorium RP? Nadal obowiązuje – wsparta jeszcze, na domiar złego, nowelą ustawową o możliwości użycia broni przez wojska obce.

Co z prawem do posiadania broni? Nadal obowiązuje reglamentacja – zniechęcająca normalnych Polaków do podnoszenia bezpieczeństwa własnego domostwa i całego kraju.

Co z prawami rodzicielskimi? Nadal lekceważone – czego dobitnym świadectwem jest eskalacja przymusu szczepionkowego.

Co z prawem własności? Nie obowiązuje – skoro brak rozwiązań systemowych w tak kluczowych kwestiach jak zwrot mienia zagrabionego czy konwersja użytkowania wieczystego na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

Pretekst obrony polskiej ziemi posłużył do odebrania polskim właścicielom prawa do rozporządzania własnością. Jaki jest stosunek rządzących do tych spraw? „Z obfitości serca usta mówią” – minister rolnictwa stwierdza, że jego misją jest niedopuszczenie do „powrotu obszarników” (sic!), a minister edukacji wyraża troskę, że „dzieci wyciekają nam z systemu” (sic!, sic!).

Tu konieczne zastrzeżenie – nie twierdzę bynajmniej, że nic się nie zmieniło na lepsze. Wcale nie uważam, że to wszystko jedno, kto z układu okrągłostołowego rządzi Polską, że „PiS-PO jedno zło”, że nie ma większej różnicy, kto akurat spośród „bandy czworga” wysunął się na prowadzenie – tak uproszczonego poglądu na sprawę nie podzielam.

Autentycznie cieszy mnie, że jawna zdrada, programowe zaprzaństwo i deklarowany oportunizm nie są w tym układzie najlepszą przepustką do kariery, co jednak nie oznacza, że samą retorykę patriotyczną uważam za wystarczającą legitymację do władzy. Zwłaszcza że oficjalnie uznanym i lansowanym modelem patriotyzmu jest dziś ten oparty na tradycjach najmniej dla Polski szczęśliwych i najmniej sensownych – insurekcjonizmu (legendy powstańcze) i etatyzmu (legendy II RP), a więc na utopiach i urojeniach wysnutych z gruntownie zafałszowanej wizji przeszłości. Rok Kościuszki proklamowany przez parlament jest dobrą ilustracją tego zjawiska – polskie elity polityczne nadal wolą fikcję od prawdy – jako drogowskaz i szczytny cel służyć ma nam dalej patriotyczna fatamorgana zamiast rzeczywistości.

Owszem, doceniam różnice wynikające z faktu, że w aktualnym obozie władzy jest prawdopodobnie mniej profesjonalnych złodziei i bandytów niż w poprzednim, co jednak nie znaczy, że popieram amatorszczyznę.

Doceniam zmiany kadrowe – dopominam się jednak o zmiany ustrojowe. A tych ostatnich wciąż nie widać, bo przecież akcje propagandowe w rodzaju 500+ czy Mieszkanie+ nie zmieniają w niczym stanu rzeczy – Rzeczpospolita Polska pozostaje nadal republiką socjalistyczną, głęboko zanurzoną w tradycji komuny. Komuny nie tylko tej XX-wiecznej, ale w ogóle szeroko rozumianej rewolucji, zawsze odwołującej się do koronnych inteligenckich przesądów: demokratyzmu, etatyzmu, modernizmu, pacyfizmu i judeoidealizmu.

Ten postępacki kanon obowiązuje u nas nadal – ściśle przestrzegany i egzekwowany przez aktualną elitę władzy. Hasło „odpowiedzialnego rozwoju” jest wszak adaptacją neomarksistowskiej dyrektywy „zrównoważonego rozwoju”, która w praktyce oznacza nie co innego, jak woluntaryzm władzy w sferze gospodarczej, z zakwestionowaniem praw indywidualnej przedsiębiorczości.

Nie twierdzę więc, że w polskim życiu publicznym nie wydarzyło się w ciągu minionego roku kompletnie nic napawającego dumą i nadzieją; że nie ma zgoła niczego, co można zapisać po stronie aktywów i przychodów.

Owszem, z pewnością nie zabrakło momentów podniosłych i wzruszających, ale nie brakowało też chwil żenujących i zawstydzających, tryumfu starej hipokryzji i nowego koniunkturalizmu. Czyż bowiem każdy pochówek bohatera musi być „zrównoważony” jakimś publicznym ukłonem wobec jawnych nieprzyjaciół i zdrajców Polski? Czy piękne przemówienia nad grobami „Inki” czy „Łupaszki” muszą być okupione żenadą i hańbą wiernopoddańczych hołdów w rodzaju kuriozalnego wystąpienia Kaczyńskiego w Białymstoku przeciwko „antysemityzmowi, także ukrytemu(sic!) – bo jakimże niby aparatem zamierza pan prezes „wykrywać” ów „ukryty antysemityzm”? Czy każda chwila prawdy musi być okraszona momentem zakłamania w rodzaju publicznego fetowania Szewacha Weissa (przez prezydenta Dudę w Kielcach) czy Lecha Wałęsy (przez prezydenta Dudę w Gdańsku).

Trudno oprzeć się wrażeniu, że nad świeczkami zapalonymi w zbożnych intencjach górują liczbą ogarki palone rozmaitym bożkom, na czele z tymi „chanukowymi”, które celebrował prezydent Duda w towarzystwie przedstawicieli Chabad-Lubawicz.

Cóż więc, że nowy układ nie kłania się już w pas Niemcom i eurokratom, skoro plackiem leży przed Anglosasami i Żydami. Chowanie głowy w piasek i konspirowanie przed własnym narodem w sprawie żydowskich roszczeń majątkowych, w czym aktualna władza prowadzi politykę pełnej kontynuacji wcześniejszych błędów i zaniechań, to nie zmniejsza nawet o jotę ani skali tych roszczeń, ani natężenia antypolskiej propagandy w świecie.

Antyrosyjskie resentymenty połączone z dziecinnym uwielbieniem i kompleksem niższości wobec Zachodu to nie są ani dobre, ani wystarczające dyrektywy w dyplomacji. Doceniam, owszem, niepodległościową retorykę – upominam się o prawdziwie niepodległościową praktykę. A to oznaczać powinno jednakowy krytycyzm wobec polityki klientelistycznej, a więc jednaki dystans względem samozwańczych patronów, guwernerów i treserów, którzy z Moskwy i Waszyngtonu, z Brukseli czy z Berlina, z Paryża, Londynu czy z Tel Awiwu uzurpują sobie prawo do decydowania o naszym losie.

To nie jest suwerenna polityka, jeśli się po prostu wykonuje czyjeś dyrektywy, rezygnując z własnych pryncypiów na rzecz cudzych, bez względu na to, czy polską rację stanu zawiesimy u klamki zamocowanej akurat na Kremlu czy w Białym Domu. Wyprzedaż polskiego interesu i reglamentacja prawdy – szczególnie rażące na kierunkach ukraińskim i litewskim – to jeszcze wróci do nas strasznym wyrzutem sumienia. Wyzbywanie się suwerenności na poziomie zarówno dyplomatycznego, militarnego i gospodarczego uzależnienia, jak i na poziomie kapitulanckich, konformistycznych względem obcych, narracji historycznych – zawsze pozostanie zdradą stanu. Niezależnie od tego, czy ten dyktat każą nam przyjmować ze Wschodu czy z Zachodu.

Doprawdy trudno czasem oprzeć się wrażeniu, że dobra zmiana co do istoty daje się zdefiniować jako wymiana kadr w granicach zakreślanych przez dogmat „republikański”, a więc Wielki Wschód (masoneria rewolucyjna) odesłany na ławkę rezerwowych, a głównymi rozgrywającymi są chwilowo Szkoci (masoneria „regularna”).

Jakże bowiem inaczej zrozumieć fakt obecności w kapitule Orła Białego takiego osobnika jak prof. Michał Kleiber – wzorcowy oportunista PRL i III RP? Jak inaczej zinterpretować obecność w najwyższych gremiach partyjnych i rządowych Jarosława Gowina? Nawet jednak jeśli nie wspólnota loży, a wspólnota zwykłej koterii nadal przesądza o przetasowaniach personalnych, to niewielka pociecha. Wstawienie Andrzeja Sabatowskiego do KRRiTV czy wcześniej Juliusza Brauna do Rady Mediów Narodowych – wydźwięk takich nominacji i desygnacji jest nie mniej żałosny niż przekazanie na aukcję Jerzemu Owsiakowi pary prezydenckich nart (sic!).

