Strona Mirosława Dakowskiego.
Odwiedza nas 88 gości
S T A R T arrow Społeczeństwo arrow wspomnienia arrow ZAPOMNIANY Kazimierz Świtoń
04.05.2015.
 
 
migawki

Przysyłają mi Dobrzy Ludzie adresy spotów. Dobrych, ciekawych, przekonywujących spotów. To za późno, Kochani! Nie warto wkładać wysiłku w przekonywanie przekonanych. To należało robić w grudniu i styczniu, by zebrać EKIPĘ. Teraz działają już tylko te spoty (programiki), które są w TV i PRadio. Bo to może docierać (potencjalnie) do milionów. Jeśli sztaby pozostawiają na ekranach spoty już widziane, ocenione jako nudne, to kandydat „ma przechlapane”. Jego przydupasy, kapciowi zaś już tylko węszą za prezesurą nowej partyjki, czy miejscem w radzie nadzorczej. Zapamiętajmy im to!

======================

Święci się Pierwsza MAJA: Adam Weishaupt 1 maja 1776 roku założył tajne stowarzyszenie  - „Zakon Iluminatów”. Różne gałęzie spadkobierców tego spisku wspominają....

 2 maja na Polach Elekcyjnych Królów Polski ELEKCJA VIRITIM:  Błagaliśmy Boga by powrócił na tron Polski.

Smutne i zabawne, iż swych obietnic masowego udziału nie spełnili ani szefowie Ruchu Narodowego, ani ci z innego skrzydła - związani z Solidarnością 2010. Boją się Tego Króla ??

=========

Pamięci „profesora”

 
W Y S Z U K I W A R K A
ZAPOMNIANY Kazimierz Świtoń Drukuj Email
Wpisał: Mirosław Dakowski   
09.09.2008.

[Nie rozumiem milczenia o p. Kazimierzu – więc przypominam, przepisuję MD]

http://www.permedium.pl/kazimierz-wito-/zapomniany-jak-wito.html

ZAPOMNIANY Kazimierz Świtoń

Tomasz Szymborski,  2008-09-07,

Na konferencji, która odbyła się w niedzielę (7 września 2008r -MD) w Sejmie z okazji 30. rocznicy powstania Wolnych Związków Zawodowych (WZZ) nie zauważyłem Kazimierza Świtonia z Katowic. Może się mylę, ale także Anna Walentynowicz nie wspomniała ani słowem o założycielu WZZ na Śląsku.

 - Dorobiłem się... Mam dziś tysiąc złotych emerytury, do tego ciężko chorą żonę, która nigdy nie pracowała, ponieważ wychowywała szóstkę naszych dzieci. Chyba sprzedam autografy Ojca Świętego, bo nie mam z czego żyć - mówi Świtoń. Jest rozgoryczony. Ma tak niską emeryturę, bo kiedy w marcu 1978 roku założył w Katowicach pierwszy w kraju Komitet Wolnych Związków Zawodowych, nie miał stałej pracy.

Kazimierz Świtoń, jego żona Dorota oraz pięcioro ich dzieci byli prześladowani przez Służbę Bezpieczeństwa z Katowic: stałe rewizje w ich domu, zatrzymywanie bez powodu w aresztach, straszenie i znieważanie. W odwecie za WZZ władze Katowic na polecenie SB zamknęły prowadzony przez niego od dziesięciu lat zakład naprawy sprzętu telewizyjnego w centrum miasta.

- Ten człowiek to ikona podziemia niepodległościowego w Polsce, ale zarazem jeden z nielicznych, o których wszyscy starają się zapomnieć - mówi Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia „Pokolenie", zajmujący się badaniem historii opozycji w regionie.
W październiku 1978 r. wychodzącego z kościoła opozycjonistę, napadło czterech mężczyzn w cywilu. „Akcja" nastąpiła kilkadziesiąt metrów od kamienicy na ulicy Mikołowskiej w Katowicach, gdzie mieszkali Świtoniowie. Napastnicy wykręcili Świtoniowi ręce i zaczęli wciągać do stojącego na ulicy brązowego fiata 125p. Rozpoczęła się szamotanina. Dopiero porucznik milicji, przechodzący „przypadkiem" ulicą pomógł we wsadzeniu działacza WZZ do samochodu. Esbecy z pobitym i skutym Świrtoniem pojechali do komendy milicji.

Po kilku godzinach Świtoń został aresztowany. Prokurator Andrzej Nastuła oskarżył go o... napaść na funkcjonariuszy. Jak wynika z notatki szefa SB w Katowicach do Dyrektora Departamentu III MSW w Warszawie zatrzymanie Świtonia było prowokacją, zakończoną sukcesem - czyli aresztowaniem.

Termin rozprawy wyznaczono na 2 marca 1979 roku. Wyrok w imieniu PRL miał wydać Gerard Jankowiak, ówczesny prezes Sądu Rejonowego w Katowicach. Oskarżycielem w procesie został wiceprokurator prokuratury rejonowej w Katowicach tow. Andrzej Nastuła.