Powyższymi uwagami dzielę się z pełną świadomością miary wyzwań, wobec których stają wszyscy polscy państwowcy – a tych nie brak przecież, chwała Bogu!, w obozie zwycięzców ubiegłorocznych wyborów. Rozumiem, że nie wszystko da się od razu (to koronny argument rzeczników dobrej zmiany) i że tak krawiec kraje, jak przeciwnik pozwala. A przeciwników nie brakuje – obóz zdrady narodowej: obrońcy demokracji, wszelakiej maści koterie, od sędziów do sodomitów – wszyscy oni z wytęsknieniem oczekują zewnętrznej interwencji. Liczą na to, że odmiana koniunktury międzynarodowej (kolejny „reset” amerykańsko-rosyjski) doprowadzi do kolejnej re-aranżacji polskiej sceny politycznej, czego pewne zwiastuny już możemy obserwować (patrz: polowanie z nagonką na Bartłomieja Misiewicza, a więc per procura na ministra Antoniego Macierewicza).

Ale też dlatego nie można dzieła naprawy i umocnienia państwa rozkładać na szereg kadencji parlamentarnych – czas jest krótki. Zbliża się moment, kiedy ostatecznie wyjaśni się rola formacji opartej na niekwestionowanym przywództwie Jarosława i bezkrytycznym kulcie Lecha Kaczyńskiego.

Czy okażą się oni prawdziwymi odnowicielami państwa, czy też żyrantami obcego dyktatu? Czy otwierają oni właśnie drogę do Wielkiej Polski katolickiej, czy wręcz przeciwnie – prostują ścieżkę do kondominium rosyjsko-niemieckiego pod żydowskim zarządem powierniczym?

Na wyjaśnienie nie będziemy czekali długo – przed nami, już tej jesieni, dwa rozstrzygające kryteria: parlamentarne głosowania gwarancji bezpieczeństwa życia nienarodzonych i akt intronizacji Chrystusa Króla Polski (19 listopada w Łagiewnikach).

[To pierwsze już "zdali":  OBALENIE nawet dyskusji w sejmie nad projektem Obrońców Życia. MD, po 10 października]

Baczmy, w którą stronę posteruje nawę państwową „przewodnia siła narodu” – żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji?

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa! Każdy nowy numer znajdziecie w środy, w kioskach na terenie całej Polski! Kupujcie i wspierajcie nasze wydawnictwo!

 

Zmieniony ( 13.10.2016. )
 
Taktyka Szatana jest obecnie inna. Działa poprzez całe rządy, całe szkoły i całe fun­dacje. Drukuj Email
Wpisał: ks. Malachi Martin   
25.09.2016.

Taktyka Szatana jest obecnie inna. Działa poprzez całe rządy, całe szkoły i całe fun­dacje.

 

Diabeł i Nowy Porządek Świata

 

Z książki KRÓLESTWO CIEMNOŚCI, jako samozniszczenie świata, Malachi Martin.

 

[przypominam, bo trzeba. a wywiady nagrano w 1992 roku!! MD]

 

Bernard: Czy można powiedzieć, że we współcze­snym społeczeństwie skala zjawiska satanizmu się na­sila?

 

Ks. Martin: Znajdujemy się obecnie w nowej fa­zie. Zaraz wyjaśnię, dlaczego nazywam to nową fazą. Nie ma wątpliwości, że z opętaniem i egzorcyzmami mieliśmy do czynienia zawsze. Już religia żydowska przewidywała sprawowanie egzorcyzmów przez ka­płanów oraz mędrców. Także Ewangelia zaświadcza, że w czasach Chrystusa występowały przypadki opę­tania i wyrzucania złych duchów. Chrystus, będąc, Panem i Mistrzem, był w stanie wyrzucać diabły jed­nym słowem. Jak pamiętamy, z Marii Magdaleny wy­rzucił On siedem złych duchów. To znaczna liczba! Podczas reformacji protestanckiej i epoki którą okre­ślamy mianem Oświecenia wiara w diabła osłabła jed­nak w miarę, jak katolicyzm praktykowany był powszechnie w pewnych jedynie krajach. Później pewni naukowcy usiłowali udowodnić, że nie ma cze­goś takiego jak diabeł i opętanie. I stopniowo wiara w te rzeczy zanikała.

Tymczasem Szatan czyni postępy.

O tym co się dzieje dowiadujemy się od demonów, wyrzucanych podczas egzorcyzmów. Niekiedy opowiadają one o tym, co czynią. Ludzie zwracający się z prośbą o eg­zorcyzmy zajmują nierzadko wysokie stanowiska w rządzie lub świecie finansów. Często są bardzo wpły­wowi. Nie mogę mówić na ten temat zbyt wiele, jest jednak faktem, że opętanymi są często ludzie zajmują­cy bardzo ważne stanowiska. Ze świadectwa demo­nów oraz okoliczności jakie towarzyszą egzorcyzmom, jak również z tego czego uczy nas Ko­ściół wynika zupełnie jasno, że obecnie Lucyfer kon­centruje się na grupach. Skupia się na organizacjach. Nie ma co do tego wątpliwości.

Weźmy na przykład mój własny kraj, Stany Zjednoczone. W całym społe­czeństwie, zwłaszcza w instytucjach rządowych na szczeblu lokalnym, stanowym i federalnym, włączając w to Waszyngton, Lucyfer posiada grupy swych sług, które spełniają jego polecenia - i czynią to całkowicie machinalnie. Poznałem kilkoro z nich i są oni całko­wicie opętani. Po prostu spełniają jego wolę od rana do wieczora. Odnoszą sukcesy i prowadzą wygodne życie. Powodzi się im pod względem materialnym. Istnieją grupy, które realizują wolę diabła - a czynią to poprzez de-katolicyzację Kościoła i usuwanie z życia publicznego wszelkich wpływów religii. Starają się usunąć ze sfery publicznej nie tylko katolicyzm, ale każdą religię. Oczywiście katolicyzm zwalczają szczególnie zaciekle, ponieważ diabeł wie, że posia­damy coś, czego inni nie mają. Nawet niekatolicy przyznawali zawsze: "Gdyby jutro Kościół rzymsko­katolicki został całkowicie unicestwiony, pozostałe wspólnoty chrześcijańskie same by zanikły". Kościół katolicki jest niejako magnesem, zespalającym wszystkie denominacje, a zarazem normą, w odniesie­niu do której się one samookreślają.

Tak więc taktyka Szatana jest obecnie inna. Nie działa już jedynie poprzez jednostki. Obecnie działa poprzez całe grupy, całe rządy, całe szkoły i całe fun­dacje. Istnieją całe organizacje oddane promowaniu woli Szatana w sferze seksualności, sztuki, historii, polityki, ekonomii czy też obligacji śmieciowych. Jest to jedna z taktyk Lucyfera.

Zgodnie z jego planami zbliża się czas ostatecznej rozgrywki, tak więc groma­dzi on wszystkie siły, jakie tylko może zebrać. I jak na razie odnosi sukcesy, jako że ma tak wiele sług. A ma ich tak wiele, ponieważ oferuje im powodzenie w tym życiu. Daje im sukces! Widzisz, niekiedy zapomina­my o następującej rzeczy: jeśli dokładamy wszelkich starań by wykonywać naszą zwykłą pracę uczciwie, rzetelnie i wystrzegając się przy tym grzechu, Bóg wspiera nas nieustannie swoim światłem. Nazywamy je "lumen Christi" czyli "światłem Chrystusa".

Po­dobnie Szatan ma swe własne światło dla tych, którzy dla niego pracują. Oświeca swe sługi. Obdarza je intu­icją, daje im wskazówki i swe własne "światło". Sza­tan daje "światło"! Daje im przyjemności i powodzenie. O tak, z tego punktu widzenia jest on sprawnym przywódcą. Jednak cena, jaką ludzie ci bę­dą musieli za to zapłacić, jest straszliwa. Ostatecznie kończą w ogniu wiecznym. Jednak w tym życiu Sza­tan daje im wiele. Dlatego właśnie wrogowie Chrystu­sa są bardzo inteligentni. Nie wolno ich nie doceniać. Są groźnymi przeciwnikami, niezależnie od tego czy należą do American Civil Liberties Union (ACLU), Planned Parenthood Federation czy też jakiejś innej organizacji stanowiącej w istocie jedną z macek Sza­tana. Tak, diabeł ma swe sługi i są one mu bardzo wierne.

Bernard: Wpływ Szatana przenika całe nasze spo­łeczeństwo, w tym również muzykę.

Ks. Martin: Och, wpływ Szatana jest silny przede wszystkim w muzyce, posiada ona bowiem przemożną siłę oddziaływania. Według naszych statystyk, Szatan jest najbardziej aktywny w Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii i Europie. Widzisz, wielu ludzi nie zdaje so­bie sprawy z faktu, iż w wyniku procesu, którego dłu­gość trudno jest dokładnie oszacować, ale trwającego mniej więcej 150 lat, z punktem kulminacyjnym gdzieś w połowie XX wieku, narodził się zinstytucjo­nalizowany satanizm, posiadający utajnione struktury, listy członków, ośrodki, przywódców i pokaźne fun­dusze bankowe. Organizacja ta posiada wielkie wpły­wy i jest niczym ośmiornica oplatająca każdą kluczową instytucję przywódczą, czy będą to siły zbrojne, czy też rządy federalne USA i Kanady. Orga­nizacja ta jest niezwykle aktywna i nieustannie układa nowe plany ekspansji.

Jedynie przyjmując istnienie ta­kiej organizacji jesteśmy w stanie wyjaśnić to, co dzieje się na świecie. Obserwując pewne wydarzenia jakie mają miejsce w różnych miejscach świata w nie­uchronny sposób dochodzimy do wniosku, że musi istnieć podobna siła. Musi istnieć jakaś siła koordynu­jąca te działania, ponieważ wszystkie te zjawiska zmierzają w jednym kierunku. A jest to kierunek straszliwy.

Bernardzie, jesteś prawdopodobnie zbyt młody by zauważyć pewną rzecz. To nie przytyk ale komple­ment. Jesteśmy obecnie przyzwyczajeni do nieustan­nych zmian. Mam przez to na myśli, że zmiany dokonują się każdego kolejnego tygodnia i miesiąca. Jednak za mojej młodości tak nie było. Świat był sta­bilny. Obecnie jednak jakiejś sile udało się doprowa­dzić do tego, że znajduje się on w nieustannym ruchu. Zawsze! Musieliśmy pogodzić się z faktem nieustan­nej zmiany. I dotyczy to nie tylko naszej polityki, ale też naszego codziennego życia. Obecny system pracy wymaga od nas nieustannych podróży. Musimy po­dróżować. System pracy zmusza męża do wyjazdu do Seattle, podczas gdy jego żona pozostaje w Oklaho­mie, ponieważ jedynie w ten sposób rodzina może zdobyć środki do życia.

Bernard: I ludzie zmieniają obecnie pracę co dwa lub trzy lata!

Ks. Martin: I przeprowadzają się. Niekiedy ojciec czy matka wyjeżdżają, podczas gdy reszta rodziny po­zostaje na miejscu. Tak to dzisiaj wygląda. A blisko połowa naszych rodzin to rodziny niepełne. Jest jesz­cze jedna zmiana, która ukazuje zakres w jakim ośmiornica ta oplata współczesne społeczeństwo. Zmuszono nas do pogodzenia się z faktem, że męż­czyźni i kobiety noszą stroje uwypuklające każdy szczegół ich ciała. Czy nam się to podoba czy nie, oczekuje się od nas byśmy się z tym pogodzili.

Pro­gramy i reklamy które oglądamy w telewizji zawierają sceny, które zaszokowałyby naszych dziadków. My jednak nie zamykamy już oczu na ich widok! Telewi­zja pokazuje ludzi ubranych bardzo nieskromnie a nawet nagość. A na nas nie robi to już wrażenia! Zmu­szono nas do pogodzenia się z tym. Mówimy po pro­stu: "Tak to już dziś jest". Kolejna rzecz: w programach telewizyjnych usłyszeć można najrozma­itsze wulgaryzmy. A nas to już nie szokuje. Nie mo­żemy sobie pozwolić na to, by nas to szokowało, jeśli chcemy oglądać telewizję. Nie możemy sobie na to pozwolić, ponieważ to słownictwo usłyszeć w telewi­zji można na każdym niemal kroku. Tak więc z tym również się pogodziliśmy. I nie tylko z tym.

Poza krę­gami fundamentalistycznymi nikt nie oczekuje już, że uniesiecie brwi jeśli podczas wspólnego posiłku usły­szycie np.: "Joe mieszka z Mary od trzech lat i są ze sobą bardzo szczęśliwi". Obecnie oczekuje się, że za­reagujecie na to tak, jak gdybyście się dowiedzieli że Joe był u fryzjera. W dzisiejszej Ameryce fakt, że Joe i Mary mogą żyć razem bez ślubu traktowany jest jako coś całkowicie normalnego. Posuńmy się nieco dalej. Ktoś może powiedzieć: "Joe i Michael zdecydowali że bardzo się kochają i że będą odtąd wzajemnie się wspierać". Oznaczałoby to, że żyją oni w związku homoseksualnym. Od was zaś oczekuje się, że to rów­nież zaaprobujecie. Nikt nie spodziewa się po was, że wyrazicie w jakiś sposób swą dezaprobatę. "Pogódź­cie się z tym, bo tak to już jest".

Bernard: Każdy kto krytykuje wolne związki lub związki homoseksualne naraża się obecnie na ostra­cyzm.

Ks. Martin: Jesteśmy zmuszani do przyjęcia takiej postawy i z biegiem czasu godzimy się z faktem, że związki tego rodzaju będą stałym elementem naszej rzeczywistości. A zjawisko to ma już charakter po­wszechny! Mężczyźni i kobiety żyją ze sobą bez ślubu, istnieją też związki homoseksualne. I tak ma odtąd być. "Cóż, jeśli chcesz żyć na tym świecie, musisz to zaak­ceptować". Zaszła też inna zmiana, która ma na nas wpływ, czy nam się to podoba czy też nie. Mam na myśli antykoncepcję.

Przypuśćmy że jacyś ludzie po­stanowiliby: "Chcemy przyzwyczaić ludzi do tego, by używali swych ciał do seksu, ale nie do prokreacji". Jak byś się do tego zabrał gdybyś posiadał władzę?

Zrobiłbyś co następuje: promowałbyś edukację seksualną w szkołach. Oficjalnie twierdziłbyś, że to dla dobra dzieci. Ponadto za pośrednictwem filmów oraz programów telewizyjnych lansowałbyś pogląd, że stosunki przedmałżeńskie są czymś całkowicie normalnym i dopuszczalnym. Jeśli główny bohater jest mężczyzną, zawsze ma dziewczynę, jeśli zaś ko­bietą, ma swego chłopaka - i oczywiście sypiają oni ze sobą. A nikt nie już nie zamyka oczu przy takich sce­nach. Ludzie uważaliby za dziwne, gdyby bohatero­wie nie współżyli ze sobą. Patrzyliby na to podejrzliwie. Uważaliby prawdopodobnie, że bohater nie jest prawdziwym mężczyzną (albo kobietą).

Starałbyś się, aby edukacją seksualną objęte zosta­ły jak najmłodsze dzieci. Uczyłbyś je używania pre­zerwatyw. Nawiasem mówiąc, jeszcze nie tak dawno słowa tego nikt nie wymawiał publicznie. Obecnie na­leży ono do używanego powszechnie słownictwa, czy nam się to podoba czy nie. Tak więc przyzwyczajał­byś dzieci do idei stosowania prezerwatyw. Demon­strowałbyś im je w szkole. Obecnie w Nowym Jorku i innych stanach zajęcia takie przeprowadza się z dziećmi w wieku 6-16 lat. Tłumaczyłbyś im powody, dla których powinno się używać prezerwatyw. Oglą­dałyby środki nawilżające, a także jak nakłada się pre­zerwatywę i jakie są skutki jej stosowania. Przyzwyczaiłyby się więc do myśli, że uprawianie seksu jest czymś normalnym i że jest jedynie seks. "Seks nie ma nic wspólnego z dziećmi. Nie uprawia­cie seksu po to, żeby mieć dzieci".

Owe starannie zaplanowane działania prowadzą do ukształtowania mentalności, która jest chrześcijaństwu całkowicie obca. Inspiratorem tego może być jedynie jakaś stojąca za wszystkimi tymi inicjatywami inteli­gencja. Program ów jest tak wyrafinowany i tak do­brze skoordynowany, że musi stać za nim inteligencja będąca w stanie wykorzystać zasoby ludzkie i mate­rialne dla osiągnięcia takiej zmiany mentalności. Pro­ces ten musiał zostać starannie zaplanowany i obawiam się, że jest to plan bardzo skuteczny.

Zmieniony ( 25.10.2017. )
 
Watykan dzisiaj. Czy Chazarzy są na pewno "nosicielami Słowa Bożego". Apostazja na szczycie? Drukuj Email
Wpisał: O. Jacek Huculak   
21.03.2016.

Watykan dzisiaj. Czy Chazarzy są na pewno  nosicielami Słowa Bożego”. Apostazja?

 

Jeżeli zbawienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus umarł na darmo (Gal 2, 21)

 

 

[Papież] jako następca Piotra, bywa nieomylny w okolicznościach ściśle określonych, czyli tylko wówczas, gdy jako pasterz całego Kościoła – ponad patriarchami i obrządkami – sprawuje nauczanie uroczyste. Ostatnim razem miało to miejsce w roku 1950 przy ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu Maryi.

 

O. Jacek Huculak

 

 http://sacerdoshyacinthus.com/2016/03/03/o-dr-hab-benedykt-jacek-huculak-ofm-watykan-dzisiaj/

 

 

Nawet dla osób nawykłych do częstego gradu w postaci coraz to nowych wytworów myśli katolicko- reformowanej, która pieczętuje się – często na wyrost – Soborem Watykańskim II, wstrząsem stał się niedawny dokument Watykanu o wyłączeniu żydów[1] spośród tych środowisk, ludów i narodów, do których Kościół będzie kierował nauczanie Chrystusa[2].