Jednak już kilka tygodni wcześniej przedstawiciele SB kontaktowali się z sędzią Jankowiakiem. Ustalano, jak będzie wyglądał proces, kto zostanie wpuszczony na salę rozpraw (12 funkcjonariuszy SB, w tym dwie kobiety oraz dwóch tajnych współpracowników: „Tomek" i „Klucz").
Świtonia z zaangażowaniem bronili dwaj adwokaci z Warszawy: Władysław Siła-Nowicki i Jan Olszewski. W czasie rozprawy mówił, że >>bronił się, bo został zaatakowany przez nieznajomych<<.

Od dwóch lat Świtoń czyta w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej dokumenty na swój temat. To kilkanaście tysięcy stron. Dziesiątki tomów akt. Świtoń w "mateczniku" tow. Edwarda Gierka był tropiony przez niemal cała katowicką esbecję. Na kserokopie akt nie ma pieniędzy. Mozolnie przepisuje tysiące stron dokumentów do swojego laptopa.  

- Pozbywam się złudzeń, co do wielu znajomych. Esbecja nadała mojej sprawie kryptonim „Emisariusz". Zmontowano w 1977 roku sieć agentów, filmowano z ukrycia mnie i rodzinę, knuto i nękano, podsłuchiwano nas w domu. Do 1990 roku donosiło na mnie ponad 170 tajnych współpracowników. Ci, którzy mnie represjonowali mają dziś wysokie emerytury, i się ze mnie śmieją - mówi.

- Tak, byłem prezesem Sądu Rejonowego w Katowicach i skazałem Świtonia na rok więzienia. W czasie procesu SB nie manipulowało ani mną, ani innymi osobami. Kontakty z SB dotyczyły bezpieczeństwa sądu. Wyrok był moim zdaniem sprawiedliwy. Wydałem go po przesłuchaniu wielu świadków i analizie akt - stwierdza sędzia Jankowiak, który był wizytatorem w Sądzie Okręgowym w Katowicach. Teraz jest na zasłużonej emeryturze. - Świtoń to była tylko jedna z wielu spraw - dodaje po chwili sędzia.

Jankowiak ma jednak słabą pamięć. - Wszystko było ukartowane i ustalone: zeznania świadków, publiczność i wyrok - twierdzi Świtoń. Ma na to dowody - akta sprawy „Emisariusza".

„Po konsultacji z prezesem sądu rejonowego w Katowicach ustalono sposób prawidłowego przebiegu rozprawy oraz zabezpieczenia oskarżonego. (...) Instruktaż ze świadkami - funkcjonariuszami MO przeprowadzi przed rozprawą kpt. J. Wieniewski z wydziału śledczego. Rozmowy profilaktyczno-sondażowe ze świadkami z zewnątrz przeprowadzi porucznik M. Merta i st. sierż. R. Obrok z Wydziału III. (...) Nie przewiduje się wezwania na rozprawę biegłych. Gdyby obrona wystąpiła z takim wnioskiem, przewodniczący składu orzekającego go oddali" - raportują swoim szefom funkcjonariusze SB w Katowicach przed procesem.

Wyrok wydany przez G. Jankowiaka został zmieniony w 1981 r. Sąd Okręgowy w Katowicach umorzył postępowanie, bo nie dopatrzył się przestępstwa.
- Wszczęliśmy śledztwo w sprawie popełnienia zbrodni komunistycznej przez funkcjonariuszy MO i SB. Stworzyli fałszywe dowody, dzięki którym sąd rejonowy w Katowicach skazał Świtonia - mówi Michał Skwara prokurator IPN w Katowicach.
Czy SB wywierała również wpływ na sędziego? Tym na razie IPN się nie zajmuje.

- Świtoń jest postacią tyleż bohaterską, co tragiczną. Niektórzy politycy do tej pory nie mogą wybaczyć mu publicznego oskarżenia w czasie jednej z debat w Sejmie prezydenta Lecha Wałęsy o agenturalną przeszłość. Niewygodny jest również antysemityzm Świtonia i ludzie, którymi się otaczał w czasie swego protestu na żwirowisku w 1998 roku w pobliżu obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Rządowi niepotrzebne są napięcia ze środowiskami żydowskimi - tak tłumaczy zapomnienie założyciela WZZ jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości ze Śląska.

Kazimierz Świtoń niczego nie żałuje. - Postąpiłbym tak samo, a swoich poglądów na temat prawdy i historii nigdy się nie wyprę - dodaje.
Zapominanie" o Świtoniu to kolejny przykład marginalizowania roli opozycji niepodległościowej na Śląsku. Od lat zauważam, że politycy o Śląsku przypominają sobie jedynie w grudniu - z okazji Barbórki i rocznicy pacyfikacji strajku na „Wujku".

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!