 

Ma to wynikać głównie stąd, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego”[3], lecz gdyby tak było, to komu – według Kurii – potrzebne byłoby przyjście Jezusa? Czy nie wystarczyłaby droga Chazarów, owego ludu i państwa nad Morzem Czarnym, które w wieku IX przyjęło judaizm?

 

Wstrząs wynika stąd, że reformowanie[4], które dotąd – przy pewnym wysiłku – można było postrzegać jako przejściowe gorączkowanie w postaci herezji materialnej, czyli nieświadomego błądzenia w wierze[5], w danym oświadczeniu przekroczyło granice herezji formalnej; a to już pociąga skutki ciężkie, i to zarówno dla chrześcijan świeckich, jak i duchownych, także dla biskupa.

Już „krewni Jezusa” przyszli Go odciągnąć od nauczania w imię jakiejś poprawności potocznej, wręcz „zabrać Go”, mówiąc, że „odszedł od zmysłów” (Mk 3, 21). Dzisiaj Watykan zwraca się ku prawomyślności tego świata, którym od wieku XVIII – naznaczonego buntem Ameryki i przewrotem we Francji – kieruje gwiazda ludu (am) Dawida[6]. Wokół niej zaś od lat trzystu pośród narodów (gojím) posłusznie krąży pięcioramienna gwiazda masonów, której zgodną odmianą jest czerwony znak socjalistów.

Sprawa jest groźna, bo stanęła na granicy, o której rzekł Pan, jedyny Ješuah – Zbawiciel (Jezus)[7]: „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33). Także jednak na ziemi rzecz mocą prawa Kościoła miewa skutki ciężkie.

 

Św. PAWEŁ

 

Dokument Watykanu wstępnie zaskakuje tym, że powołuje się na krótkie i ogólne, a z kontekstu wyjęte, powiedzenie Pawła[8], owego Szawła z Tarsu, który był nie tylko rodowitym Żydem z pokolenia Beniamina, lecz niegdyś także gorliwym faryzeuszem, a nawet zaciekłym oraz urzędowym inkwizytorem i prześladowcą chrześcijan.

Otóż według tegoż pisma [Watykanu] chwalebny Jezus nie miałby prawa nawrócić go u bram Damaszku, a jeśli już do tego doszło, to stałoby się coś niestosownego, wysoce niepożądanego. Pośrednio wskazuje się na Chrystusa jako na kogoś, kto narobił niepotrzebnego kłopotu. W tym względzie jednak bardzo jednoznaczny jest Nowy Testament, a w nim św. Paweł, który z naciskiem stwierdza: „Jeśli usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus dôreán apéthanen – umarł na darmo” (Gal 2, 21).

Religia więc żydów, odrzucających Jezusa, nie jest i nie może być równoległą drogą do zbawienia, jak to zostało jasno wyłożone przez Kurię wcześniej, w składzie innego pokroju[9]. Także męczennicy krwią wyznawali nie tylko to, że On był Bogiem – więc dla Greków i Rzymian bezpieczne mniemanie, jakoby był jednym z bogów Panteonu – lecz głównie prawdę o tym, że jest On zbawicielem jedynym.

Otóż samej wysokiej radzie Żydów z arcykapłanami na czele jasno oświadczył apostoł Piotr: Poza „Jezusem Chrystusem Nazarejczykiem, którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg [Ojciec] wskrzesił z martwych […] nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano pod niebem żadnego innego imienia, przez które my [Żydzi] powinni byśmy zostać zbawieni (deí sôthếnai hêmás)” (Dz 4, 10. 12).

W tej samej sprawie później rodacy ze strony Pawła przeczytali słowa: „Mamy więc, bracia, pewność, że wejdziemy do miejsca świętego [w niebie] przez krew Jezusa. On nam [Żydom] zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje […] Przystąpmy z sercem prawym, z wiarą czystą… obmyci na ciele czystą wodą [chrztu]” (Hbr 10, 19-22).

Kuria Rzymska zasłania się ogólnym i skądinąd oczywistym powiedzeniem Pawła, że „Bóg nie żałuje [swych] darów łaski i wezwania”[10]. Słowa te zostały tu wyjęte z kontekstu jego rozważań o dziejach Izraela, który w końcu jednak przyjmie Pana Jezusa Chrystusa (Rz 11, 25-26). Niniejszą część Listu do Rzymian umieszczono w tle soborowego oświadczenia „Nostra aetate”, skierowanego do wyznawców religiach niechrześcijańskich, w jego części dotyczącej żydów.

Dane powiedzenie Pawła jest tam przytoczone, lecz Soborowi nie tylko daleko było do tego, co z nimi zrobił ostatnio Watykan, ale w tymże piśmie Sobór nawet podkreślił konieczność głoszenia ewangelii wszystkim, a zwłaszcza muzułmanom i żydom, gdy rzekł: „Kościół katolicki […] głosi i jest zobowiązany (tenetur) nieustannie głosić Chrystusa, który jest, ‹drogą i prawdą, i życiem› (J 14, 6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko [więc również żydów] ze sobą pojednał”[11].

– Należy to podkreślić, bo Kuria chciała sprawić żydom miłą niespodziankę w pięćdziesięciolecie pisma „Nostra aetate”. Okazuje się jednak, że usiłowała to uczynić za wszelką cenę, i to nie tylko wbrew tamtemu oświadczeniu Soboru, lecz także stronniczo nadużywając słów Pawła, a co najważniejsze – wbrew samemu Chrystusowi Panu.

Prawdziwa myśl Pawła jest jasno zarysowana już na tej samej stronicy jego Listu do Rzymian, gdzie pisze on, że wrogość Żydów względem Jezusa jest tymczasowa, a tajemniczo przez Boga dopuszczona po to, „aby i [oni] sami teraz dostąpili miłosierdzia” (Rz 11, 31) dokładnie tak samo, jak tymczasem narody „z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiły miłosierdzia” (30) drogą chrzcielnego włączenia w tajemnicę Chrystusa.

Zatwardziałość – pisze Paweł – dotknęła część Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia narodów; i tak cały Izrael zostanie zbawiony (25-26) w Kościele Chrystusa. „Jeżeli zaś ich [Żydów] upadek przyniósł bogactwo światu, a ich [nawróconych] mała liczba – wzbogacenie narodom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie w całości” (12) wokół Pana Jezusa.

To zaś nastąpi także dlatego, że z woli Chrystusa przed końcem tego świata „ewangelia musi być głoszona wszystkim narodom”[12], przeto również Żydom, a nawet „najpierw Żydowi, a potem Grekowi”[13], czyli synowi jakiegoś narodu wewnątrz Cesarstwa, gdzie mowa grecka była używana wszędzie. „Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem, ponieważ ten sam jest Pan wszystkich” (Rz 10, 12), a „Ten [Jezus] jest ustanowiony na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34).

Przede wszystkim zaś, jeśli Żydzi – także według Pawła – mają przyjść do Jezusa, to nasuwa się pytanie, na które on jasno odpowiedział w sąsiednim miejscu tegoż Listu do Rzymian: „Jak mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jak mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? […] Przeto wiara ex akoếs – z usłyszenia [pochodzi], a usłyszenie [dokonuje się] przez słowo Chrystusa” (Rz 10, 14-17). Według Pawła więc Żydom koniecznie trzeba kêrýssein – ogłaszać Dobrą Nowinę Jezusa. Oświadcza on: „Ja nie wstydzę się ewangelii. Jest ona bowiem mocą Boga ku zbawieniu dla każdego wierzącego, Ioudaíô te prốton – najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (1, 16). Paweł nie tylko był tego pewien, lecz również tak czynił, wszędzie – począwszy od Damaszku i Antiochii poprzez Efez i Korynt aż do Rzymu – kierując swoje kroki i słowo najpierw do Żydów, wbrew temu, czego chciałaby obecna Kuria.

Jej wymysł nie pomieściłby się w głowie nawet owym ioudaizóntes – żydującym przeciwnikom, a nawet wrogom Pawła, dla których prawo Mojżesza było częścią całości zbawczej, należącej jednak do Chrystusa. Nawet ci ludzie – których Paweł nie waha się nazwać „fałszywymi apostołami, podstępnymi działaczami, udającymi apostołów Chrystusa”, a nawet „sługami jego [szatana]” (2 Kor 11, 13-15) – z obrzydzeniem odrzuciliby twierdzenie, jakoby do zbawienia wystarczył Mojżesz, więc religia żydowska byłaby względem chrześcijaństwa jakąś drogą równoległą do zbawienia. Coś takiego więc nikomu nie mogło nawet przyjść do głowy, natomiast ów żydujący pogląd o przyjęciu prawa jako warunku dojścia do Chrystusa, został na szczeblu najwyższym odrzucony przez samych apostołów na Soborze Jerozolimskim w roku 49 (Dz 15, 1-33).

Zasadniczo tej sprawie św. Paweł poświęcił swe listy do Rzymian i do Galatów, gdzie z naciskiem rzekł: Jeżeli zbawienie dokonuje się przez prawo [Mojżesza], to Chrystus umarł na darmo(Gal 2, 21). W przekonaniu Pawła – wbrew temu, co usiłuje mu podsunąć Kuria – całe dzieje Izraela zmierzały ku Jezusowi i w Nim miały znaleźć wypełnienie (Mt 5, 17): „Nasi ojcowie – pisze on – wszyscy byli pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze i wszyscy w [imię] Mojżesza zostali zanurzeni w obłoku i w morzu; wszyscy też jedli ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem z towarzyszącej im skały duchowej; a tą skałą był Chrystus” (1 Kor 10, 1-4).

Owo kluczowe Pawła zdanie warunkowe: „Jeżeli usprawiedliwienie – przez prawo…”, w domniemanym trybie nierzeczywistości działające jako ‘dowód nie wprost’, jest doniosłe tak samo, a zasadniczo jest nawet tożsame z tym jego zdaniem także warunkowym: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, to daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach […] Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (15, 17. 20).

 

JEZUS

 

Od jasnej postawy Pawła daleko ważniejsze jest nauczanie i dzieło Chrystusa, których zresztą odzwierciedleniem były starania Jego ucznia z Tarsu, owego Żyda, a nawet faryzeusza przezeń nawróconego u bram Damaszku.

Jezus Nazarejczyk[14] wychował się, wzrastał i pracował, a potem głosił naukę w zielonej, kwitnącej rolnictwem północnej części Palestyny, zwanej Galil hag-gojím – Galileą narodów[15], odróżnianych od jedynego ludu (am), którym miał być Izrael. Wynikało to stąd, że już w VIII wieku [przed Chrystusem md] podbił ją król Asyrii, który Żydów uprowadził w głąb swojego kraju, by tam osiedlić Asyryjczyków; a później – po Aleksandrze Wielkim – napłynęli tam Grecy. Królowej judzkiej Aleksandrze około roku 70 przed Chr. tylko w małej mierze udało się zmusić Galilejczyków do religii żydowskiej, skąd w oczach Judejczyków oni nadal pozostali narodem osobnym[16]. Zachowali odmienną kulturę syryjską, opartą o najstarszy i wielki dorobek sumeryjsko-babiloński, także w dziedzinie piśmiennictwa, prawa i religii. Wyróżniali się też osobliwą, bliższą klasycznej, wymową języka aramejskiego (Mt 26, 73), którym wówczas mówiono w Palestynie i na Bliskim Wschodzie[17]. – Jezusa, syna Maryi z „miasta w Galilei, zwanego Nazaret” (Łk 1, 26), powszechnie uznawano za Galilejczyka; Jego uczniów – także[18].

Nie bez związku z ową kulturą wysoką, wolną od usposobienia nazbyt prawniczego, pozostają wielekroć powtórzone słowa Zbawiciela: „Słyszeliście, że powiedziano [według prawa Mojżesza]… Ja natomiast mówię wam…”[19].

Dla każdej osoby, „najpierw dla Żyda, potem dla Greka” zetknięcie się z Jezusem jest rozstrzygające, bo wymaga zajęcia postawy, której treść ma skutki na wieczność.

On jest probierzem, gdyż „ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”[20]. On „jest ustanowiony na upadek i powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). „On jest – rzecze Piotr – kamieniem, odrzuconym hyph’hymốn – przez was [Żydzi] budują­cych: tym, który stał się głowicą węgła” (Dz 4, 11). „Wam zatem, co [w Niego] wierzycie [niech będzie] cześć, natomiast niewierzącym tenże kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się… kamieniem potknięcia się i skałą obrazy” (1 P 2, 7-8). Niniejsze słowa Piotra i Pawła tylko rozwijają to, co rzekł sam Pan Jezus na krótko przed męką: „Każdy, kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go” (Łk 20, 18).

Według rozporządzenia Boga głoszenie ewangelii, podczas gdy Syn Boży chodził po tej ziemi, miało dokonywać się w Palestynie i skupiać się wyłącznie na Żydach. On nie tylko o sobie rzekł: „Jestem posłany [osobiście] tylko do owiec, które poginęły oíkou Israếl – z domu Izraela” (Mt 15, 24) – choć poszedł w okolice fenickiego Tyru i Sydonu, a także do greckiego Dziesięciogrodu (Dekápolis) – lecz zakazał też uczniom: „Nie idźcie do narodów i nie wstępujcie do żadnego miasta Samarytan. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela” (10,5-6).

Czyż te słowa nie są wprost przeciwne temu, co wyznacza Watykan? Ich moc w tym względzie nie zmniejsza się na tle tego, co Jezus oświadczył uczniom po swym zmartwychwstaniu, gdy oświecił uczniów, „aby rozumieli Pisma” (Łk 24, 45), czyli Biblię Żydów, i rzekł im: „Tak jest napisane [tam]: Mesjasz (ton Christón) będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię będzie głoszone nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, [lecz] począwszy od Jerozolimy (46-47). Dzieło to mieli zacząć po zesłaniu Ducha Świętego, a Jezus przed wniebowstąpie­niem, bezkreśnie rozszerzając ich pole działania, powtórzył im: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii [czyli w Izraelu], i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).

Wówczas to uczniom nakazał: Pójdźcie na cały świat i ogłoście (kêrýxate) ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, ten będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 15-16). Innej możliwości nie ma „ani dla Żyda ani dla Greka”, czyli dla nikogo. Praca więc apostołów oraz ich następców miała wyrastać niezmiernie ponad proste zachęcanie do czegoś wartościowego obok innych rzeczy podobnie dobrych i pięknych, gdyż miała ona być kếrygma – ogłoszeniem tego, co do zbawienia jest konieczne potrzebne, czyli przylgnięcia do Jezusa, czego uwieńczeniem jest chrzest.

Dlatego to już w dzień Pięćdziesiątnicy, gdy Żydzi w Jerozolimie wysłuchawszy pierwszego kazania Piotra, „przejęci do głębi serca” zapytali, co mają czynić, on rzekł im: „Nawróćcie się i niech każdy z was zostanie ochrzczony w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego […] Ratujcie się spośród tego przewrotnego plemienia!” (Dz 2, 37-40).

Znamienne jest, że Pan Jezus nakazał nie tylko podtrzymywanie działania ciągłego, jakby liniowego w postaci ‘głoście (kêrýssete)’, lecz dokonanie czynności jakby punktowej, gdy rzekł: „ogłoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15), czemu zresztą doskonale odpowiada zapis Mateusza: „Pójdźcie więc i nauczcie (mathêtéusate) wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, [i] ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (28, 19).

– Ostatnio jednak najlepsi katolicy, którzy według woli Pana starają się „zachowywać wszystko”, nie szczędząc wysiłków, a nawet ofiar, oni – zwłaszcza w okresie niedawnego synodu i po nim – ze strony Kurii bywają piętnowani jako rzekomi faryzeusze, ludzie niemiłosierni, zapatrzeni w literę, bałwochwalcy, buntownicy, a nawet jako fundamentaliści podobni do bojowników państwa islamskiego. Cóż to jednak jest wobec tych potwarzy, które zniósł Pan Jezus, zwłaszcza od arcykapłanów i rady żydowskiej?

Według obecnej Kurii powodem wyłączenia żydów spośród tych, do których będzie kierowana nauka Chrystusa, ma być głównie to, że oni rzekomo są „nosicielami Słowa Bożego”[21], a przecież sam Jezus tuż po zmartwychwstaniu „zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im [uczniom],  co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego” (Łk 24, 27). Później zaś rzekł: „To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi wypełnić się wszystko, co jest o Mnie napisane w prawie Mojżesza, u proroków i w psalmach” (44).

Wcześniej natomiast oświadczył, że nie przyszedł znieść prawa czy proroków, „lecz wypełnić [je]” (Mt 5, 17), uwagę skupiając na ich korzeniu, a także na zwieńczeniu, którym jest dwoiste prawo miłości, a przede wszystkim to, że jedyny Bóg istnieje w trójcy Osób i że On sam, Jezus, jest odwiecznym Synem Bożym, który w „pełni czasu”[22] przyjął naturę ludzką w łonie Maryi Panny[23].

Jest On więc „Tym, który [ostatecznie] wyznacza treść wiary (ho tês písteôs archêgós)”, przeto ją „wydoskonala” (Hbr 12, 2), doprowadzając do odwiecznie zamierzonego stanu pełnego Słowa Bożego. O tym w kręgu Pawła napisano, że „wielekroć i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna…, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr 1, 1-3). Głównie w tym odniesieniu rzekł On: „Oto czynię wszystko nowe… Ja jestem Alfą i Omegą, początkiem i końcem” (Ap 21, 5-6).

On więc jest koniecznym szczytem i zwornikiem całego łuku biblijnego, a tegoż pełnego Słowa nosicielami nie mogą być żydzi, którym już na początku rzekł Piotr z Galilei: „Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg [Ojciec] potwierdził wam niezwykłymi czynami, cudami i znakami… przybiliście rękami nieprawych do krzyża i zabiliście […] Zaparliście się Go przed obliczem Piłata, gdy ten postanowił uwolnić [Go]… Zabiliście dawcę życia, lecz Bóg Go wskrzesił z martwych”[24].

Ich ziomek zaś Paweł z rodu Beniamina w liście, który jest najstarszą częścią Nowego Testamentu, pisze: „Bracia, wy staliście się naśladowcami Kościołów Boga, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, gdyż to samo, co one od Żydów, wycierpieliście także wy od własnych współziomków. Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków; i nas prześladowali, a nie podobają się Bogu i wrodzy są wszystkim ludziom. Zabraniają nam przemówić do narodów, [co jednak czynimy] aby ci zostali zbawieni; a tak dopełniają miary swoich grzechów. Na koniec jednak pośpieszył przeciw nim gniew [Boga]” (1 Tes 2, 14-16).

Gdy Pan Jezus, na oślęciu jadąc ku stolicy Żydów, „zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli […] Niektórzy jednak faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: ‹Nauczycielu, zabroń tego uczniom swoim›. Odrzekł: ‹Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, to kamienie wołać będą›” (Łk 19, 37-40).

Obecna Kuria natomiast nie tylko zamilkła, lecz – dołączając do tamtych faryzeuszy – domaga się milczenia od uczniów Jezusa. Kościół Katolicki jednak nie przestanie śpiewać owej pięknej antyfony: Pueri Hebraeorum, portantes ramos olivarum – Hebrajskie pacholęta, niosąc gałązki oliwne, wybiegły naprzeciw Pana, śpiewając radośnie Mu: ‹Hosanna na wysokości!›[25]. Wcześniej zaś Jezus oświadczył Żydom w Jerozolimie: „Abraham, ojciec wasz, rozradował się stąd, że ujrzał mój dzień: ujrzał [go] i ucieszył się” (J 8, 56).

 

KURIA

 

Okoliczności wskazane wyżej wskazują na to, że watykańskie oświadczenie w sprawie żydów – w którego tle widnieje obraz jakiegoś Kościoła zbytecznego, nikomu w istocie niekoniecznego, a nie prawdziwy Kościół „jeden, święty, powszechny (katholikế) i apostolski”[26] – nie tylko przekroczyło granice herezji formalnej, lecz nawet zbliżyło się do odstępstwa od wiary katolickiej, co z grecka bywa zwane apostazją.

Kuria rzymska, z kongregacjami i podległymi urzędami, jest osobistym narzędziem papieża, działającym jako jego alter ego, czyli przedstawiciel jego osoby. Żadne więc działanie Kurii, a już zupełnie żaden jej dokument, nie jest głosem samej Kurii, lecz jest odbierany jako pochodzący ze strony papieża. Stąd wynika ogromna odpowiedzialność urzędów watykańskich, a beztroskie obchodzenie się z nauką i zwyczajem apostolskim, do których należy powszechna konieczność wiary oraz chrztu, to droga prowadząca do skutków najgorszych. Taka beztroska urzędów może wynikać ze zwodniczego poczucia, że nic im nie grozi, bo za nimi stoi papież, który może wszystko, a także z mniemania, jakoby papież był wyrocznią prawdy.

Zapominają jednak, że papież nie jest jakimś bogiem, lecz tylko biskupem, a jako biskupowi Rzymu przysługuje mu szczególne stanowisko w Kościele. Metropolitą Lacjum, prymasem Włoch, patriarchą Zachodu – jednym z pięciu starożytnych[27] – i pasterzem całego Kościoła staje się on ze względu na to, że został biskupem Rzymu. Owo stanowisko, ów zakres władzy jest nadbudową jego tożsamości biskupiej, sprawowanej w Rzymie. Jako następca Piotra, bywa nieomylny w okolicznościach ściśle określonych, czyli tylko wówczas, gdy jako pasterz całego Kościoła – ponad patriarchami i obrządkami – sprawuje nauczanie uroczyste.

Ostatnim razem miało to miejsce w roku 1950 przy ogłoszeniu dogmatu o wniebowzięciu Maryi. Oczywiście nie jest to żadna twórczość, lecz tylko stwierdzenie, że dana treść – jak roślina w ziarnie skryta pod ziemią, a potem kiełkująca i rozwijająca się – zawsze należała do skarbca Objawienia, którego źródłami są Pismo i Tradycja, a głównie ta druga, bo jest o wiele starsza i tylko według niej ustalono wykaz ksiąg biblijnych.

Narzędziem zaś przekazywania treści Objawienia jest według woli Chrystusa żywe słowo apostołów oraz ich następców, którymi są biskupi; a jest ono nieomylne wtedy i tylko wówczas, gdy oni – w łączności z następcą Piotra – sprawują nauczanie uroczyste na soborze powszechnym albo gdy rozproszeni po całym świecie sprawują nauczanie zwyczajne, które musi być całkowicie zgodne, czyli powszechne, i to nie tylko w przestrzeni – kiedy to w danym okresie biskupi wyrażaliby jakieś twierdzenie –, lecz także w czasie, czyli w zgodzie z nauczaniem poprzednich pokoleń biskupów aż do apostołów. Na tym tle o czym świadczy wypowiedź kard. L. J. Suenensa, że Sobór Watykański II był rewolucją francuską w Kościele, lub podobne słowa o. Y. Congara OP, że był on bezkrwawo przeprowadzoną rewolucją październikową?

Na co dzień więc papież nie jest nieomylny i jak każdy inny biskup święcenia wprawdzie ma nieutracalne, lecz nie jest wykluczona utrata jego władzy w diecezji, a z nią – całej nadbudowy, i to nawet niekoniecznie drogą postępowania w sądzie, lecz samoczynnie, mocą samego prawa. Stwierdzają to na przestrzeni wieków niektórzy papieże, lecz także znamienici teologowie i prawnicy, z których wielu Kościół ogłosił świętymi[28].

Powody takiej utraty, skądinąd oczywiste, wyszczególnia prawo Kościoła, gdy stanowi w kanonie 1364:
„§ 1. Odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu kan. 194, § 1, n. 2; duchowny może być ponadto ukarany karami, o których w kan. 1336, § 1, n. 1, 2 i 3. – § 2. Jeśli tego domaga się długotrwały upór lub wielkość zgorszenia, można dołączyć także inne kary, nie wyłączając wydalenia ze stanu duchownego”. Ów zaś kanon 194, § 1, n. 2 brzmi: „§ 1. Mocą samego prawa zostaje usunięty z urzędu kościelnego: […] 2° kto publicznie odstąpił od wiary katolickiej lub wspólnoty z Kościołem”.

Tutaj posoborowy reformator prawa pomylił się, gdyż powtórzył treść kanonu 1364, a chodziło z pewnością o § 2 kanonu 194: „Usunięcie, o którym w nn. 2 i 3, tylko wtedy może być uskutecznione, jeśli wiadomo, że to [wykroczenie] stwierdziła odpowiednia władza (competens)”. – Jest to wymóg zrozumiały, bo dla poczucia praworządności stosowne jest, aby społeczność wiernych wiedziała, dlaczego ich przełożony stracił stanowisko. Przepis ten zakłada, że herezja pasterza nie jest powszechnie znana (notoria) w jego środowisku, więc odnośne stwierdzenie władzy wyższej zapewnia też jawność. Wiąże się to ze wstępną prawdą o widzialności Kościoła, który jako taki może być rozpoznany jako prawdziwy, czyli „jeden, święty, powszechny (katholikế) i apostolski”[29].

Względem biskupa Rzymu zaś, jako patriarchy najwyższego, nie ma wprawdzie ludzkiej władzy odpowiedniej, czyli zwierzchniej, która by stwierdziła zajście wykroczenia (factum), ale w danym przypadku nie jest to konieczne, bo z całą oczywistością zostało to wykazane przez samo oświadczenie Watykanu o żydach, które jest dokumentem najbardziej urzędowym, więc powszechnie jawnym oraz rozgłoszonym, a jaskrawo przeciwstawnym ewangelii Jezusa i całemu Testamentowi Nowemu[30].

Taka rzecz zaś, jako notoria et palam divulgatapoznana i otwarcie rozgłoszona[31], będąc kościelno-społecznym zjawiskiem postrzegalnym i powszechnie znanym, wystarczająco wykazuje sam krok urzędowy i wyszczególnia treść jego. Trudno zresztą byłoby o jawność i rozgłoszenie większe niż to, które sam Watykan zapewnił swemu oświadczeniu, przez co ze strony Pawła ściągnął on na siebie ocenę jako autokatákritos – zasądzony przez samego siebie (Tt 3, 11), a już wstępnie dlatego, że w Kościele władza – jak podkreśla tenże Paweł – jest nadawana „ku budowaniu, a nie ku burzeniu” wiernych[32].

Rzecz zaś dodatkowo jest opieczętowana swym stanem jubileuszowego daru dla żydów w pięćdziesięciolecie soborowego pisma „Nostra aetate”, jak również wypowiedziami podczas nieco późniejszego spotkania w synagodze rzymskiej.

Niczego tu nie zmienia wzmianka, że ów dokument nie jest głosem dogmatycznym. Cóż bardziej oczywistego? To jednak nie zmienia jego treści i nie umniejsza jej przedmiotowości i powszechnie nagłośnionej jawności. Tak samo zresztą przed Soborem i w czasie jego trwania Jan XXIII, potem Paweł VI, a z nimi Kuria, wielekroć powtarzali, że to zgromadzenie nie ma celów dogmatycznych, lecz tylko duszpasterskie. Celem było uspokojenie biskupów, by otworzyć bramy dla głębokich i zasadniczych zmian w Kościele rzymskim; a rzecz za Pawła VI była już tak nie do ukrycia, że nawet dwom pismom szumnie i na wyrost nadano tytuł ‘konstytucja dogmatyczna’, choć ów przymiotnik mógł wskazywać tylko na jakąś teologię, czyli naukę o treściach wiary, jako odróżnioną od teologii moralnej czy duszpasterskiej[33].

Dogmatyzm natomiast, tyle bezwzględny co nieuzasadniony, wykazano czynnie tuż po soborze, przy wprowadzaniu reform, podobnie jak ostatnio powalono jedyny zakon owocujący i młodzieńczy, mianowicie Franciszkanów Niepokalanej z ich gałęzią żeńską.

Chrystus Pan wprawdzie obiecał uczniom, że Duch Święty, którego im ześle po wniebowstąpieniu, doprowadzi ich „do całej prawdy” (J 16, 13), lecz nie jakoby wówczas mieli otrzymać nowe objawienie, ale że Duch poprowadzi ich w głąb tej prawdy, którą On objawił, chodząc po tej ziemi. Ona bowiem jest jedna i niezmienna, bo tożsama ze sobą, co więcej – On jest jej uosobieniem, jak sam rzekł: „Ja jestem drogą i prawdą [ową jedyną] (hê alếtheia), i życiem” (14, 6). Ona więc jest niezmienna, lecz jej poznanie może się rozwijać głównie przy wsparciu Ducha, podobnie jak gorczyca od stanu ziarna ukrytego w ziemi, które jest „najmniejsze ze wszystkich”, stopniowo rozwija się i „staje się drzewem” (Mt 13, 32), niezmiennie zachowując bytową tożsamość.

Objawienie, które się wypełniło w Chrystusie, stanowi skarbiec pełny i zamknięty, Dlatego to św. Paweł swego ucznia Tymoteusza, biskupa Efezu, niemal „zaklina” (1 Tm 5, 21), gdy list kończy w słowach: „O, Tymoteuszu, tên parathếkên phýlaxon – ustrzeż [tego] skarbca” (6, 20); a podobnie na początku listu drugiego pisze mu: „Zdrowe zasady, które usłyszałeś ode mnie, zachowaj w wierze i miłości, która jest w Chrystusie Jezusie. Dobrego skarbca ustrzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (1, 13-14).

*                         *                         *

Dokument o żydach jest kroplą, która przepełniła czarę, a raczej ogromną stągiew, bo rzecz zasadniczo rozpoczęła się już w dniu wyboru papieża, kiedy to przemówienie było tak zaskakujące, że już nazajutrz rano na odległą jeszcze Mszę rozpoczęcia urzędu wprosił się prawosławny patriarcha Konstantynopola (Stambułu).

O czymś takim zaś nie tylko „od wieków nie słyszano”, nawet po Soborze Watykań­skim II, ale przez ponad tysiąclecie – począwszy od Focjusza w wieku IX – było to wręcz nie do pomyślenia. Patriarcha jednak podjął tę podróż chętnie, gdyż „między wierszami” usłyszał własne nuty o biskupie Rzymu, który wśród patriarchów Kościoła ma miejsce pierwsze nie według zwierzchności, lecz tylko honoru, jak przewodniczący obrad okrągłego stołu. To jednak przeczy katolickiej prawdzie orzeczonej[34]. –

Beztrosko tworząc nowe teorie, Kuria zapomniała, że nawet w owych rzadkich chwilach, gdy głos papieża bywa nieomylny, „następcom Piotra został obiecany Duch Święty nie po to, by dzięki Jego objawieniu (eo revelante) przedkładali [jakąś] naukę nową, lecz po to, by przy Jego wsparciu (eo assistente) święcie strzegli i wiernie wykładali objawienie, czyli skarbiec wiary przekazanej przez apostołów”[35].

Prawo Kościoła także w danej sprawie ma być odzwierciedleniem zasad właściwych czasom apostołów, a zapisanym w Nowym Testamencie. Jeżeli niedawno synod biskupów greckoprawosławnego patriarchatu Jerozolimy i całej Palestyny usunął ze stanowiska patriarchę Ireneusza, a nawet sprowadził go do stanu mniszego za to, że w długoterminową dzierżawę oddał Żydom pewne nieruchomości kościelne w Mieście; jeżeli Paweł już o tych, co prawo Mojżesza stawiali jako warunek otrzymania chrztu, powiedział, że są kłamliwymi apostołami i sługami szatana (2 Kor 11, 13. 15), – to co rzekłby o tych, co dzisiaj uznają samo to prawo za drogę do zbawienia, sprzeciwiając się Jezusowi, który polecił ogłosić ewangelię wszystkim ludom i narodom „aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8), „począwszy od Jerozolimy” (Łk 24, 46), stolicy Żydów, i od Izraela, do którego wyłącznie był On osobiście posłany? Są podstawy, by się domyślać, bo już w odniesieniu do tamtych ludzi Paweł wyznaczył zasadę: „Jeżeli ktoś głosiłby wam ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście, anáthema éstô – niech będzie wyklęty” (Gal 1, 9).

Jeżeli Mię miłujecie – rzecze Pan Jezus – będziecie zachowy­wać moje przykazania (J 14, 15). Wespół ze św. Pawłem, owym Żydem z rodu Beniamina, wyznać należy: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), przeto „gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla narodów, natomiast dla tych, co są powołani [do zbawienia], tak spośród Żydów, jak i spośród Greków – Mesjaszem (Christón), mocą Boga i mądrością Boga” (1 Kor 1, 22-24).

W chwili zbawczej śmierci Jezusa nie przypadkiem „zasłona przybytku”, czyli miejsca najgodniejszego w świątyni Jerozolimy, stolicy Żydów, „rozdarła się na dwoje, z góry na dół”; a przy tym „ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać” (Mt 27, 51). Także na tym tle trzeba wsłuchać się w oczywiste skądinąd oświadczenie Pawła: „My jesteśmy phýsei Ioudaíoi – Żydami z urodzenia…, a jednak przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie przez wypełnianie prawa [Mojżesza] za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa […] Jeśli bowiem usprawiedliwienie dokonuje się przez prawo, to Chrystus umarł na darmo” (Gal 2, 15-21).

– – –

* Autor jest doktorem habilitowanym teologii ze specjalnością w teologii dogma­tycznej (przypis redakcji).

[1] Według pisowni polskiej wyraz ten pisze się literą małą, gdy oznacza wyznawców religii Mojżesza, nie przyjmujących Jezusa za Mesjasza, natomiast literą dużą, gdy chodzi o członków narodu hebrajskiego, których duża część nie wyznaje żadnej religii lub jakąś inną, głównie chrześcijańską. W niniejszym piśmie nie chodzi o naród, tym bardziej, że znaczna większość obecnie żyjących wyznawców Mojżeszowych wywodzi się z ludu Chazarów, których państwo, w okresie VII-X w. położone nad Morzem Czarnym między Wołgą a Donem, w wieku IX przyjęło judaizm.

[2] Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześcijan [!], ‹Perché i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili› (Rm 11, 29). Riflessioni su questioni teologiche attinenti alle relazioni cattolico-ebraiche in occasione del 50o di ‹Nostra aetate› (11 XII 2015), n. 40: „La Chiesa cattolica non conduce né incoraggia alcuna missione istituzionale rivolta specificamente agli ebrei. Fermo restando questo rifiuto – per principio – di una missione istituzionale diretta agli ebrei, i cristiani sono chiamati…”. Streszczenie pt. Un nuovo contesto teologico zamieszczono w ‘L’Osservatore Romano’ 11 XII 2015, ss. 1. 4.

[3] Tamże.

[4] Zostało ono pilnie opisane oraz udokumentowane przez R. Amerio w potężnym tomie pt. ‹Iota unum›. Analiza zmian w Kościele katolickim w XX wieku, którego tłumaczenie polskie (z języka włoskiego) zostało wydane w roku 2009.

[5] Ono może wynikać np. z niedouczenia, które jednak – jako brak wiedzy należnej (ignorantia) – w przypadku osób duchownych jest zawinione.

[6] L. de Poncins, Les forces secrètes de la Révolution, Cadillac 2005. – „Ciebie wybrał Jahwe, Bóg twój, abyś spośród wszystkich narodów, które są na powierzchni ziemi, był ludem stanowiącym Jego szczególną własność […] Dziś Jahwe wybrał cię, byś był Jego ludem szczególnym… i by uczynić cię wyższym od innych narodów” (Pwt 7, 6; 26, 18-19). Nawet rzekomo otwarty na narody Izajasz mówi jasno: „Do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie” (60, 5). „Stawią się obcy, by paść waszą trzodę, cudzoziemcy będą u was orać i uprawiać winnice. Wy natomiast będziecie nazywani kapłanami Jahwe, nazywać was będą sługami Boga naszego. Żywić się będziecie bogactwem narodów, dobra ich przywłaszczycie sobie” (61, 5-6). Z narodów zaś tylko „niektórych wezmę sobie jako kapłanów i lewitów – mówi Jahwe” (66, 21), oczywiście jeśli owi „niektórzy” przyjmą prawo Mojżeszowe. „Pamiętaj, co uczynił ci Amalek […] Gdy Jahwe, Bóg twój, da ci bezpieczeństwo…, wygładzisz imię Amaleka spod nieba. Nie zapominaj o tym!” (Pwt 25, 17-19).

[7] „Nadasz [Mu] imię Jezus, albowiem On zbawi swój lud [Żydów] od Jego grzechów”: Mt 1, 21.

[8] Rz 11, 29.

[9] Kongregacja Nauki Wiary, Oświadczenie Dominus Iesus o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła (6 VIII 2000), nn. 13-14: „Właśnie ze względu na tę świadomość jedynego i powszechnego daru zbawienia, pochodzącego od Ojca poprzez Syna w Duchu (Ef 1, 3-14), pierwsi chrześcijanie zwrócili się do Izraela, ogłaszając mu dokonanie się zbawienia, które przekra­czało Prawo, a następnie stawili czoło ówczesnemu pogańskiemu światu, który próbował osiągnąć zbawienie za pośrednictwem wielu zbawczych bóstw […] Należy dążyć do głębszego zrozumienia, na czym polega ów współudział w pośrednictwie [zbawczym], który wszakże musi być zawsze podporządkowany zasadzie jedynego pośrednictwa Chrystusa: ‹Jeśli nie są wykluczone różnego rodzaju i porządku pośrednictwa, to jednak czerpią one znaczenie i wartość wyłącznie z pośrednictwa Chrystusa i nie można ich pojmować jako równoległe i uzupełniające się›”.

[10] Rz 11, 29. Paweł używa strony biernej, według której wspomniane dary ‘nie są przedmiotem żałowania (ametamélêta)’ ze strony Boga.

[11] Nostra aetate, n. 2. Nawiązuje się tu do 2 Kor 5, 18-19.

[12] Mk 13, 10; Mt 24, 14.

[13] Rz 1, 16; 2, 9. 10.

[14] J 19, 19; Dz 3, 6; 4, 10: Iêsoús ho Nazôraíos.

[15] Iz 8, 23; 1 Mch 5, 14; Mt 4, 15.

[16] Widać to np. w cierpkich wypowiedziach: „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?” (J 1, 20); „Zbadaj i zobacz, iż [żaden] prorok nie powstaje z Galilei” (J 7, 52).

[17] Początkowo Żydzi przyjęli alfabet odwiecznych i właściwych mieszkańców Palestyny, czyli Kananejczyków – przez Greków zwanych Fenicjanami –, których dużą część wymordowali, począwszy od ludności Jerycha, a resztę zepchnęli na zachodni kraniec nadmorski. Znacznie później zaś, bo między wiekiem IV a II przed Chr. alfabet fenicki zastąpili właśnie aramejskim, który potocznie, choć błędnie, jest nazywany hebrajskim głównie dlatego, że wyłącznie nim zapisano Biblię hebrajską. To jednak, obok innych znamion, świadczy o tym, że jest ona o wiele mniej starożytna od literatury greckiej, nie mówiąc o sumeryjsko-babilońskiej czy syryjsko-fenickiej, tj. aramejskiej. – Żydzi zaś uznają kształt tych liter za święty nośnik duchowych mocy, a poznawanie ich – za sposób przybliżania się do Jahwe.

[18] Łk 23, 6-7; Mt 26, 73; Dz 1, 11; 2, 7.

[19] Mt 5, 21. 27. 31. 33. 38. 43.

[20] Mt 3, 12; Łk 3, 17.

[21] „Portatori della Parola di Dio”: Komisja d/s Stosunków z Żydostwem Papieskiej Rady d/s Jedności Chrześcijan, ‹Perché i doni e la chiamata di Dio sono irrevocabili› (Rm 11, 29). Riflessioni su questioni teologiche, n. 40.

[22] Gal 4, 4; Ef 1, 10; Mk 1, 15.

[23] Breviarium Romanum, Antiphona II ad Laudes die 1 I (Octava Nativitatis Domini): „Quando natus es ineffabiliter ex Virgine, tunc impletae sunt Scripturae: sicut pluvia in vellus descendisti, ut salvum faceres genus humanum: te laudamus Deus noster”.

[24] Dz 2, 22-23; 3, 14-15.

[25] Procesja Niedzieli Palmowej, według Mk 11,4-10; Mt 21, 6-11.

[26] Mszalny Symbol Konstantynopolski: DS 150.

[27] Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307-1308.

[28] Św. Ambroży, De poenitentia I, c. 2; św. Hieronim, In epistulam Pauli ad Titum 3, 10-11; św. Augustyn, De gratia Christi, c. 20; Enchiridion, c. 65; św. Leon II, List Regi regum do cesarza w Konstantyna IV: DS 563; Innocenty III, Sermo II: PL 218, 656; Sermo IV: PL 218, 670; Paweł IV, Bulla Cum ex apostolatus officio (16 II 1559); św. Robert Bellarmin SJ, De Romano pontifice II, c. 30; F. Sylvius, Commentarium in totam II-II S. Thomae Aquinatis, Antwerpia 1697, q. 39, a. 1; św. Alfons Liguori, Oeuvres complètes IX, Paryż 2013, s. 232; C. Mazella SJ, De religione et Ecclesia, Rzym 1880, s. 617; C. Badii, Institutiones iuris canonici, in usum scholarum, Florencja 1921, 160. 165; F. X. Wernz, P. Vidal, Ius canonicum II: De personis, Rzym 1943, s. 453; U. Beste, Introductio in Codicem, Collegeville 1946, kan. 221: „W tym ostatnim przypadku [herezji] papież utraciłby swą władzę samoczynnie i to bez ogłaszania żadnego wyroku, bo stolica pierwsza [czyli rzymska] przez nikogo nie bywa sądzona”; A. Vermeersch, I. Creusen, Epitome iuris canonici, Rzym 1949, s. 340; M. Conte a Coronata OFMCap, Institutiones iuris canonici I, Rzym 1950, ss. 313. 316; E. F. Regatillo, Institutiones iuris canonici I, Santander 1956, s. 396; I. Iragui, Manuale theologiae dogmaticae, Madryt 1959, s. 371. – Także względem nowego Kodeksu zob. np. The Code of Canon Law. A Text and Commentary (wyd. J. A. Corridan i inni), Nowy Jork 1985, kan. 333.

[29] Mszalny Symbol konstantynopolski: DS 150.

[30] Ten zaś kończy się następująco: „Ja, Jezus, posłałem mego anioła, by wam za­świadczyć o tym, co dotyczy Kościołów [miejscowych, …] Gdyby ktoś odjął coś ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg jemu odejmie udział w drzewie życia i w Mieście świętym” (Ap 22, 16-19), którym jest niebo.

[31] F. X. Wernz, P. Vidal, Ius canonicum, s. 433.

[32] 2 Kor 10, 8; 13, 10.

[33] Świadczy o tym tytuł drugiego pisma o Kościele, które nazwano „Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym”. Obecnie zaś ta owijająca w bawełnę mowa o niedogmatyczności, zwłaszcza po wstępie soborowym, ma kierować myśl w stronę jakiejś niegroźnej doraźności pasterskiej, podczas gdy przeczy temu nie tylko treść, lecz nawet tytuł dokumentu (Riflessioni teologiche…), jak i jego streszczenia w ‘L’Osservatore Romano’ (Un nuovo contesto teologico); zob. przypis 2.

[34] Sobór Konstantynopolski IV, Kanon 21: DS 661-664; Sobór Florencki, Bulla Laetentur caeli o zjednoczeniu z Grekami: DS 1307.

[35] Sobór Watykański I, Konstytucja dogmatyczna Pastor aeternus o Kościele Chrystusa, c. 4: DS 3070.

 

O. Jacek Huculak


http://sacerdoshyacinthus.com/

 

Zmieniony ( 21.03.2016. )
 
Zobacz też…
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»

Pozycje :: 37 - 86 z 534
Top! Top!

Nasza strona korzysta z plikow cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jesli nie blokujesz tych plikow, to zgadzasz sie na ich uzycie oraz zapisanie w pamieci urzadzenia. Mozesz samodzielnie zarzadzac plikami cookies w ustawieniach przegladarki.